Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla hasła: naturalne ozdoby świąteczne

Modna choinka

Modna choinka
Od pewnego czasu swiąteczne drzewkopodlaega prawom mody. Co roku stajemy przed
problemem jaka będzie nasza choinka, a to juz za niespełna tydzień! Jaka jest
waszachoinka: naturalna, czy sztuczna, jedno- czy wielobarwna,z lampkami czy
ze świeczkami, ozdoby są kupione, czy sami je wykonujecie?

 » 

Gwiazdka za progiem

Gwiazdka za progiem
Ja kupiłam w tym roku w sklepie TCHIBO przepiękne ozdoby świąteczne
w kolorze starego złota, do tego bordowy obrus i dodatki na stół
bordowo-złote, i nawet bombki bordowo-złote, szklane naturalnie!
Pierwszy raz będę miała tak pięknie udekorowany dom, wszystko do
siebie pasuje. Królewsko!

Jakie ma dla was znaczenie tradycja, zwyczaje?

Julickiku z cukrovim jest tak jak piszesz.

"czeskie ciasteczka... ale jak jest tego tyle, ze truno
wybrac. Czy one sa podobne do piernikow?"
Pierniczki to rowniez cukrovi. krotko mowiac nie znajdziesz przepisu na cukrovi
jako takiego. Pod tym slowem sie rozumie swiateczne drobne pieczywo o roznych
smakach: orzechowe, waniliowe, kokosowe, imbirowe (zazvorové - ginger), dalej sa
rozne warianty kremu i ozdob. polecam ci wybrac jeden przepis np. linecké to
jest bardzo proste ciasto. Foremkou albo szklankou zrobisz koleczka a pozniej
smarujesz je dzemem najlepiej porzeczkowym i zlepiasz. w Polsce sa to tzw.
ciasteczka z oczkiem.
Ale dopiero az spedzisz swieta w jakies tradycyjnej czeskiej rodzinie
zrozumiesz magicznemu slowu :CUKROVi. Sprubuj moze... to jest dobry poczatek jak
polubic Czechy.

A co to jest kutie? nie mam pojecia.
a zwyczaj z jemiolo znam. (trzeba pamietac ze jest toksyczna). Ja to wieszam w
domu na zyrandol. W czechach sa w kwiaciarniach albo zielone-naturalne albo
pozlacene. Ja mam te zielone. Juz to wisi od wczoraj. Ale nie caluje sie z nikim
pod nia.Raczej pilnuje aby mi to nie oberwal mu najmlodszy syn.
Czesi sie caluja pod wisnia 1. maja. Ale wisnia musi kwitnac. Ten zwyczaj
praktykujemy, bo na przeciwko naszego domu rosna wspaniale sakury. I od rana do
wieczora tam obserwujemy calujace sie pary. To jest tez jeden ze znakomitych
zwyczajow w Czechach.

Naturalna czy sztuczna?

roman_j napisał:

> Jaką choinkę postawicie w tym roku w domu? Żywe drzewko z lasu, czy
> plastikowe ze sklepu? Napiszcie też, czy będziecie kontynuować tradycję
> poprzednich świąt, czy w tym roku nastąpi zmiana i sztuczną choinkę
> zastąpicie naturalną lub odwrotnie. :-))

W domu moich rodziców zawsze była sztuczna, w domu teściów też. W moim własnym
domu była sztuczna do 1999 roku - dzień przed wigilią okazało się, że ukradli
nam z piwnicy nasze plastikowe pomietło razem z osprzętem, nie było sensu
kupować kolejnego plastiku - mąż kupił ostatnie krzywe i łyse drzewko, ale za
to ślicznie pachnące. Od tego czasu zawsze mamy żywą i zawsze jest z nią coś
nie tak :) Tegoroczna jest krzywa jak wieża w Toruniu :) i ma ścięty czubek,
bo przedobrzyliśmy sprawę i nie zmieściła nam się w mieszkaniu. Ubraliśmy ją z
synem w poniedziałkowe popołudnie, a Bilba zdążyła ją już dwa razy przewrócić.
No i tradycją jest, że 3/4 ozdób choinkowych jest jadalne. W tym roku królują
czekoladowe i marcepanowe szyszki :)
No i zawsze kupujemy choinkę w doniczce, bo jeszcze się nie wzbogaciliśmy na
stojak :P

 » 

ozdoby choinkowe - pierniczki - jak zrobić?

ozdoby choinkowe - pierniczki - jak zrobić?
Mam pytanie, a propos pomysłów świątecznych d robienia z dziećmi. W centrach
handlowych są takie stoiska przed świętami, gdzie można kupić ozdoby
choinkowe w postaci dużych pięknie dekorowanych "pierników". Są one twarde i
niejadalne, ale za to pięknie dekorowane makiem, ziarnami wszelakimi.
Wymarzyło mi się, żeby mieć taką "naturalną" choinkę w tym roku, a nie
chciałabym się zabierac do robienia ozdób zbyt późno,czy ktoś z Was zna
przepis na takie twarde, piernikopodobne ciasto, z którego można zrobic
ozdoby? Mam kilka przepisów na pyszne pierniczki jak najbardziej jadalne, ale
niestety po pierwsze szkoda mi tych przepisów, a po drugie składniki wychodza
drogo (jak na robienie samych dekoracji), czy ktoś moze mi coś doradzić?

Myślałam o masie solnej i zabarwianiu jej jakoś, żeby wyglądała jak
pierniczki, ale słyszałam, że podczas pieczenia masa solna pęka. Doradźcie
cos proszę.
Dzięki
Alana

Święta?

Hm, zagadnienie interesujace. Moja teoria dotyczaca obchodzenia swiat (zwlaszcza
Gwiazdki) w HP:
Czarodzieje, jako tacy, zasadniczo pewnie nie sa chrzescijanami, muzulmanami,
zydami czy wierzacymi w scisle "mugolskie" religie - podejrzewam, ze blizej im
do tego, co nazywamy poganstwem, czyli wiary opartej na silach i zjawiskach
naturalnych.
Skad wiec tradycja obchodzenia Gwiazdki - i to w czysto "konsumpcyjnym" wymiarze
(prezenty, uroczysty posilek z "tradycyjnymi" potrawami, choinka, ozdoby)?
Mysle, ze przez wieki cale powoli przenikala ona za posrednictwem uczniow
pochodzacych z rodzin mugolskich - az w koncu zadomowila sie takze posrod
czarodziejow, tyle ze niekoniecznie w wymiarze religijnym (tak jak ja - swieta
obchodze z przyczyn czysto rodzinnych, bez wymiaru duchowego).

Niezaleznie od tego, czy czarodzeije obchodza Wielkanoc, czy tez nie, zycze
wszystkim forumowiczom wiosny na dworze i w sercu.

czy jest piekniejsze miejsce niz Wieliczka

Widzę, że pamiętasz tą stację Wieliczka, pierwszą stację końcową , bo póżniej
linię pociągnięto do Wieliczki Rynek.
To były czasy, kiedy życie tętniło , a teraz została tylko maszkara, chociaż
dla mnie to nie jest maszkarą tylko symbolem minionych lat.
Jak patrzę teraz na tą stację i ten wiadukt pusty ,to myślę jak ten świat sie
zmienia i nie ma projektu na utrzymanie tego zabytku. Przedwojenna budowla i
powojenny wiadukt taki wysoki, tyle schdów trzeba było pokonać by dobiec do
podmiejskiego pociągu.
I jakie były tłoki wtenczas,a dojeżdzałam na studia do Krakowa, cały rozkład
pociągów się wtenczas znało na pamięć i ludzi na stacji też byli znajomi. To
mówisz , że nie ma ratunku dla tej stacyjki , musi umrzeć śmiercią naturalną,
własciwie to już umarła. Zabiły ją samochody, które posiada każda rodzina , a
nawet prawie każdy mieszkaniec Wieliczki.
Technikum Ekonomiczne, przyznam ci się, że nie zadałam egzaminu do tej szkoły ,
bylo wtenczas bardzo popularne, a z matematyką byłam na bakier - nie wiem po co
tam startowłam ? Ale LO nie było takie złe. Nie wiem czy dalej jest tam
Technikum Ekonomiczne, tam też sie wszystko pozmieniało na lepsze. Piękny pałac
jest w tym miejscu, wyremontowany i jest ozdobą Rynku.
Ja jestem z rejonu stacji Wieliczki - znasz to miejsce ?
POZDRAWIAM WIELICZAN I INNE MIASTA, MIATECZKA I WSIE

Krety i nornice praktycznie

„nie mogę w ogrodzie posiedzieć przy kuflu”
Joj! Doprawdy nie wiem co rzec... mieć ogród i nie wiedzieć czym on jest... To
musi być niezmiernie przykre.

„Pomogłeś, nie broniąc”
Nie sugerujesz Waść chyba, że powinienem osieroconemu sarniątku poskąpić róży
być może na głód je skazując?
Toż przecie od pradziejów zwierz płowy zawsze zżerał roślinność. Takie są
odwieczne prawidła natury i nie mnie maluczkiemu je zmieniać.
Ot i znów banialuki niepopularne gryzmolić zacząłem... nieprawdaż?
Przecie wszyscy doskonale wiedzą, że nie tyle prawo co wręcz obowiązek
mamy „czynić świat sobie poddanym”.
Ale to już nie mój problem. Niech go sobie ujarzmiają byle jak najdalej od
mojej polanki.

A wracając do róży i sarniątka.
Czyż nie należałoby tu zaakcentować pewnego zaistniałego faktu?
Oto róża będąc roślinką dotychczas bezużyteczną w chwili swej śmierci okazała
się być jednak w pełni (z łodyżkami) użyteczną.
Że ozdobną uprzednio była? Hm... Ozdoba... To już względne jest.

Najniższe ukłony!
Z gębą rozdziawioną i pokorą spoglądający na naturalne piękno świata tego M.J.

Zel do kapieli pomarańczowo-goździkowy

justa_79 napisała:

> żel nie wysusza skóry, oczywiście ładnie pachnie, jak i cała seria, zapach to
> takie słodkie pomarańcze z niewielką domieszką goździków opakowanie
całkiem
> poręczne, świąteczne, eleganckie - czerwień i złoto - może być ozdobą
łazienki.

Witam!

A dlaczego mialby wysuszac?

Warto przypomnieć, że odczucia subiektywne bedą bardzo rózne w zaleznosci od
typu skóry...

No ale przecież do tego sluża balsamy i kremy do ciała...
))

To bardzo miło,że cos co służy skórze jeszcze ładnie wyglada w łazience.

Nie wiem jak Ciebie, ale mnie zawsze fascynowały zapachy produktów Oriflame tak
naturalne, apetyczne...

Że aż bywaly z tym kłopoty, bo dzieci chcialy pic wode z wanny gdy uzyłem płynu
z coca cola...
)

Klinij tu:MLM, biznes po godzinach...
Pozdrawiam i zapraszam! gg172 85 85

Irak: 30 zabitych w samobójczym ataku

złośliwe małpy
To nie religia a chęć zagarniecia władzy dosłownie po trupach. W Iranie była to
skuteczna metoda. Więc dziś tam jest twarda dyktatura, a religia to jedynie
kwiatek dla ozdoby. Mówią też oni że dyktatura jest naturalną formą rządów w
krajach islamskich. I podłożą bombę każdemu islamiście który moją w/w myśl
chciałby głośno oznajmiać, gdziekolwiek by nie był. Tak więc zapóźnienia
cywilizacyjne i chęć dominacji tworzą klimat świętej wojny. Na naszych oczach
tworzy się boczna gałąź Darwina. Prędzej czy później świat zrozumie że trzeba
się od tych złośliwych małp izolować.

jak zrobić ozdoby choinkowe- niejadalne pierniczki

jak zrobić ozdoby choinkowe- niejadalne pierniczki
Mam pytanie, a propos pomysłów świątecznych. W centrach handlowych są takie
stoiska przed świętami, gdzie można kupić ozdoby choinkowe w postaci dużych
pięknie dekorowanych "pierników". Są one twarde i niejadalne, ale za to
pięknie dekorowane makiem, ziarnami wszelakimi.
Wymarzyło mi się, żeby mieć taką "naturalną" choinkę w tym roku, a nie
chciałabym się zabierac do robienia ozdób zbyt późno,czy ktoś z Was zna
przepis na takie twarde, piernikopodobne ciasto, z którego można zrobic
ozdoby? Mam kilka przepisów na pyszne piericzki jak najbardziej jadalne, ale
niestety po pierwsze szkoda mi tych przepisów, a po drugie składniki wychodza
drogo (jak na robienie samych dekoracji), czy ktoś moze mi coś doradzić?
Chciałabym to zrobić z dziećmi.
Dzięki
Alana

choinka :)

Nasz choinka rosnie w ogrodzie, kupilismy ja pare lat temu na nasza drugie
swieta razem. Miala wtenczas jakies 20 cm i byla w malutkiej doniczce. Obecnie
ma jakies 60cm, rosnie sobie w wiekszej doniczce, przesadzamy ja w miare
potrzeb, podlewamy i odzywiamy i na swieta przynosimy do domu, zeby jej sie tez
zrobilo radosnie, swiatecznie i cieplo. Zawieszam niewiele ozdob (jest jeszcze
dosc delikatna i nie chce polamac galazek), mam takie fajowe gwiazdki i male
reniferki z materialu (dostalam w prezencie od klientki z Danii - sa piekne) i
w tym roku chyba zawiesze na doniczce swiatelka, zeby troche ja oswietlic(nie
chce montowac swiatelek na galazkach, bo beda ja parzyc - a i tak za pare dni
wystawie ja do jej naturalnego srodowiska - czyli do ogodka). Pewnie za pare
lat, bedziemy ja musieli wsadzic na stale do ziemi, ale narazie jeszcze moze
sobie rosnac w doniczce i wchodzic tym sposobem do domu na swieta.

za dni 10 wigilia......

za dni 10 wigilia......
...dom pachnie pastami do podłóg(klasycznie, drewnianych, woskowanych),
wypranymi firanami, wymytymi oknami. Małolat wymusił w domu choinkę, w drodze
negogocjacji sztuczną - (choć reszta zieleni w domu jest naturalna)a w ramach
kompromisów - ubraną w ozdoby w barwie złota. Ozdoby i choinka zostały juz
zakupione, lampki także.
Do tej pory, od bardzo wielu lat miałem symboliczne gałęzie świerkowe w dużym
wazonie, ubierane co roku w jakimś określonym stylu.
Teraz dom nagle zaczął mi przypominać czasy własnego dzieciństwa w okresu
świat. Ta sama wspaniała atmosfera oczekiwań i kzrataniny przedświatecznej.
I choć oboje wraz z psem wyjeżdżamy na wigilię poza Szczecin, do rodziców
Małolata, to i tak przecież wrócimy do naszego domu, jego klimatu, atmosfery.
I tego świątecznego wystroju.
Kiedy wczoraj buszowaliśmy po kiermaszach i marketach szukając bombek,lampek
itp. gadżetow świąteczenych, obmyślalismy konwencje stroików, kiedy Małolat
wykładał mi z zapałem, że kabelki w lampkach choinkowych muszą być takie a nie
inne, bo coś tam...,że psu także trzeba kupić cos pod choinkę, bo jak święta i
prezenty, to dla wszystkich i wrzucał do koszyka psie ciasteczka - zrobiło mi
się cieplutko na sercu.
Odżyła magia świąt z czasów dawno zapomnianych.
I troche smutno - za rodzicami, bratem, bliskimi którzy odeszli i nie zasiąda
z nami przy wigilijnym stole...

Sztuczna brzydka choinka za 100 tys.

Sztuczna brzydka choinka za 100 tys.
No fakt, szczególnie ładna nie jest, ale na szczęście jest sztuczna
i nie zmarnowano ładnego drzewa, które jest ozdobą jakiegoś lasu.
Mogłaby trochę bardziej przypominać naturalne drzewko, ale w gruncie
rzeczy to bez znaczenia - przecież to tylko symbol świąt.

hrabia

Lady of...
...ale nie pamiętam danych personalnych. W kazdym razie autentyczne.
Romantyzm angielski, ogrody angielskie, ciche współzawodnictwo w
tworzeniu "naturalnych" krajobrazów. Lady of... oprowadza przyjacółkę po
swoim "naturalnie" wypielęgnowanym ogrodzie. Wczesna jesień. Polana, której
najwiekszą ozdobą jest klon sprowadzony z Japonii (szalone kolory na tle
szmaragdowej zieleni trawy i roślin zimozielonych) - i co za skandal! Ogrodnik
nie polecił na czas pomocnikom sprzątnięcia opadłych liści! Lady of... cała w
pąsach, nie wie jak wytłumaczyć przyjaciółce ten nieprzyjemny incydent. Słowem -
kartastrofa!!! A jak wieść pójdzie w świat...?
Przyjaciółka Lady of... staje oniemiała, Lady of...przeżywa własną smierć.
Przyjacółka Lady of...w końcu odzyskuje głos i wykrzykuje:
- Cudowne!!! Skąd to sprowadziliście?!

hrabia

Gość portalu: Bona napisał(a):

> ...ale nie pamiętam danych personalnych. W kazdym razie autentyczne.
> Romantyzm angielski, ogrody angielskie, ciche współzawodnictwo w
> tworzeniu "naturalnych" krajobrazów. Lady of... oprowadza przyjacółkę po
> swoim "naturalnie" wypielęgnowanym ogrodzie. Wczesna jesień. Polana, której
> najwiekszą ozdobą jest klon sprowadzony z Japonii (szalone kolory na tle
> szmaragdowej zieleni trawy i roślin zimozielonych) - i co za skandal! Ogrodnik
> nie polecił na czas pomocnikom sprzątnięcia opadłych liści! Lady of... cała w
> pąsach, nie wie jak wytłumaczyć przyjaciółce ten nieprzyjemny incydent. Słowem
> -
> kartastrofa!!! A jak wieść pójdzie w świat...?
> Przyjaciółka Lady of... staje oniemiała, Lady of...przeżywa własną smierć.
> Przyjacółka Lady of...w końcu odzyskuje głos i wykrzykuje:
> - Cudowne!!! Skąd to sprowadziliście?!

gdzie jest śmieszne ?

LUTY 2004

No właśnie, jak tam przygotowania świąteczne? Ja upiekłam pierniczki i
zaliczyłam fryzjera i uznałam, że tym sposobem wykonałm plan maximum. Może
jeszcze poplacze sie troche po mieszkaniu ze szmatką do kurzu, żeby mężuś nie
powiedział, że on wszystko musi sam
A jak przygotowania świąteczne u wszystkich "leżaczków"? Może kleicie
przynajmniej jakieś ozdoby na choinkę? Podobno w tym roku najmodniejsza choinka
to taka z ozdobami naturalnymi (jabłka, orzechy, cukierki) i zrobionymi
własnoręcznie ))
Moimi ulubionymi daniami wigilijnymi są karp smażony i pierogi z makiem (pewnie
Maluszek będzie dobrze spał po tym maku )
I więcej niż o tegorocznych, myślę o tym jak Święta będą wyglądały w przyszłym
roku - choinka chyba podwieszona pod sufitem, żeby mały spryciarz nie ściągnął
bombek ))

Aranzujemy mieszkanie specjalnie na świeta ?

Tak naprawdę to święta są dla mnie „dekoracyjne” dopiero odkąd pojawił się w
moim domu mały ludek. Wiadomo, że dzieci muszą mieć choinkę (przedtem ostatnią
choinkę miałam w domu rodzinnym). Teraz kupujemy tylko prawdziwą, i chociaż
się „sypią” (nawet te w doniczkach) to nie wyobrażam sobie sztucznego drzewka.
Nic nie zastąpi zapachu jodły lub świerka w świąteczny poranek. Najchętniej nie
dekorowałabym choinki w ogóle, tylko zostawiła takie „surowe” drzewko, ale
rzecz jasna nie mogę tego zrobić:). Przyznam, że mam zawsze kłopot z
aranżacjami świątecznymi, bo w te tradycyjne dekoracje wpisana jest chyba pewna
sztampa i brak oryginalności. No i kicz, który zresztą lubię, ale święta to
jedyny czas, kiedy mnie drażni:). Ale artystyczna Kosda sobie z nim
poradziła:)))).
Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu nastąpiła moda na naturalne dekoracje –
własnej roboty, albo przynajmniej takie, które takowe udają. Podobają mi się
ozdoby ze słomek, różnego rodzaju pierniki i suszone owoce i chyba w tym stylu
będzie moja choinka w tym roku. I ozdoby koniecznie zwieszone na prawdziwych
wstążkach. U mnie czerwonych. Fajnym patentem, który często wykorzystuję jest
rafia, chociaż ciężko ją dostać, bo sklepy trzymają ją głównie do własnego
użytku. Robię też dekoracje z drewnianych, malowanych jabłek i kolorowych
bambusowych patyczków, które ładnie balansują na granicy kiczu:). I kupiłam
czarne świece (do tej pory tolerowałam tylko białe, ale teraz oszalałam na
punkcie czarnych). W posrebrzanych lichtarzach wyglądają super na tle czarnej
ściany:).
Ostatnio naszła mnie ochota na zrobienie abstrakcyjnych dekoracji świątecznych,
takich, które ani materiałem ani wyglądem (przynajmniej w teorii) nie
przypominają świąt. Ale to chyba temat na przyszły rok…

Wszystkim poszukującym inspiracji świątecznych radzę zajrzeć na forum „Piękne
ozdoby – własnoręcznie”, tam dziewczyny prześcigają się w dekoracyjnych
pomysłach. No i oczywiście zachęcam do przysyłania zdjęć, jeśli chcecie się
pochwalić swoim świątecznymi dziełami.

Pozdrawiam

magda

Grudniowe "Dzień Dobry"

Ucztowanie w czasie swiat.
Wyobrazam jak sobie w Swieta odpoczywacie, jak ucztujecie, ile to towarzyskich
spotkan a przede wszystkim tych rodzinnych. Ja natomiast siedze w domu i
zaczalem robic sobie porzadki w biliotece. Posegregowalem czasopisma, zapalilem
ogien w kominku (gazowym) jednak wlozylem do niego takie prasowane drzewo,
ktore uformowane na ksztalt takich do kominka i wystarcza taka jedna porcja na
jakis tydzien zarzeni a pozniej spala sie prawie doszczetnie. Jedna zapach
podobny do naturalnego drzewa - czego to ludzie nie powymyslaja. Mam mala
choinke a wczoraj dostalem kilka prezentow i cieply welniany, granatowy swetr.
Pozdzwonilem po znajomych, posluchalem koled z plytek CD.
Wczoraj, przed wigilia w ciagu dnia wpadlem do rodziny Keylardow, ktorzy od
dawna prowadza sklep, warsztat i magazyn z fortepianami i pianinami. Duzo
sprowadzaja tego z Niemiec. Przywitalem sie mama Pania Keylard, zlozylem
zyczenia chlopakom Richardowi i Jimowi, pogadalem troche z nimi i poogladalem
te nowe przepiekne instrumenty jak swiat tych odnawianych, amerykanskich
Stainwayow. Jeden byl nawet gdzies z 1890 tych lat. Podobal mi sie bardzo ten z
lat 1950 - mahoniowy z ladnymi ozdobami ale przede wszystkim z przepieknym
glebokim tonem jak i niezwykle reagujaca klawiaturka. A wogole rodzina
Keylardow ma ciekawa historie i nie wiem czy juz o tym tutaj nie wspominalem,
bo to rodzina holenderskich kolonialistow gdzies w rejonach Indii. I tak
fortepiany, zyczenia, rozmowy, troche politykowania a pozniej udalem sie na
niezwykle wspaniala wigilie i czego tam nie bylo; ryby pod kazda postacia,
sledzie, barszczyk z uszkami no i dobre kalifornijskie winka. Mam nadzieje, ze
i Wasza Wigilia i swieta udane. Z Pozdrowieniami. Niko

Sprawa ks. Jankowskiego. Metropolita prosi

Gorliwy polityk katolicki
Gorliwy polityk katolicki, niegdyś może był ateistą, również szuka boskich
podstaw swego ziemskiego dobrobytu i prawa do przewodzenia biednym. Przeważnie
syn chłopa ,z problemami w edukacji zakończonej na poziomie szkoły zasadniczej,
dowodzi, że wszystko wie i może, że jest spokrewniony z rodami książęcymi,
ożeniony z córką wielkiego patrioty. Dla świata Katolików to niedościgniony
wzór i świętość. Jak o nim piszą, pokazują, to się liczy , opalona twarz,
szata, wypasiony brzuch. Swój mit odnajduje w zrywie solidarnościowym, zapomina
o ruchu na lewicy, gloryfikuje rolę kościoła, zapomina o gospodarce i państwie.
Nawiązuje swój wizerunek i spadek polityczny do znanych postaci historycznych,
drugi papież, drugi Piłsudski. Dla ludzi zagubionych staje się prawie biblijną
postacią Nabuchodonozora, władcy Babilonii, który zniszczył Jerozolimę. Polityk
katolicki nie jest przy tym nieoczytanym prymitywem, wiele pomysłów na
mitologizację i inscenizację swej zdobytej władzy bierze z dziejów innych
dyktatorów, czasami chwali Hitlera. Niektóre totalitaryzmy zmodyfikował: kazał
się np. tytułować senatorem, wodzem, obrońcą, największym demokratą, obrońcą
nienarodzonych, obrońcą prawa naturalnego do korzyści z pracy na roli,
człowiekiem tłumów, głodnych i zagubionych, Wielkim Wujem.

Idzie nawet dalej niż dyktatorzy, zezwala na obwieszanie się medalami, jest
swoimi podobiznami ozdobą każdego niemal muru, a jego wierni muszą nosić jego
emblematy wiążące jego i ich z tradycją narodową, antyczną, może to być krawat
w paski, coś w klapie. Łaskawie też zezwala, by nawet beztalencia sławiły go we
wszystkich środkach masowego przekazu, każe pisać hymn i sam go publicznie
wykonuje. Podobnie jak Hitler i Stalin ma ambicje literackie, owocujące
powieścią o sobie, czyli o dobrym wodzu. Jak inni szaleni dyktatorzy, we
wszystkim chce być najlepszy; jego nienasycone Ja manifestuje się na każdym
kroku. Gdyby mógł, podporządkowałby sobie zapewne nie tylko okolice swego
państwa i chrześcijan, ale cały świat. Na szczęście nie umie zawierać sojuszy,
być może dlatego, że jest jeszcze bardziej narcystyczny niż jego mistrzowie.
Tak naprawdę i on znalazł się w pułapce mitu, który stworzył. Taki mit jest
wiecznie żarłoczny, ciągle mu mało: dla jego potwierdzenia trzeba władzy i
masowego uwielbienia. Złowroga jego siła jest o tyle groźna, że na drodze
doskonalenia i egzekwowania prawa, tworzy przywileje, a naukę spycha na
margines działalności. ,( a to prawie plagiat tekstu o Saddamie Husajnie).

Za kulisami wyborów Miss

Chyba zupelnie inaczej patrzysz na swiat niz ja bo nic nie odpuscisz;-)
Wszyscy sie starzejemy, oczywiscie, ale jak dziewczyna wkladala calymi latami
mnostwo wysilku w swoj wyglad, to kazdy slad starosci jest przez nia dwa razy
gorzej odczuwany. Owszem, jak patrze na zdjecia dawnych missek to moge
powiedziec, ze wygladaja mlodo. Ale na pewno maja na sobie mnostwo makijazu.
Przeciez ona musi sie ogladac rano w lustrze przed jego nalozeniem. Ciekawe czy
jest zadowolona z tego co widzi.

Co do dazenia do idealu to oczywiscie nie ma uniwersalnego piekna. Ale kazda z
tych dziewczyn dazy do swojego idealu. O to mi chodzilo

> Jednak piękno
> naturalne to wyjątkowo rzadka sprawa.

Tak? Wedlug mnie piekno naturalne to cos co dostaje od natury KAZDA dziewczyna.
A ona moze o nie dbac w sposob naturalny czyli prowadzac zdrowy tryb zycia w
zgodzie z sama soba, akceptujac sie taka jaka jest, a moze tez swoje naturalne
piekno zamienic na piekno sztuczne, z mnostwem pudru, szminki, podkladu, a w
bardziej patologicznych sytuacjach silikonu. Ale takie piekno to dla mnie nie
piekno. Owszem, niektore dziewczyny maja latwiej, inne trudniej z
zaakceptowaniem siebie. Ale jak wiadomo nie wszyscy mamy na starcie w zyciu po
rowno. Ale po prostu nie ma brzydkich dziewczyn. Dziewczyna moze byc co najwyzej
zakompleksiona co jest o wiele wieksza skaza na jej pieknie niz rysy twarzy
ktore ktos moze uznac za nieladne.

> Owszem są dziewczyny na które żal patrzeć, choinka która ma za dużo ozdób też
> nie jest atrakcyjna

Choinka jest najladniejsza w lesie jak sobie rosnie bez ozdob;-) Z dziewczynami
jest analogicznie.

Swoja droga, czy uwazasz te dziewczyny na wyborach miss za ladne? Bo ja nie. A z
tym makijarzem, z tymi balsamami nablyszczajacymi to wogole wygladaja tragicznie...

W kwestii pracy nic juz nie wymysle. Ten swiat jest miejscami pochrzaniony i
tyle. Na szczescie sa jeszcze miejsca, gdzie kobieta dostanie prace nie za
krotka spodniczke i odsloniety dekold, ale za umiejetnosci. Jesli to mzliwe to
powinna sie kierowac d tego drugiego miejsca.

Abp Gocłowski chce odejścia prałata Jankowskiego

Jankowski - gorliwy polityk katolicki
Gorliwy polityk katolicki, niegdyś może był ateistą, również szuka boskich
podstaw swego ziemskiego dobrobytu i prawa do przewodzenia biednym. Przeważnie
syn chłopa ,z problemami w edukacji zakończonej na poziomie szkoły zasadniczej,
dowodzi, że wszystko wie i może, że jest spokrewniony z rodami książęcymi,
ożeniony z córką wielkiego patrioty. Dla świata Katolików to niedościgniony
wzór i świętość. Jak o nim piszą, pokazują, to się liczy , opalona twarz,
szata, wypasiony brzuch. Swój mit odnajduje w zrywie solidarnościowym, zapomina
o ruchu na lewicy, gloryfikuje rolę kościoła, zapomina o gospodarce i państwie.
Nawiązuje swój wizerunek i spadek polityczny do znanych postaci historycznych,
drugi papież, drugi Piłsudski. Dla ludzi zagubionych staje się prawie biblijną
postacią Nabuchodonozora, władcy Babilonii, który zniszczył Jerozolimę. Polityk
katolicki nie jest przy tym nieoczytanym prymitywem, wiele pomysłów na
mitologizację i inscenizację swej zdobytej władzy bierze z dziejów innych
dyktatorów, czasami chwali Hitlera. Niektóre totalitaryzmy zmodyfikował: kazał
się np. tytułować senatorem, wodzem, obrońcą, największym demokratą, obrońcą
nienarodzonych, obrońcą prawa naturalnego do korzyści z pracy na roli,
człowiekiem tłumów, głodnych i zagubionych, Wielkim Wujem.

Idzie nawet dalej niż dyktatorzy, zezwala na obwieszanie się medalami, jest
swoimi podobiznami ozdobą każdego niemal muru, a jego wierni muszą nosić jego
emblematy wiążące jego i ich z tradycją narodową, antyczną, może to być krawat
w paski, coś w klapie. Łaskawie też zezwala, by nawet beztalencia sławiły go we
wszystkich środkach masowego przekazu, każe pisać hymn i sam go publicznie
wykonuje. Podobnie jak Hitler i Stalin ma ambicje literackie, owocujące
powieścią o sobie, czyli o dobrym wodzu. Jak inni szaleni dyktatorzy, we
wszystkim chce być najlepszy; jego nienasycone Ja manifestuje się na każdym
kroku. Gdyby mógł, podporządkowałby sobie zapewne nie tylko okolice swego
państwa i chrześcijan, ale cały świat. Na szczęście nie umie zawierać sojuszy,
być może dlatego, że jest jeszcze bardziej narcystyczny niż jego mistrzowie.
Tak naprawdę i on znalazł się w pułapce mitu, który stworzył. Taki mit jest
wiecznie żarłoczny, ciągle mu mało: dla jego potwierdzenia trzeba władzy i
masowego uwielbienia. Złowroga jego siła jest o tyle groźna, że na drodze
doskonaleni i egzekwowania prawa, tworzy przywileje, a naukę spycha na margines
działalności. ,( a to prawie plagiat tekstu o Saddamie Husajnie).

Raczkowski posiedzi za kupy?

Odpowiadam na pytanie CZYJE TO GÓWNA? - psie gówna, nie polskie, niemieckie,
czeskie ani żydowskie tylko psie. Też mnie to wkurza, że na chodnikach,
trawnikach wystepują takie "ozdoby". W każdym kraju są fleje, brudasy,
pozbawieni elementarnych zasad kultury. Wkurza mnie też wiele innych rzeczy,
np. brudne toalety, wulgarny język słyszany od dzieci szkolnych itp. Ale nie
przyszłoby mi do głowy, żeby w ramach protestu mieszać w to godło, czy barwy
narodowe. I tu jest sedno sprawy. Jako człowiek inteligentny doskonale zdajesz
sobie sprawę, że wspomniane radio dokonało prowokacji w oczekiwaniu czy Polacy
pozwolą pluć sobie w twarz.

Powtarzam, jakie byłoby ajwaj na cały świat, gdyby jakiś "artysta" zaproponował
udekorowanie odchodów gwiazdą Dawida. Mamy doświadczenie co działo się po
felietonie S. Michalkiewicza, który za Tuwimem miał czelność nazwać żydów
Judajczykami. Już widzę pierwszostronnicowe artykuły w GW i w lewicowych
gazetach na zachodzie o zoologicznym antysemityźmie w Polsce, pełną oburzenia
dla tego bezprecedensowego aktu chamstwa i prostactwa Monikę Olejnik,
żądającego interwencji od prezydenta Marka Edelmana popieranego przez
trzęsącego się z oburzenia Pawła Śpiewaka, wywiady z rabinem Schudrichem,
Dawidem Warszawskim, Markiem Borowskim, Danielem Passentem itd. Pewnie
doczekalibyśmy się też specjalnego wystąpienia Jego Ekscelencji biskupa Józefa
Życińskiego oraz potępiającej rezolucji Unii Europejskiej.

guyritchie napisał:

> Tego balasa na Gąsienicowej nasadził Niemiec, Zyd a może Murzyn jakis?
> Bo wg mnie to był nasz polskokatolicki balas!
> ot <hsawicka> coz to, ze to park NARODOWY, ze przyroda,
> że kultura, że piękno gór wysokich...balas polskonarodowy nasadzony!

Co ty studiowałeś fekalioznawstwo, jesteś dyplomowanym gó..logiem?
Pisałeś pracę magisterską na temat "Metody analizy odchodów ludzkich w aspekcie
przynależności narodowej je wytwarzających, dokonywanej w warunkach
naturalnych"?

Deklarujesz <guyritchie>, że jesteś Polakiem. Czytając Twojego posta mam duże
wątpliwości i graniczące z pewnością przekonanie, że jako wielbiciel wierszy,
utwór Bełzy powtarzałeś w poniższej wersji:

Kto ty jesteś?
Żyd zawzięty
Jaki znak Twój?
...j obcięty
Gdzie ty mieszkasz?
Między swemi
Co chcesz robić?
Rządzić niemi.

Egoistyczna prośba do mam

Egoistyczna prośba do mam
Ponieważ już za 90 dni (+-) ośmiornica, która jest teraz we mnie wyjdzie na
zewnątrz mam prośbę. Czy macie jakieś dobre (złote, srebrne, niebieskie itd)
rady dla przyszłej młodej mamy. Czytam po najróżniejszych forach, kompiluje te
informacje i wydaje mi się, że te najważniejsze sprawy już kojarzę. Tylko cały
czas jest obawa, że może coś pominęłam.
W skrócie:
- pieluchy wielorazowe i próby wychowania bezpieluszkowego
- chusta do noszenia
- hamaczek do łóżeczka (to do 4 miesiąca)
- wózek najprostszy, tylko gondolka bo potem i tak spacerowy się często
dodatkowo kupuje
- karmienie piersią
- nieprzejmowanie się drobiazgami
- wyprawka w wersji minimum bo w razie czego sklepy są otwarte i jak coś
będzie potrzebne to się dokupi
- będzie mieć swoje łóżeczko ale chyba będzie spał i z nami
- fotelik samochodowy również będzie bo obie babcie mieszkają kawałek od nas a
pewnie wnuka będą chciały czasem zobaczyć
- własny pokój dostanie dopiero za jakieś 2 lata (jak się moja szwagierka
wyprowadzi) i do tego czasu będzie w naszym ewentualnie w ciągu dnia również w
drugim
- opiekowałam się już miesięczniakiem (parę godzin co jakiś czas przez 4
tygodnie), pięciomiesięczną (tu w wersji rozszerzonej bo razem z jej 1,5 roku
starszą siostrzyczką i nimi dwiema przez miesiąc od 5 rano do 20 wieczorem),
starszymi często i gęsto (w tym 2 przez 9 miesięcy w innym kraju zastępując im
praktycznie rodziców, którzy zjawiali się raz lub dwa razy w tygodniu na kilka
godzin) i takich już odrobinę podrośniętych się nie boję ale jak to jest z
takim noworodkiem nie wiem i mnie to przeraża
- najbardziej panikuję przed pierwszą kąpielą bo reszta wydaje mi się raczej
naturalna
- obawiam się bardzo baby blues bo osobowość mam mocno depresyjną (depresja
przed ciążą, epizody w trakcie) choć tu łudzę się, że może hormony zadziałają
na moją korzyść i będzie wszystko ok
- dzieć urodzi się w listopadzie, ja studiuję, decyduję się na IOS i mam
nadzieję, że będzie ok ale może jakieś rady dla mamy - studentki dziennej
Przydadzą się wszystkie rady, na lobby czuję się najbezpieczniej i dlatego
tutaj nie krępuję się prosić o pomoc, czytam rozmaite fora ale boję się, że
coś ważnego przeoczę.
No i czy jestem złą matką, że zamiast powiedzieć szwagierce żeby zamieszkała w
akademiku chcę ją u siebie a dziecku na razie nie kupiłam żadnej ozdoby do
pokoju (naszego poza stałymi elementami typu wiszące dzwonki). Czy dziecko
ucierpi na tym, że nie będzie ścian w tygryski, misie i samolociki - wystarczą
mu rodzice i świat?
Kiedy wyjść na pierwszy spacer? Tysiące i jeden wątpliwości.

Przejmowanie obcych tradycji

Bardzo ciekawy wątek :)
Z racji wykształcenia i zainteresowań znam bardzo dużo różnych zwyczajów i zawsze mi się wydawało, że ich różnorodność jest wielkim bogactwem. Poza tym, choć było to przez pierwsząliterę nazwane „białymi rękawiczkami”, mnie w ogóle mało drażni to, co robią inni ludzie :) i to, że ja jakichś tradycji przestrzegać nie mam ochoty nie sprawia, ze nie lubię patrzeć jak robią to inni :) Dziwi mnie tylko, że ludzie mają tak wielką potrzebę mówienia innym, jak powinni świętować i że „dobre” są tylko zwyczaje, które są wg nich rdzennie polskie. Nie dziwi mnie osobista potrzeba przeżywania tak, a nie inaczej, tylko mówienie innym, że jak powinno być. Przygotowywałam kiedyś audycję o tradycjach bożonarodzeniowych w Polsce i miałam spory problem – bo co jest typowo polskie, a co jest zaszczepione? I skąd :) Bezrefleksyjność wielu osób sprawia, że polskie, nasze, znane wydaje im się to, co robili we własnym domu i mają trudność z otwarciem się na wielość innych obyczajów.
Odrobinę mnie drażni to, że zwyczaje (czy wręcz tradycje) bywają wprowadzane na siłę przez sklepy. Umiarkowanie podobają mi się typowo amerykańskie ozdoby świąteczne, ale pamiętam, że jak byłam mała, a moja babcia była w USA i przysyłała te niezwykle kolorowe cuda, to szalałam ze szczęścia. Poza tym one mi się umiarkowanie podobają w moim własnym domu, a w cudzym i w „przestrzeni publicznej” bywają piękne.
Z mężem zrobiliśmy sobie lekkiego mixa zwyczajów rodzinnych, ale tak pewnie robią wszystkie pary. Na razie w wystroju bożonarodzeniowym stawiamy na dawniejsze wiejskie tradycje przystrajania naturalnymi ozdobami (pierniczki, ozdoby ze słomy), zastanawiam się nawet nad podłaźniczką albo i sianem w kącie, ale to pewnie nie przejdzie, hehehe. Widziałyście pewnie w sklepach ozdoby ze słomy – zadziwia mnie, że takie rzeczy produkuje się w Chinach!
Jeśli chodzi o inne zwyczaje, to bardzo by mi się podobał powrót do niektórych słowiańskich tradycji, ale mam świadomość, ze to niezbyt możliwe. Te zwyczaje niemieckie, które opisujecie, też mi się podobają i też niektóre ich elementy (a może i całość) wydają mi się godne zaszczepienia.

14 grudnia WAWA Kino Muranów Stow. Nośmy Dzieci

14 grudnia WAWA Kino Muranów Stow. Nośmy Dzieci
Stowarzyszenie Nośmy Dzieci będzie obecne w kinie Muranów na spotkaniu
"Cudowne Narodzenie"

Poprowadzimy krótką prezentację idei noszenia dzieci oraz będzie możliwość
konsultacji, zamotania maluszka, rozmowy o noszeniu czy po prostu
porozmawiania przy herbacie.

Do zdobycia nagrody w formie rabatów na zakupy chustowe!

Zapraszamy!!!!!

****************************************************

Kino Muranów 14 grudnia 2008 godz. 11:30

Kreatywna Grupa Kobiet „PRO-KREACJA” www.prokreacja.eblog.pl
pragnąc wzbogacić formułę cotygodniowych spotkań „Z dzieckiem w kinie”
zaprasza na: kiermasz, prezentacje, zabawy rodzinne dla dużych i małych pod
hasłem:

Świąteczne inspiracje : „Cudowne Narodzenie
Zaufaj ciału, dziecku i światu.

Zależy nam na pokazaniu możliwości wspierających kobietę i jej rodzinę w
decyzji świadomych narodzin, a także zainspirować do pozytywnego doświadczania
cudownego stanu bycia rodzicem.

W programie :
Warszawska premiera nowatorskiego obrazu „Poród w harmonii z naturą” w
reżyserii dr ginekolog Preeti Agrawal – prezesa wrocławskiej Fundacji „Kobieta
i Natura” - zaangażowanej w propagowanie świadomego i nowoczesnego podejścia
do narodzin.
Reportaż ten po raz pierwszy został pokazany na międzynarodowej konferencji
„Nowoczesne i świadome podejście do narodzin” we Wrocławiu, skierowanej do
położnych i lekarzy. Wzbudził kontrowersje oraz poruszenie wśród grona
medycznego, gdyż ukazał coraz bardziej powszechne zjawisko naturalnych oraz
domowych narodzin w Polsce.

Prezentacje możliwości aktywnego przygotowanie do narodzin :

- Kobiece inspiracje – pozytywne opowieści o narodzinach
- Hawajski taniec hula
- Noszenie dzieci w chustach
- Zdrowe odżywianie dla całej rodziny
- Masaż niemowląt
-„Original Play” – rozwój pozytywnych wartości poprzez zabawę

Kiermasz świąteczny : ręcznie robione zabawki „Kalimba”, eko pieluszki oraz
kosmetyki - „Pieluszkarnia”, książki dla dzieci – „Tarabuk”, poradniki dla
rodziców – min. „Urodzić razem i naturalnie” Irena Chołuj

Zabawy dla najmłodszych : wspólne robienie ozdób choinkowych, zabawa rodzinna
inspirowana szwedzką tradycją Świętej Łucji, opowiadanie bajek.

Pyszne jedzonko

Bilet: 10 zł ( dzieci wchodzą za darmo )


Jakie ciasta pieczecie na święta?

Jednak dziś:

świąteczny tort żurawinowy

160g masła
300g holenderskich ciastek cynamonowych- spekulatiusy
100g ciemnej czekolady
6 płatków żelatyny białej(6g)
1 szklanka żurawin (ze słoiczka)
200g jogurtu naturalnego
4 duże łyżki cukru
4 duże łyżki soku z cytryny
250g(ml)śmietanki 30%
1 paczka cukru waniliowego
1 łyżka cukru pudru do posypania
olej do formy
żurawiny wyłożyć na sitko, zostawić do odcedzenia( złapać "dżem" bez owoców, przyda się do sosów lub do sera smażonego). Masło rozpuścić, ciastka pokruszyć, zostawić 2 łyżki na posypkę. Resztę wymieszać z ciepłym masłem. Masę wyłożyć na dno tortownicy (22 cm), zrobić brzeg, włożyć na 1 godz.do lodówki. żelatynę namoczyć w zimnej wodzie(odrobina), podgrzać i rozpuścić. Jogurt , cukier, sok z cytryny wymieszać. Ubić śmietanę z cukrem waniliowym. 2 łyżki masy jogurtowej dodać do żelatyny, wymieszać, dodać do reszty jogurtu. Dodać ubitą śmietanę, żurawiny( trochę żurawin zostawić do ozdoby). Wylać masę na ciasto. Wstawić do lodówki na min.1 godz. Ozdobić: najpierw ułożyć promieniście wiórki czekolady, potem rozłożyć żurawiny, posypać pokruszonymi ciastkami, a tuż przed podaniem- delikatnie przysypać cukrem pudrem.

Przy 12 porcjach- 1 porcja ma 350 kcal:)

Przepis pochodzi z niemieckiej gazety kulinarnej( o ile pamiętam to taki niemiecki "sól i pieprz"), stąd spekulatiusy i żelatyna w płatkach. Przekład jest amatorski, ale ciasto sprawdzone, naprawdę pyszne. Widziałam w tesco ciasteczka cynamonowe, być może będą dobre( ja mam przywiezione niemieckie). Jak zrobię, to wstawię na GP, bo wygląd jest chyba jeszcze lepszy od smaku. Polecam.

czy WDPD dekoruje dom na nadchodzace Swieta?

U mnie Adwent i Boze Narodzenie to czas szczegolnego wspominania
mojej tesciowej, dla ktorej byl to ulubiony okres w roku. Wyciagamy
ozdobione przez nia porcelanowe dekoracje: domki z piernika,
kosciolek, choinke, wszystko z pieknymi witrazowymi detalami
podswietlone od srodka przy zgaszonym swietle nadaje bajkowy
charakter duzemu pokojowi wieczorami. Kazde ma tez pozytywke ze
starymi angielskimi koledami. Tesc opowiada jak ona je robila,
wypala, ozdabiala, opowiada o wspolnych ich roznych swietach, o
swietach ze swojego dzienstwa (pomimo ponad 80 lat ma doskonala
pamiec i dar opowiadania tak, ze sama slucham nieraz z otwarta buzia)
Na drzwiach wejsciowych wieszam wieniec z drewnianymi zabawkami lub
orzechami i jablkami, pieke tradycyjne tutaj ciasteczka swiateczne
gdzies w polowie grudnia. Mamy tez wieniec adwentowy z 4 swiecami na
stole ( w tym roku moja corcia zrobila go sama z powycinanych
odrysowanych swoich dloni polaczonych w wieniec) i w kazda niedziele
przy podwieczorku zapalamy kolejna swiece i rozmawiamy o jej
symbolice. Choinke ubieramy dopiero w Wigilie. Mala ma kalendarz
adwentowy-gwizda z papieru a do niej przyczepiony papierowy lancuch-
codziennie odrywa jedno ogniwo, zrobila go w szkole. Niedlugo przed
nieuzywanym kominkiem na gorze stana ruszajace sie mikolaj i anioly,
ktopre fascynuja moje dziecko od lat.
I byc moze jest to wszystko troche kiczowate i amerykanskie ale...
udaje nam sie nie zagubic przy tym swiatecznego ducha, moje dziecko
tak samo czeka na Mikolaja jak i na Urodziny Pana Jezusa, duzo
rozmawiamy z nia o znaczeniu tych swiat, o symbolice, kupujemy
zabawki, ktore ofiarowywujemy organizacjom charytatywnym dla dzieci
z ubogich rodzin i nawet kiedy mala pisze list do Mikolaja to nie
jest to "shopping list": ma swiadomosc, ze moze nie dostac
wszystkiego, bo na swiecie jest wiele biednych dzieci i zawsze ta
lista jest krotka i dosc skromna (zapewne zeby sie za bardzo nei
rozczarowac, hi , hi). Czasami jezdzimy do muzeum-rezydencji
bogatych kupcow z XIX wieku, gdzie wszystkie pokoje udekorowane sa
strikami z naturalnych materialow-jedlina, owocami, suchymi
orzechami i galeziami, slomkowymi ozdobami, a ubrana w stroje z
epoki obsluga, jedynei przy blasku siwec, opraowadza i opowiada o
swiatecznych zwyczajach tej rodziny, w duzej sali chor spiewa koledy
i mozna sie posilic ciasteczkiem. Bardzo to lubimy i jest to bardzo
nie-amerykanskie
Zzwsze tez po swietach jezdzimy podziwiac piekna ekspozycje gwiazd
betlejemskich i chopinke w ogrodzie botanicznym oraz wielka choinke
pod Bialym Domem (to jest dopiero szczyt kiczu!).

Haloween

sam fakt przylaczania sie do zabawy powoduj juz posredniu dzwiek kaski w
kieszeniach firm. My nie dajemy soebi eprezentow na swieta od kilku lat i dzieki
temu swieta staly sie rodzinne i mile. Nikt nie ma problemow z bieganiem i
kupowaniem dupereli... to tak co do BN.

a zauwazyles moze, ze Halloween nie przyszlo droga naturalna do Polski tylko
zostalo wypromowane? Domyslasz sie w jakim celu?..no wlasnie kasa kasa kasa...
nie przejmuj sie niedlugo bedziesz ramadan i swieto swiatal obchodzila.

> hehe - no ciekawe, ty lepiej wiesz co ja obchodzę niż ja sama...
>
> koncerny to raczej na mnie nie zarabiają, no może jakaś krawcowa bo sukienka
> pożyczona, nie firmowa, dałam zarobić też pani w sklepie bo dynie kupiłam :) no
> i w papierniczym trochę papierów, klej, brokat i inne takie...
>
> z tym ważnym dniem nie przesadzałabym - ważne to są dla niej urodziny, święta
> BN, Wielkanoc - na te dni czeka, hallowen to okazja do zabawy i nic więcej.
> Dzisiaj uśmiała się po pachy i tyle - mowy nie było o wypędzaniu duchów
>
> Wszystkie dzieciaki lubią się trochę pobać i postraszyć "na niby"
> Myślę że Polakom naprawdę brakuje odrobiny humoru, luzu i dystansu
>
> PS: Koncerny to na mnie zarabiają z okazji Bożego Narodzenia (ozdoby, prezenty,
> żywność) i co - mam nie obchodzić? Nie dawać prezentów? Nie kupować ozdób
> świątecznych? (właściwie to materiałów na ozdoby które w dużej części robimy z
> córką same)
>
> __
>
> "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
> niemożliwe"

ŻYDOWSKA TRADYCJA

miriamfirst napisał(a):

> jean-baptiste napisał(a):
>
> > Droga Miriam,
> >
> > Czym jest Miszna. Czy to jest część Tory?
> >
> > Pozdrawiam,
> >
> >
> > JB
>
> Nie, to jest komentarz do Tory. te "klocki" to filakterie czyli tfilin. Z
> aramejskiego ozdoby, przedmioty modlitewne. dwa skórzane pudełeczka ( napisze
> jutro szerzej o ich kontekście kabalistycznym w stosunku do ważności kobiety)
> Zawierają one fragmenty Tory (Wj 13,1-10;11,16 Powt. 6,4-9;11,13-21) Jest m in
> Szma Israel Haszem Elochejnu Haszem Echad czyli Słuchaj Israelu Pan nasz jest
> Bogiem Jedynym! Odmawia się zakrywając dłońmi oczy. Przywiązuje się rzemyczkami
>
> do czoła i lewego ramienia. Symboliczne potraktowanie słów zawartch w Torze"...
> i
> przywiążesz słowo moje do ręki swojej i będziesz je miał pomiędzy oczyma" Do
> ręki - czynienie dobra, do głowy - widzenie prawdy. Kobiety nie noszą choć
> niektóre podobno wielce światobliwe - tak. zakłada się podczas szachrit poranny
> ch
> modlitw, oprócz szbatu i świąt.
> Całuję - Miriam

Droga Miriam,

Byłem na stronach jewish.org.pl i lauder.
Kosher wydaje mi się czymś naturalnym, jeśli ktoś dba o higienę i zdrowie swoje i
bliźnich.

Jakkolwiek wydaje mi się, że ilość przykazań, obowiązków i zakazów nie musi być
takie uciążliwe, to jest to dużo bardziej wymagające prowo niż prawo
chrześcijańskie.

Jak jest z prawami damsko-męskimi w judaiźmie. Mam na myśli małżeństwo, rozwód,
nieślubne dzieci, aborcję. Czy różni się to w zależności od nurtu (np.
konserwatywny jest inny niż reformowany). Czy jest możliwe małżeństwo z nie-Żydem
i jakie prawa mają dzieci z takiego związku.

Serdecznie pozdrawiam,

JB

WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH i ZADUSZKI

odeszła Stasia Zawiszanka
Albo raczej niezwykła Stasia Zawiszanka.
Aktorka - naturalnie!, poetka - Oczywiście!, śpiewała też piosenki Ordonki tak,
że Hanka Ordonówna zapewne w piosenkarskim niebie była zachwycona!
Ale nade wszystko odszedł bardzo niebanalny człowiek.

Obdarzona była jedynym w swoim rodzaju poczuciem humoru i piekielna
inteligencją, szybko stała sie więc jedna z najbarwniejszych postaci Krakowa.
Nie zważając na swój wiek, choroby, nieszczęścia skłonna była zawsze do pomocy
innym, do nawiązywania nowych spotkań towarzyskich, do olśnień sztuką, do
zachwytu nad światem i ludźmi. Nosiła ekstrawaganckie stroje i pracowała
pilnie - i z sukcesem! - na własna legendę.

Była ozdoba krakowskich salonów. Postacią z Prousta i Tołstoja zarazem. Nie
była bynajmniej aniołem. Słynęła z ciętego dowcipu i kąśliwego języka. Biada
temu, kto się jej naraził, w kim poczuła obłudę lub humbug artystyczny. Pokorna
była tylko wobec Szutki, tej prawdziwej. Wszystko jedno, czy to była poezja,
malarstwo czy teatr - obcując z wyzynami trudu artystycznego Stasia stawała się
nagle cicha i wzruszona. Nie mogła żyć bez sztuki, nie umiała, nie chciała.
Niezwykłe szaty, które nosiła, fryzury, które z pewnościa nie uszłyby nikomu
innemu, sposób bycia niespotykany i zmysłowy. Niepokorna wciąż i wciąż
zbuntowana. Przeci chorobie, starości, zmęczeniu i siermiężności życia.

Całą soba chłonęła świat. Jego zmysłową powłokę, jego piekno i zakazane uroki.
Zawsze gotowa była runąć w szaleństwo demonów sztuki i erotyki. Zachłanność,
z jaką żyła powodowała wokół Stasi jakieś dziwne ciśnienie i zawirowanie.
Nie sposób było przejść obok obojętnie. Zmuszała do zajęcia postawy wokół
swojej osoby: fascynacji lub odrzucenia. Do ostatnich chwil walczyła o siebie,
o swój wizerunek, o swoją legendę. Wygrała. Znalazła się wśród rzadkiej
kategorii istnień ludzkich, o których zapomnieć nie sposób. W miarę upływu
czasu rosną one w naszej pamięci, wzbogacając szarzyznę zwyczajności życia jak
wielobarwne motyle.

Dziesięć lat temu w pieknym wierszu "Tren dla Felliniego" pisała:

/.../ - ludzie!
przywdziejmy żałobę!
kolorową -
bajecznie zdobioną -
wypuśćmy ptaki z klatek -
otwórzmy pojemniki motylom -
zapalmy wszystkie światła -
rozżarzmy neony -
zawieśmy barwne flagi - /.../
chóry śpiewajcie -
muzycy tchnijcie życie w instrumenty -
dzwońcie wszystkie dzwony świata - /.../
ludzie!
ubierajcie oszalałe kostiumy -
malujcie twarze -
nałóżcie wesołe maski -
gondolierzy nućcie pieśni - /.../
róbmy wszystko na co nas stać
do ostatniego tchu
na cześć tego który uruchomił wyobraźnię świata -
spełnił najwyszukańsze marzenia -
nie płakać!
La strada którą idzie w niesmiertelność
jest przybrana lampionami
żywych
serc!

Czy mam powtarzać, Stasiu, że byłaś jasnym światłem?
Jak smutno, że to światło zgasło.

Józef Opalski /Dz.P. z 05.11.03/

Lubosz Palata - felieton o wystawie nt "wypędzeń"

tekst - tak żeby nie uciekł w przyszłości, cd
Kiedy przejeżdża się przez czeskie pogranicze, miasta spiskie, polskie Ziemie
Odzyskane, to ma się podobne odczucia jak podczas zwiedzania muzeum, gdzie obok
siebie leżą delikatna biżuteria celtycka i prymitywne w porównaniu z nią ozdoby
i narzędzia zwycięskich Germanów.

To my jesteśmy współczesnymi Germanami. Cywilizacja niemiecka Europy Środkowej
została zniszczona, a to, co pojawiło się w jej miejsce, okazuje się krokiem
wstecz. Bardziej oświeceni Czesi, Polacy, Słowacy - o najmądrzejszych pod tym
względem Węgrach nie wspominając - dążyli do tego, by ten upadek nie był aż tak
odczuwalny, ale mimo ich wysiłków można go zauważyć na każdym kroku. Zresztą
także kultura niemiecka, wypędzona przez samą siebie, swój
przedchrześcijańsko-barbarzyński nazizm na swoją Elbę zwaną Republiką Federalną,
ciągle jeszcze się nie podniosła i powstaje pytanie, czy pod globalizacyjnym
naciskiem kultury amerykańskiej, a dziś już chińskiej, będzie jeszcze w stanie
się podnieść. Jakby jej też brakowało amputowanej wskutek wypędzenia wschodniej
gałęzi.

Nazizm, ten ostatni szalony zryw najciemniejszych sił niemieckości,
przypominający szaleństwo śmiertelnie rannego potężnego byka, zniszczył nie
tylko siebie, ale też całą cywilizację zachodnioeuropejską, która dziś wskutek
swoich dogasających sił przypomina Rzym po pierwszym zdobyciu przez Wandalów.

Tak, to przez komunizm, przez zniszczenia wskutek nazistowskiej, niemieckiej
wojny, powtarzam sobie zawsze, kiedy wśród łąk Szumawy natrafiam na fundamenty
nieistniejących, wykreślonych z mapy poniemieckich wsi. Kiedy w byłych
niemieckich miastach, jak: Jablonec, Liberec, Teplice chodzę po wyludnionych
ulicach i widzę puste miejsca po domach, które runęły, ponieważ im na to
pozwoliliśmy. I czuję niestosowność, barbarzyństwo blokowisk wciśniętych w
średniowieczne, lub przynajmniej przedwojenne centra miast.

Nasze odciski, ślady nas zdobywców przypominają jurty zbudowane wśród świątyni
upadłego Rzymu. Naturalnie nie wszędzie - place Wrocławia, średniowieczny
Gdańsk, zamek w Malborku i kilkadziesiąt innych miejsc powstały ze zgliszcz
wojennych dzięki nam, którzy tam przyszliśmy, lecz czy nie są to tylko wyjątki
potwierdzające wstrząsającą regułę?

Ci, których wypędziliśmy, znajdują się dziś u schyłku życia. Próba zbudowania w
Berlinie muzeum wypędzonych nie jest niczym innym niż próbą stworzenia
przynajmniej godnego nagrobka cywilizacji, która odeszła. Nasza rozpaczliwa i
chyba też gniewna próba niedopuszczenia do tego stanowi nieświadomy wybuch
wściekłości nad nami samymi.

Tak, to nazizm zniszczył żydowską i zadał straszliwe rany tej naszej czeskiej i
polskiej Europie Środkowej, spowodował też koniec świata środkowoeuropejskich,
nadbałtyckich i węgierskich Niemców. Wypędzenie to była kara, uzasadniona kara,
która także pod względem swojego okrucieństwa pozostawała daleko w tyle za tym,
co przyszykowali nam naziści, czyli ówcześni Niemcy. Kara, po której wykonaniu
my, którzy byliśmy ofiarami, odczuliśmy zadośćuczynienie. Nie zdając sobie z
tego sprawy, ukaraliśmy tym samym jednak również - a może przede wszystkim -
samych siebie i ziemie, na których dane nam było dalej żyć. Bez Niemców.

Przed 60 laty pociągi pełne ludzi wyruszyły w drogę, z której nie miało być i
nie ma powrotu. Rozpoczął się ostatni, największy etap przesiedlenia milionów
Niemców z Europy Środkowej. Teraz, kiedy po sześciu dekadach znów stanowimy
część Europy, z której wskutek wypędzeń nieświadomie się ekskomunikowaliśmy,
wypędzeni mogą powrócić. Nikt jednak nie wraca. Nie jest to efekt zakazów i
śmiesznych utrudnień, które próbując do tego nie dopuścić, przeforsowaliśmy w
umowach akcesyjnych z Unią Europejską. Dzieje się tak, ponieważ nie ma kto
powracać, a ci, którzy jeszcze mogliby wrócić, nie mają takiego zamiaru. Świat
bez Niemców inny już nie będzie.

*Autor pracuje w czeskim dzienniku "Lidove Noviny"

tłum. Tomasz Grabiński

Choinka


Choinka
www.parafialutondunstable.co.uk/tradycje/boze_narodzenie/choinka.htm
Niektórzy chcieliby w choince świątecznej odnaleźć ślady "drzewa dobra i zła" z
raju, a nawet pewne paralele ze zbawczym drzewem Krzyża z Golgoty. Z pewnością
trudny do ustalenia jest fakt, od kiedy zaczęto kojarzyć iglaste drzewko z
obchodami Świąt Bożego Narodzenia. Faktem jest, że w wielu kulturach i
religiach drzewo, zwłaszcza iglaste, było (i jest) symbolem życia, odradzania
się, płodności, trwania. Istnieją również próby biblijnego uzasadnienia
zwyczaju występowania bożonarodzeniowego drzewka, jakkolwiek brak bezpośrednich
źródeł rękopiśmiennych zarówno z antyczności chrześcijańskiej, jak też
średniowiecznych, odwołujących się do takiej interpretacji tekstu proroka
Izajasza (60, 12): "Chluba Libanu przyjdzie do ciebie: razem cyprysy, wiązy i
bukszpan, aby upiększyć moje miejsce święte" (warto tu przypomnieć, że w tym
samym rozdziale Izajasz w swej wizji prorokuje o hołdzie Mędrców, którzy
zaofiarują przyszłemu Panu złoto, kadzidło itd).

Kilka faktów historycznych. Na jednym z miedziorytów malarza i grafika L.
Cranacha Starszego (+1553), w kontekscie żłóbka rozpoznajemy drzewko jodłowe
ozdobione gwiazdą i świeczkami. W następnych wiekach, różne świadectwa
historyczne potwierdzają występowanie choinki, nawet w mieszkaniach prywatnych,
wnoszonych właśnie w dzień obchodów Adama i Ewy (24 grudnia). Zwyczaj ten stał
się powszechnym w mieszczańskich rodzinach niemieckich, tyrolskich,
austriackich, a później pozostałych krajów europejskich (i pozaeuropejskich),
zwłaszcza w XIX wieku. Przyjęło się to zarówno w rodzinach katolickich, jak też
protestanckich. Oczywiście dochodziły kolejno różne dodatkowe ozdoby choinkowe,
uzasadnione najpierw biblijnymi, a potem innymi motywacjami. W ubiegłym wieku
zaczęto na szczycie jodły umieszczać figurę gwiazdy betlejemskiej. W obecności
zawieszanych jabłek widziano echo biblijnego jabłka (kuszenia) Adama i Ewy
(zastępowane później tzw. rajskimi jabłkami), w papierowych łańcuchach
rozpoznawano okowy zniewolenia grzechowego (czy nawet politycznego w okresach
rozbiorów Polski). Oświetlenie choinkowe miałoby wskazywać na Chrystusa, który
przyszedł na świat jako "światło na oświecenie pogan", a żywe, zielone drzewo
jodłowe miałoby symbolizować Chrystusa - źródło wszelkiego życia. Jakkolwiek ta
chrystologiczna interpretacja ma swoją dokumentację w literaturze, poezji, to
jednak nie jest (a powinna być!) powszechna. Naturalna jodła, nieodzowny
towarzysz kościelnych żłóbków, w środowiskach domowych doznała dziś
sekularyzacji. Z praktycznych względów jej oświetlenie jest dziś sztuczne
(elektryczne). Jodła już nie pachnie naturą - stała się ekologiczna, sztuczna,
plastikowa. Naturalne ozdoby (owoce, łakocie) zastąpiono szklanymi kulami,
sztuczną watą, sztucznymi "zimnymi ogniami", itd. Czy nie trzeba nam na
powrót "odkryć" religijny sens drzewka bożonarodzeniowego i nasycić go
pierwotną teologią? Tu nie tylko o folklor chodzi !

Swiateczna Ksiazka Kucharska

Od wielu lat na święta Bożego narodzenia na moim stole króluje niepodzielnie
karp w dwóch wcieleniach: pieczony i w galarecie. Przepis na pieczonego
pochodzi z południa Polski a ten w "meduzie" po różnych modyfikacjach jest
hybrydą receptur mojej matki, trochę kuchni żydowskiej i mojej radosnej
twórczości.
Składu i sposobu przyrządzenia nie zmieniam od lat, i dlatego z utęsknieniem
upatruję świąt , jako jedynej szansy na skonsumowanie karpia w tych postaciach.

Przepis na karpia (5 szt) w galarecie:

Wyłącznie żywe królewskie karpie o wadze ok.1,5 do 2 kg morduję bez ostrzeżenia.
Najlepsze są kupowane bezpośrednio z hodowli, bo te podróżniki wożone od
hodowcy do m-200 na rynku, są zestresowane, co odbija się odczuwalnie na smaku.

Patroszę, odcinam ogony , płetwy i łby, z których wydłubuję oczka, coby nie
rzucały wzrokiem z garnka . Usuwam łuski rzecz jasna.
Uzyskane fragmenty ryby gotuję aż do rozgotowania (ok. 40, 50 min), dodając
odpowiednio po ok 1kg marchewki i pietruszki, średni seler, kilka liści
laurowych , ziele angielskie, pieprz i sól do smaku.
Ten rosół ma mrugać , a nie tańczyć na kuchence. Dolewam wodę , bo część
wyparowuje.
W tzw. międzyczasie pozostałe bezgłowe korpusy tnę na dzwonka o grubości ok 2
cm.
Zalewam rodzynki (10 dkg) gorącą wodą i czekam aż podrosną.
Przygotowuję migdały. Jeśli mam całe , to zalewam gorącą wodą i po oskubaniu
łusek tnę na cienkie plasterki. Ale można już nabyć gotowe i pocięte.

Gdy już zagotujemy warzywa z płetwami i łbami, rosół odcedzam na drobnym sicie.
Oszczędzam marchewkę , bo ta służyć będzie za jedną z ozdób półmisków, reszta
warzyw i ryb do kosza.
W uzykanym w ten sposób rosole gotuję do miękkości (po ok 5 min) pocięte
dzwonka, dodając ok 5 dkg rodzynek (tamte dalej czekają na swoją kolej).
Po zagotowaniu można usunąć ości, ale tego nie robię. Zginie cała przyjemność
powolnego delektowania się potrawą i oskubywania szkieletu.

Jak już wszystkie dzwonka ugotowane, marchewka pocięta na plasterki, rodzynki
wymoczone , migdały pocięte, nać pietruszki umyta i lekko posiekana,
przystępuję do przygotowania galaretki.
Jakoś nie nauczyłem się używć sztandarowego produktu Grabka, słusznie uważając,
że naturalna żelatyna jest najlepsza. Toteż rosół kilkakrotnie przecedzam przez
gazę, dodając do jeszcze wrzącego sok z całej cytryny. Odstawiam do
schłodzenia. Po schłodzeniu doprawiam świężo zmielonym pieprzem, solą i cukrem -
wg osobistych preferencji smakowych.
Teraz układam dzwonka na głebokich półmiskach i innych naczyniach, obkładam
marchewką , posiekaną pietruszką, posypuję rozmoczonymi rodzynkami i migdałami.
Na koniec zalewam rosołem i czekam do Wigilii...

Uwagi: galaretka nie będzie przezroczysta jak wody przybrzeżne na Maui, ale też
nie będzie mętna jak Ganges. W tej restauracyjnej czystości i klarowności
produkowanych galaretek, wietrzę podstęp i pewną sztuczność. I dlatego robię
taką , a nie inną. Należy też zwrócić uwagę na odpowiednią ilość wody, bo jej
nadmiar spowoduje brak charakterystycznej tężyzny galaretki. Wody w garze
tyle , aby cały czas przykrywała warzywa i rybie części - 5 karpii na ok 3l
wody.
Smacznego!

Za kulisami wyborów Miss

... Ale niech nawet
> wygra taki konkurs, niech bedzie na topie przez ten rok, przez pare nastepnych
> lat bedzie sie mogla chwalic, ze byla miss nastolatek, ale po paru nastepnych
> latach jej uroda (przynajmniej ta zewnetrzna) prawdopodobnie przygasnie a ona
> reszte zycia spedzi patrzac w lustro jak sie starzeje i gwarantuje, ze bedzie
z
> tego powodu cierpiala.

Nie tylo misski sie starzeja, zresztą one nawet wolniej zresztą sam wiesz
chirurgia i te sprawy. Zresztą pooglądaj kobiety miss polonia z lat 90 nawet
wczesnych bo takie sa dosc łatwo dostepne. Te kobiety wygladaja znacznie
młodziej niz wiekszość ich rówieśniczek.

Trzeba akceptowac siebie takim, jakim sie jest i to jest
> warunek konieczny do szczesliwego zycia.
> Generalnie chodzi mi o to: poswiecanie swojej mlodosci, ponoc
> najprzyjemniejszego okresu w zyciu (z czym mozna oczywiscie sie klocic) na
> dazenie do idealu piekna nie jest rozsadne

Nie przesadzaj z tym poświęcaniem młodości. Modelka to zawód wymagający sporych
poświęceń, ale dla osoby zdyscyplinowanej jest szansą na poznanie świata w
szerokim tego słowa znaczeniu.

dazenie do idealu piekna nie jest rozsadne. Mozna robic mnostwo innych rzeczy,
> ktore daja satysfakcje i to na cale zycie. Robienie z siebie lalki barbi to
nie
> jest sposob na szczesliwe zycie.
> A jak dziewczyna juz zaakceptuje siebie taka jaka jest to problem z wygladem
> znika. O wiele atrakcyjniejsza jest dziewczyna zyjaca w zgodzie z soba,
> jakkolwiek natura by nie uksztaltowala rysow jej twarzy, niz jakas lala,
ktorej
> caly czas brakuje 2,5 kg do idealu.

Przede wszystkim nie ma ideału piękna. Ileż ludzi tyleż ideałów. Jednak piękno
naturalne to wyjątkowo rzadka sprawa. Oczywiście należy akceptowaćsiebie, a;le
co złego jest jeśli ktoś chce się poprawić. W końcu od naszego wyglądu jak sam
zauważyłeś zależy wiele..
Owszem są dziewczyny na które żal patrzeć, choinka która ma za dużo ozdób też
nie jest atrakcyjna ale to już jest kwestai braku wyczucia, które misski raczej
na konkursie maja. Gorzej jesli dziewcyna tak wymalowana 24/7, w koncu to
troche nudne miec cały czas na twarzy takmkocny makijaż.

Przyznaje racje, ze wyglad moze miec znaczenie w tym, czy dziewczyna dostanie
> prace, czy nie. Jednak gdyby moja zona dostala w ten sposob prace to wcale bym
> sie nie cieszyl bo to by oznaczalo, ze przez lata bedzie pracowala z jakims
> amatorem panienek, ktory na pewno nie bedzie jej szanowal. Wolal bym, zeby
> znalazla prace mniej platna, ale przynajmniej z pozadnymi ludzmi. Ale mozesz
si
> e
> ze mnia oczywiscie nie zgodzic.

Postrzegasz świat w czerni i bieli. Błąd! To że dostanie pracę może oznaczać że
będzie lepiej reprezentoiwać firmę. Erotomani też istnieją na świecie i trzeba
z nimi żyć. Żyć nie oznacza iść do łóżka. Inteligenta i świadoma wsych wdzięków
kobieta to dla firmy skarb.
Zauważ że brzydka i średniointelig kobieta uznana zosytanie za głupia ładna i
średniointelig wprost przeciwnie.

Mówta co chceta panowie :)

Zastanów się jakie Ty stereotypy powtarzasz i w imię czego ???
Wkleję Ci tu fragment księgi Henocha nie uznanego przez KK, co nie stanowi o
zprzeczeniu jej istnienia.
"Stało się to w dni owe, kiedy ludzie się rozmnożyli, że narodziły im się córy
piękne i wspaniałe. A gdy ujrzeli je aniołowie, synowie nieba, zapłonęli do
nich miłością i rzekli: »Wybierzmy sobie niewiasty spośród potomków człowieka i
spłódźmy z nimi potomstwo«. Wówczas powiedział Szemhazaj (Semjaza), ich
wódz: »Lękam się, iż porzucicie wkrótce ten plan, ja zaś sam będę musiał
odpokutować za tę ciężką zbrodnię«. Oni jednak odparli i rzekli: »Wszyscy
przysięgamy i zobowiązujemy się pod wzajemną przysięgą nie zmieniać swojego
postanowienia, lecz do-prowadzić do końca to przedsięwzięcie«. Wtedy przysięgli
sobie wzajem i zobowiązali się wzajemną przysięgą. A było ich dwustu, którzy
zstąpili na Ardis, szczyt góry Hermon [...]. Wzięli zatem niewiasty, które
każdy sobie wybrał, zbliżyli się do nich i mieszkali z nimi, i uczyli je
czarów, zaklęć i użycia korzeni i drzew. [...] Azazel nauczał ludzi
sporządzania mieczy i noży, tarcz i napierśników, wytwarzania luster, bransolet
i ozdób, używania szminki, upiększania brwi, użycia kamieni kosztownych i
wybranych pod względem rodzaju i barwy tak, iż cały świat się zmienił. Coraz
większa była bezbożność. Rozprzestrzeniał się nierząd, oni zaś grzeszyli i
doprowadzali do zepsucia wszystko na swojej drodze. Amezjarak nauczał rzemiosła
czarnoksięskiego i zielarstwa, Armaros nauczał odczyniania uroków, Barakijal
astrologii i obserwowania gwiazd, Kakabel znaków, Tamiel astronomii, Azaradel
zaś wyjaśniał bieg księżyc"
Ponieważ interesuję się genetyką informuję Cię, że spłodzenie potomstwa
pomiędzy człowiekiem a aniołem jest możliwe tak jak spłodzenie potomstwa między
osłem a koniem. Potomstwo takie jest jednak niestety jałowe.
Troszeczkę zaczynam załapywać o co ci chodzi z tymi aniołami i wcielaniem się
ich w ludzi w celu kontaktów z ludzkimi córami, niemniej jednak w ŻADEN sposób
to nie tłumaczy pojawienia się onych aniołów na arenie biblii. Albo podchodzimy
do czegoś merytorycznie albo zacznijmy opowiadać sobie bajki, jakkolwiek je
nazwiesz.
I dodam tylko, że mutacja chromosowa, któraby spowodowała tak olbrzymią zmianę
w długości życia człowieka zachodzi raz miliardy przypadków. Ludzkość licząc na
ewolucję potrzebowałaby minimum kilkudziesięciu milionów lat; no i jakiegoś
logicznego uzasadnienia by w sposób naturalny tak skrócić sobie zycie.
Załaczam również 2 linki o Lilith bo już mi się nie chce dyskutować na ten
temat.
www.kosciol.pl/content/article/20040414214808845.htm
pl.wikipedia.org/wiki/Lilith

Dlaczego Ksiezyc oddala sie od Ziemi?

Gość portalu: ryszard_brightner napisał(a):

> Dzięki za ciepłe słowa zwłaszcza przy tym cholernym upale :]

U nas tez cieplutko jest.Jak do tej pory jest to najcieplejszy rok w historii.

> Hipoteza jest fragmentami niedorobiona i Rafał Szulc ma tam sporo racji.
Jakoś
> nie mogę się zebrać żeby nanieść poprawki. Kiedyś to zrobię, o ile ktoś mnie
> nie uprzedzi.
>
> Natomiast ten model przechodzi próbę morską w przeciwieństwie do teorii
> impaktowej, która na to nie ma szans i okaże się teorią niewinną.

Wiele teorii branych calkiem powaznie przez swiat naukowy okazalo sie
historyjkami dla dzieci,a to przez to,ze logiczne myslenie jest zastepowane
jakimis nowalijkami technicznymi.
Rozmawialismy z Karolem Sabathem na temat wynikniecia mamutow i wg niego
wszystkie wieksze ssaki padly z reki czlowieka.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=28409777
Oczywiscie z tym sie nie zgadzalem,bo to nie mialo najmniejszego sensu.
10.000 lat temu czlowiek byl takim samym zwierzeciem jak kazde inne i nie mial
zadnego wplywu na wyginiecie czegokolwiek.Byl po prostu mysliwym jak inne
drapiezne lub zbieraczem gdy nie upolowal.
Czlowiek nie jest zainteresowany w wytepieniu swojego pozywienia,tak jak ja nie
jestem zainteresowany w lapaniu ryb,ktore sa za male,zeby je wypatroszyc,czy
tez nie zbieram grzybow,ktore sa za male by je obrac i do zupy wrzucic.
Inna sytuacja nastepuje wtedy,gdy kly slonia sa ozdoba salonow w Europie,USA i
calym swiecie i slon nie nie jest zabijany by byl zjedzony,lecz do zwyklego
handlu przez uzbrojonych w bron palna klusownikow.
Nawiasem mowiac mysle,ze mieso slonia ,tak jak i mamuta musi paskudnie smakowac
i mamuty nie byly zabijane dla miesa.
Szkoda ,ze Karol Sabath zniknal,bo byl bardzo ciekawym dyskutantem,mimo ze
niektore wnioski mial bledne.

> Chodzi mi o to, że tzw. morza księżycowe czyli widoczne z Ziemi ślady po
> wylewach lawy w wyniku uderzeń wyraźnie gęstszych obiektów zwanych teraz
> maskonami – w przytłaczającej większości znajdują się po jednej stronie
> Księżyca.
>
> W myśl teorii impaktowej wspomaganej teorią pływowej synchronizacji obrotów
> Księżyca – po uformowaniu musiałby on dość długo kręcić się asynchroniczn
> ie.
> Wystarczająco długo aby trafiające go ciała spowodowały w miarę równomierny
> rozkład mórz na jego powierzchni.
> Impaktem nie można też wytłumaczyć przesunięcia środka masy tego naturalnego
> satelity Ziemi.
>
> Zarówno dysproporcja w rozkładzie mórz jak i nietypowa lokalizacja środka
> masy – to skutki przejścia Księżyca ze środka zawirowanej chmury dysku
> protoplanetarnego na zewnątrz.

Teoria impaktowa mnie tak samo nie przekonuje jak jedna Ewa od ktorej pochodzimy
i na ten temat tez mialem odmiennne zdanie od Karola Sabatha.
Jest to zbyt proste i zbyt bliskie mitow by moglo rzeczywiscie zaistniec.
Obracamy sie caly czas w kregu kultury starozytnego Rzymu i nawet nie
zauwazylismy,ze makaron wynalezli Chinczycy tysiace lat przed Rzymianami.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=29055997&a=29873600

Warnijskie noziny

11-042 JONKOWO, Godki 21 tel. 0603 161479 rekadzielo@rekadzielo.art.pl
www.rekadzielo.art.pl NIP: 739-31-80-898

XI Wystawa Ręką Dzieło - już szesnastego grudnia!

Nadchodzi zima. Świat wokół nas zaciśnie się bielą, usztywni mrozem, ucichnie i
aż do wiosny zaśnie. Moment to stosowny na refleksje i podsumowania, ale też
chwila najlepsza, by światu zasnąć całkiem nie dać; by go w ramy ująć, kolorami
posypać, na nogi muzyką postawić, ogniem rozświetlić, rzeźbą, rysunkiem, haftem,
fotografią, kamieniem i drewnem wypełnić.

My, twórcy mieszkający na Warmii, pragniemy przywołać na chwilę Jasność i dodać
otuchy w tym trudnoszarym momencie roku. Wystawa Ręką Dzieło pokazuje dusze. To
nasze odpowiedzi na pytania: Kim jestem? Co robię na świecie? Dokąd idę? Wszyscy
próbujemy na nie odpowiadać. Tak jak umiemy, po swojemu. Jednym z efektów tych
poszukiwań, wiernym towarzyszem pytań jest tworzenie, Sztuka. Malarstwo i haft,
rzeźba i poezja, kompozycje kwiatowe i spektakl teatralny. To są nasze
odpowiedzi. Tak różne jak forma, którą przybierają nasze myśli. Odmienne od
siebie, czasem się zderzają. I sypią się iskry. Chcemy przy tym być. Pokazać,
zobaczyć i wspólnie przeżyć. Radować się Spotkaniem. I nie przestawać pytać. Aby
tworzyć okazje do zadawania pytań i wspólnego ich rozważania - inaugurujemy
dyskusyjny klub filozoficzny „Sokrates Cafe”, w którym począwszy od Wystawy co
tydzień przez dwie godziny będziemy filozofować (www.sokratescafe.pl)

XI Wystawa odbędzie się w... kurniku. Wbrew pozorom to wspaniałe miejsce z
mnóstwem bezcennych zalet. Począwszy od przemiłej Gospodyni, „Farmy Art-Styl”,
pani Marii Augustynowicz, przez ogrom miejsca ekspozycyjnego, ciepłego i pod
dachem, a na prowokująco zwisających z sufitu łańcuchach skończywszy. I zapał
jest. I entuzjazm.

Przedstawimy: instalacje przestrzenne Jacka Adamasa, niezwykłą ceramikę
Sylwestra Mickiewicza, stalowo-kamienne rzeźby Pawła Pękalskiego. Po raz
jedenasty wystąpi zespół Rajd Maszyn. Obrazem video będzie zarządzał VJ dr Antek
Grzybek, a krakowski teatr Los Fuegos przedstawi swój najnowszy projekt Light
Show. Z szalonym programem Fire Show wystąpią gwiazdy ostródzkiego Festiwalu
Ognia – grupa Exodus” i trio tancerek „Krople Ognia” SPONSOR: URZĄD MIASTA
OSTRÓDA) Niepowtarzalną kolekcję mody przedstawi projektantka W.I.L.K.
Przestrzeń wypełnią dźwięki kapeli Projektu Terenowego Teatru Węgajty i kapeli
Jazgotki. Zagra zespół rockowy „Shody” z Markowa. Gościem specjalnym będzie
artysta z Nigerii, grający tradycyjną muzykę afrykańską. Zobaczymy wystawę
fotografii, przygotowaną przez Strażników Północy oraz premierę komiksu
warmińskiego „Jek chłop łabóńdzia za bziołka wziół”, rysowanego przez Jarka
Gacha, wg. scenariusza Marcina Wakara, przy konsultacji gwarowej Edwarda Cyfusa.
www.komiks.gildia.pl/news/2006/12/jak_chlop_labedzia_za_zone_wzial
Będą fantastyczne kompozycje z kwiatów i nasion suszonych, produkty zielarskie,
rzeźba, malarstwo, dzieła zdolnych rękodzielników-amatorów, metaloplastyka,
tkaniny artystyczne, sztuka użytkowa w wielu odmianach, a także, tradycyjnie,
kiermasz świątecznych ozdób, prezentów i drobiazgów. Entuzjaści lokalnych
przysmaków, tropiciele regionalnych rarytasów, kreatorzy regionalnego produktu,
„Wiejskie Klimaty” spowiją przestrzeń aromatem naturalnie zdrowej współczesnej
kuchni warmińskiej.

Bardzo serdecznie zapraszamy.

Organizator: Stowarzyszenie Ekologiczno-Artystyczne „Ręką Dzieło”

Kontakt: www.rekadzielo.art.pl rekadzielo@rekadzielo.art.pl

Zgłoszenia twórców: tel. 0 89 512 85 82, 0 603 161 479

= C H O I N K A =

CHOINKA

Niektórzy chcieliby w choince świątecznej odnaleźć ślady "drzewa dobra i zła" z
raju, a nawet pewne paralele ze zbawczym drzewem Krzyża z Golgoty. Z pewnością
trudny do ustalenia jest fakt, od kiedy zaczęto kojarzyć iglaste drzewko z
obchodami świąt Bożego Narodzenia. Faktem jest, że w wielu kulturach i
religiach drzewo, zwłaszcza iglaste, było (i jest) symbolem życia, odradzania
się, płodności, trwania. Istnieją również próby biblijnego uzasadnienia
zwyczaju występowania bożonarodzeniowego drzewka, jakkolwiek brak bezpośrednich
źródeł rękopiśmiennych zarówno z antyczności chrześcijańskiej, jak też
średniowiecznych, odwołujących się do takiej interpretacji tekstu proroka
Izajasza (60, 12): "Chluba Libanu przyjdzie do ciebie: razem cyprysy, wiązy i
bukszpan, aby upiększyć moje miejsce święte" (warto tu przypomnieć, że w tym
samym rozdziale Izajasz w swej wizji prorokuje o hołdzie Mędrców, którzy
zaofiarują przyszłemu Panu złoto, kadzidło itd).

Kilka faktów historycznych. Na jednym z miedziorytów malarza i grafika L.
Cranacha Starszego (+1553), w kontekście żłóbka rozpoznajemy drzewko jodłowe
ozdobione gwiazdą i świeczkami. W następnych wiekach, różne świadectwa
historyczne potwierdzają występowanie choinki, nawet w mieszkaniach prywatnych,
wnoszonych właśnie w dzień obchodów Adama i Ewy (24 grudnia). Zwyczaj ten stał
się powszechnym w mieszczańskich rodzinach niemieckich, tyrolskich,
austriackich, a później pozostałych krajów europejskich (i pozaeuropejskich),
zwłaszcza w XIX wieku. Przyjęło się to zarówno w rodzinach katolickich, jak też
protestanckich. Oczywiście dochodziły kolejno różne dodatkowe ozdoby choinkowe,
uzasadnione najpierw biblijnymi, a potem innymi motywacjami. W ubiegłym wieku
zaczęto na szczycie jodły umieszczać figurę gwiazdy betlejemskiej. W obecności
zawieszanych jabłek widziano echo biblijnego jabłka (kuszenia) Adama i Ewy
(zastępowane później tzw. rajskimi jabłkami), w papierowych łańcuchach
rozpoznawano okowy zniewolenia grzechowego (czy nawet politycznego w okresach
rozbiorów Polski). Oświetlenie choinkowe miałoby wskazywać na Chrystusa, który
przyszedł na świat jako "światło na oświecenie pogan", a żywe, zielone drzewo
jodłowe miałoby symbolizować Chrystusa - źródło wszelkiego życia. Jakkolwiek ta
chrystologiczna interpretacja ma swoją dokumentację w literaturze, poezji, to
jednak nie jest (a powinna być!) powszechna. Natutralna jodła, nieodzowny
towarzysz kościelnych żłóbków, w środowiskach domowych doznała dziś
sekularyzacji. Z praktycznych względów jej oświetlenie jest dziś sztuczne
(elektryczne). Jodła już nie pachnie naturą - stała się ekologiczna, sztuczna,
plastikowa. Naturalne ozdoby (owoce, łakocie) zastąpiono szklanymi kulami,
sztuczną watą, sztucznymi "zimnymi ogniami", itd. Czy nie trzeba nam na
powrót "odkryć" religijny sens drzewka bożonarodzeniowego i nasycić go
pierwotną teologią? Tu nie tylko o folklor chodzi !

Świat bez Niemców.

Świat bez Niemców.
Niemcy nadwołżańscy, nadbałtycka Hanza, górnicy spiscy i siedmiogrodzcy, Zakon
Rycerzy Niemieckich. Od czasów, kiedy słowiańskie grody i wsie znajdowały się
gdzieś aż pod Hamburgiem, Berlin stanowił twierdzę słowiańskich wielmożów, a
przylądek Arkona ostatnią twierdzę Słowian na Rugii, koloniści niemieccy
podążali coraz bardziej na dziki Wschód.

Czasem z mieczem, często jako nieproszeni, ale jeszcze częściej jako zapraszani
goście. Chrześcijański Bóg, którego do dziś czcimy, jest przede wszystkim
Bogiem niemieckim, ponieważ przeważnie docierał tu wraz z Niemcami i z Niemiec.

Trudno nam się jako Czechom, Węgrom lub Polakom do tego przyznać, ale wraz z
Niemcami nadchodziła cywilizacja Europy Zachodniej, rozwiniętego świata, dla
którego chrześcijaństwo stanowiło nie tylko wiarę, ale też podstawowy kodeks
moralny, który w VIII-X w. stanowił przełom cywilizacyjny.

Niemieccy koloniści, kupcy, górnicy, rzemieślnicy nie wkraczali na pustą
ziemię, lecz mimo to na współczesnych mapach Polski, Czech, Słowacji lub
Węgier, a także zachodniej Ukrainy można odnaleźć niewiele ważnych miast,
których nie założyliby Niemcy.

W ubiegłym roku byłem na wakacjach na słowackim Spiszu, w czarującym zakątku
środkowej Słowacji, którego część nie przypadkiem nosi nazwę Słowacki Raj, nie
tylko dzięki okolicznej przyrodzie. W tym miejscu, gdzie po jednej stronie
horyzontu wyrastają jak z morza Tatry Wysokie, a po drugiej nie mniej
majestatyczne Niskie Tatry, prowadzi dziś szlak turystyczny śladem kościołów
gotyckich. Śladem niemieckich kościołów gotyckich.

Miasta spiskie, które w średniowieczu stanowiły najważniejsze źródło wydobycia
metali szlachetnych dla całych Węgier (a przez pewien czas także zastaw króla
Polski), były miastami niemieckimi, które w porównaniu ze słowackim otoczeniem
przypominały lądowanie na Marsie. Stanowiły wyższą cywilizację w tym znaczeniu,
w jakim dziś rozumiemy słowo "cywilizacja". Zgodnie z tym niemieccy mieszczanie
się także zachowywali - za postęp, jaki przynosili, domagali się i uzyskiwali
od królów polskich czy węgierskich przywileje wyróżniające ich na tle
okolicznego świata.

Spisz - ta wyspa między górami, z tak wspaniałymi niemieckimi miastami, jak:
Bardejów, Levocza, Spiska Nowa Wieś, Kieżmark, daleko od innych niemieckich
enklaw - potrafił utrzymać swój charakter przez blisko tysiąc lat.

W innych miejscach, jak wschodnie Prusy, wcześniej nieniemiecki obszar stał się
prawie naturalnym elementem świata niemieckiego. Dwie wojny światowe, które
niektórzy historycy łączą w jedną, stanowiły apogeum ekspansji Niemców na
Wschód. Przez krótki okres po 1917 r., kiedy Niemcy faktycznie zwyciężyli na
froncie wschodnim, wydawało się, że "wielki marsz" niemieckości zatrzyma się
gdzieś pod Petersburgiem, na granicy ukraińsko-rosyjskiej.

Porażka uczyniła z Niemców mniejszości narodowe w nowo powstałych państwach,
czasem ledwie tolerowane, gdzie indziej zaś pozostawiono im część dawnych
przywilejów. Język i kultura niemiecka były ciągle atrakcyjne, choć nie pełniły
już dominującej roli.

Był to zwiastun końca, który musiał nieodwracalnie nastąpić.

My, współcześni Germanie

Za barbarzyński nazizm, który zniszczył świat Żydów środkowoeuropejskich
(stanowiący przeważnie część świata kultury niemieckiej) i zamierzał też
zniszczyć świat środkowoeuropejski (i wschodnioeuropejski), odpłacono równie
barbarzyńsko.

My to nasze barbarzyństwo zrzucamy na komunizm. Komunizm, który w swoim
praktycznym kształcie stanowi produkt despotycznej kultury wschodniej,
cywilizacji nieeuropejskiej, która opanowała Rosję, wschód i południe
kontynentu, tak jak swego czasu opanowali go mongolscy najeźdźcy, Awarowie i
Osmanie.

Przez swój dzisiejszy dystans wobec komunizmu staramy się pokazać, że to my
jesteśmy ofiarami, a nie winnymi upadku kulturowego, do którego doszło w tej
części naszej Europy, w której pozbyliśmy się Niemców.

My, Czesi, chętnie powracamy do celtyckich dziejów naszych ziemi, rozwiniętej
cywilizacji, wypartej i zniszczonej przed około 22 wiekami wskutek nadejścia
cywilizacji germańskiej, wprawdzie silniejszej militarnie, ale pod wszystkimi
innymi względami bardziej zacofanej.

Kiedy przejeżdża się przez czeskie pogranicze, miasta spiskie, polskie Ziemie
Odzyskane, to ma się podobne odczucia jak podczas zwiedzania muzeum, gdzie obok
siebie leżą delikatna biżuteria celtycka i prymitywne w porównaniu z nią ozdoby
i narzędzia zwycięskich Germanów.

Jaja na wesoło;)

to je naprowdy:)

ALE JAJA!

Wkrótce święta. Będzie śmigus-dyngus, wielkanocny baranek i zajączek... będą
także jajka - symbol płodności i nowego życia. Razem z dziećmi, zapewne w
Wielką Sobotę, zatopimy je w naczyniach z farbą, wykleimy włóczkami lub
ozdobimy za pomocą wosku, nadając zwykłym jajkom zaszczytny statut Świątecznej
Pisanki. Potem, przy śniadaniu Wielkanocnym będą cieszyć oczy domowników na
odświętnym talerzu wyściełanym rzeżuchą. Nie wszystkie pisanki jednak zmieszczą
się na normalnym, świątecznym stole.

Są jaja, które ważą od 1,5 do 2 kg i kosztują ok. 60 zł/za sztukę. Mają
obniżoną zawartość cholesterolu, a ci, którzy je spróbowali twierdzą, że
smakują podobnie jak kurze. Jajecznica sporządzona z jednego takiego jajka
wykarmi 12 osób. Jednak problem z przyrządzeniem pojawia się już w chwili
rozbicia skorupki, która jest 10-krotnie grubsza od skorupki jajka kurzego.
Również ptak, który takie jajko znosi, wielkością kilkakrotnie przewyższa
popularną nioskę. Bo struś, to jeden z największych ptaków żyjących na Ziemi.

- Obecnie popyt na strusie jajka jest bardzo duży - cieszy się pani Stanisława
Krzak, właścicielka strusiej fermy w Gołkowicach - Ludzie dzwonią, a my nie
nadążamy z realizacją zamówień. W tej chwili mam tylko 2 zielone jaja strusi
australijskich.

Strusie zaczynają znosić jaja ok. drugiego roku życia, ale dopiero będąc w
wieku 3 lat otrzymują statut „nioski”. Jeśli ferma prowadzona jest w sposób
ekologiczny i właściciele olbrzymich ptaków nie stosują modyfikowanych pasz,
strusie, podobnie jak w naturze, niosą się nieregularnie - uszczęśliwiając
hodowców jajkiem średnio co 3 dni.

- Strusie na wolności żyją do 70 lat, a nioski znoszą jaja do 40 roku życia -
wyjaśnia pani Stanisława - Australijskie Emu w naturalnych warunkach znoszą
jaja w okresie lata, amerykańskie Nandu w maju, a afrykańskie od wiosny do
jesieni.

Ferma pani Stanisławy bardzo wiele zawdzięcza panu Leszkowi Czerwińskiemu,
który doświadczenie w dziedzinie hodowli tych egzotycznych ptaków nabył w
Afryce. Obecnie prowadzi gospodarstwo agroturystyczne w Kiełkowicach,
k/Ogrodzieńca, którego główną atrakcją są właśnie strusie, a także wszelkie
wyroby z nimi związane - od butów ze strusiej skóry, po torebki czy barwione
pióra. Dużym zainteresowaniem, zwłaszcza w tym okresie, cieszą się oczywiście
stroiki i olbrzymie pisanki. Pani Stanisława maluje je własnoręcznie, a można
na nich zobaczyć portrety, kwieciste motywy i – oczywiście - wyciągnięte ku nam
szyje strusi. Piękno tych pisanek można docenić na stronie internetowej
www.fermastrusi.pl, gdzie możliwe jest również złożenie zamówienia na tak
egzotyczną ozdobę Świat Wielkanocnych.

Do niedawna w okolicach Gliwic funkcjonowały 3 fermy strusie. Niestety, w
Polsce trudno jest się utrzymać z hodowli tych ptaków. Pochłania ona spore
kwoty pieniędzy, a to powoduje wysokie ceny strusiego mięsa i jaj. Mimo
niezaprzeczalnych walorów dietetycznych produkty spożywcze uzyskane z tych
ptaków są więc na razie zarezerwowane jedynie na specjalne okazje.

Jeśli ktoś jednak chciałby „zaszaleć” na święta, poniżej podajemy przepisy
kulinarne na Wielkanocne potrawy ze strusich jaj.

Jajka strusie na twardo.

Jajo strusie gotujemy około 2,5 godziny. Po ostudzeniu można częściowo odzyskać
skorupkę i zrobić z niej stroik lub ozdobną miseczkę. W tym celu należy
skorupkę przeciąć piłką do cięcia.

Jajka strusie faszerowane.

Jajko gotujemy jak wyżej, przecinamy skorupkę w poprzek. Z ugotowanego białka i
żółtka przygotowujemy farsz, krojąc na kawałki i mieszając białko i żółtko w
naczyniu. Do tego dodajemy posiekaną natkę pietruszki lub szczypiorek i masło.
Napełniamy farszem połówki skorup, posypujemy bułką tartą i smażymy na patelni
pod przykryciem aż do zarumienienia.

czy ktoś w końcu będzie sprzątał kupy po pupilach

Marzy mi się,aby było u nas jak w innych cywilizowanych krajach,np.Wielkiej
Brytanii,ale ja już się tego nie doczekam(30 lat na to nie wystarczy).
I ta polska obłuda-najbardziej zawsze krzyczą Ci,którzy mają najwięcej na sumieniu.
Co do odchodów na chodnikach,to rzeczywiście tak nie powinno być,ale co do
trawników to patrząc na sposób ich pielęgnacji,to pewnie gdyby nie te psie
odchody,które zresztą latem bardzo szybko stają się nawozem naturalnym,to
porastałyby lichutką trawką,a tak na osiedlach rosną bujne łąki z różnorodnością
roślin zielnych.Popatrzmy jak wygląda pielęgnacja trawników miejskich a ile
pracy i nawożenia wymagają piekne zieleńce.Na budowane osiedla przywożone jest
podłoże o właściwościach odprowadzających wodę-taki bardzo gruby żwir,resztki
cegieł itp.,na to cieniutka warstewka jakiejś mniej żyznej ziemi,a potem
koszenie i zbieranie tego,co powinno się przekształcić w nawóz organiczny,
podobnie z liśćmi spod drzew.Rośliny nie żyją powietrzem,muszą pobierać z gleby
składniki mineralne i organiczne,ich źródłem w naturalnych ekosystemach są
elementy skał,kości martwych zwierząt oraz rozłożone przez bakterie glebowe
martwe rośliny i zwierzęta.W WB nawet w szkołach wdraża się ekologiczną
utylizację śmieci pochodzenia organicznego-przy udziale bakterii glebowych i
dżdżownic.Może kiedyś u nas zostaną zrobione wielkie kompostowniki,gdzie będzie
się wywozić zebrane liście i koszoną trawę+zebrane odchody zwierząt,a potem już
pięknie pachnącym kompostem użyźniać miejskie trawniki i ekologiczne uprawy.
Prześledźmy teraz może wpływ na wygląd naszego otoczenia i wpływ na jego stan
resztek pozostawianych przez porządnych,czystych ludzi,do których nikt nie ma
pretensji,bo plastik i szkło nie śmierdzą.Jak pięknie wyglądają przyozdobione
kolorowymi tworzywami sztucznymi i potłuczonymi szkłami trawniki,miejsca
wypoczynku letniego i pikników,jeziora-w przeciwieństwie do paskudnych kup,które
w momencie gdy ziemia ożywa,wyrosną pierwsze nadziemne części roślin,zaczną się
mnożyć glebowe mikororganizmy,dżdżownice,znikają bez śladu w ciągu kilku dni,te
piękne kolorowe ozdoby nie znikną same nawet po kilkunastu latach.
Nie życzę żadnemu z przerażonych cuchnącymi kupami rodziców dzieci aby ich
pociechy przewróciły się jadąc na rowerku lub biegając z rówieśnikami na
trawniczek bez kup,ale za to z roztrzaskanymi tak,że już się ich nie da nawet
pozbierać,szklanymi butelkami i słoikami.Albo aby znalazy się w płonącym
lesie,gdzie denko od pozostawionej butelki zadziałało w piękny słoneczny dzień
jak soczewka skupiająca.A co z resztkami glikolu polietylenowego uszkadzającego
nerki,które pozostawiają niesprawne samochody na parkingach naszych osiedli(a
potem nie wiadomo dlaczego większość żyjących w miastach zwierząt umiera na
niewydolność nerek).
W tym uczciwym,zadbanym,czystym kraju,kraju równości i sprawiedliwości jedyną
grupą do której ciągle są o wszystko pretensje(nie liczaąc polityków),od których
się wymaga i którym zarzuca się ograniczanie wolności osobistej innych obywateli
są właściciele psów.
A czemu nie wprowadzić wysokich grzywien lub podatków od rodzin alkoholików,
młodzieży,narkomanów,mężczyzn-zostawiających po swoich zabawach niebezpieczne
resztki i w stanie ograniczonej świadomości lub nagłej potrzeby także wydaliny,
bogaczy,którzy oszczędzają pieniądze na wywóz śmieci i gruzu pozbywając się ich
w podmiejskich laskach,zapomnianych parkach i przydrożach.Te śmieci same nie
znikają.
Ten świat nigdy nie będzie doskonały i piękny,bo żyją w nim ludzie:(

ŻYDOWSKA TRADYCJA

TRADYCJA ŻYDOWSKA _____________________________do Jean-Beptiste ____
jean-baptiste napisał(a):

> miriamfirst napisał(a):
>
> > jean-baptiste napisał(a):
> >
> > > Droga Miriam,
> > >
> > > Czym jest Miszna. Czy to jest część Tory?
> > >
> > > Pozdrawiam,
> > >
> > >
> > > JB
> >
> > Nie, to jest komentarz do Tory. te "klocki" to filakterie czyli tfilin. Z
> > aramejskiego ozdoby, przedmioty modlitewne. dwa skórzane pudełeczka ( napi
> sze
> > jutro szerzej o ich kontekście kabalistycznym w stosunku do ważności kobie
> ty)
> > Zawierają one fragmenty Tory (Wj 13,1-10;11,16 Powt. 6,4-9;11,13-21) Jest
> m in
> > Szma Israel Haszem Elochejnu Haszem Echad czyli Słuchaj Israelu Pan nasz j
> est
> > Bogiem Jedynym! Odmawia się zakrywając dłońmi oczy. Przywiązuje się rzemyc
> zkami
> >
> > do czoła i lewego ramienia. Symboliczne potraktowanie słów zawartch w Torz
> e"...
> > i
> > przywiążesz słowo moje do ręki swojej i będziesz je miał pomiędzy oczyma"
> Do
> > ręki - czynienie dobra, do głowy - widzenie prawdy. Kobiety nie noszą choć
>
> > niektóre podobno wielce światobliwe - tak. zakłada się podczas szachrit po
> ranny
> > ch
> > modlitw, oprócz szbatu i świąt.
> > Całuję - Miriam
>
> Droga Miriam,
>
> Byłem na stronach jewish.org.pl i lauder.
> Kosher wydaje mi się czymś naturalnym, jeśli ktoś dba o higienę i zdrowie swoje
> i
> bliźnich.
>
> Jakkolwiek wydaje mi się, że ilość przykazań, obowiązków i zakazów nie musi być
>
> takie uciążliwe, to jest to dużo bardziej wymagające prowo niż prawo
> chrześcijańskie.
>
> Jak jest z prawami damsko-męskimi w judaiźmie. Mam na myśli małżeństwo, rozwód,
>
> nieślubne dzieci, aborcję. Czy różni się to w zależności od nurtu (np.
> konserwatywny jest inny niż reformowany). Czy jest możliwe małżeństwo z nie-Żyd
> em
> i jakie prawa mają dzieci z takiego związku.
>
> Serdecznie pozdrawiam,
>
>
> JB
>
>
> Drogi Jean Baptiste, oczywiście podejście do tych spraw różni się, np
ortodoksyjny judaizm przyjmuje, że Żydówka lub Zydem jest osoba z matki Żydówki,
natomiast reformowany uznaje równiez osoby pochodzące " z ojca" Zyda. W
Ortodoksyjnym judaiźmie małżeństwo jest dopuszczane tylko (!) między osobami
narodowości żydowskiej. Radykalne skrzydło reformowanego judaizmu dopuszcza
małżeństwa mieszane.
Opiszę Ci rozwody ortodoksyjne, mianowicie rozwód jest dopuszczalny aczkolwiek
bardzo rzadko spotykany. Juz przy zawarciu małżeństwa para otrzymuje tzw ketubę
czyli zobowiązanie się męża do utrzymania żony w przypadku rozwodu. Rozwodu
udziela sąd rabiniczny (Bejt Din) złożony z trzech rabinów i tylko w przypadku
kiedy przyczyny są naprawdę niezwykle istotne. Aborcja jest dozwolona w przypadku
zagrożenia życia matki.
Statut dziecka z mieszanego małżeństwa jest rózne: jesli matka jest żydówką -
dziecko jest pełnoprawnym żydem, jesli ojciec, w przyszłości jesli dziecko będzie
chciało juz jako osoba dorosła byc żydem musi przejśc giur czyli konwersję.
Dorosłośc dziecka liczy się od 13 roku życia, wtedy chłopcy mają bar micwę,
czytają w synagodze Torę i potem zakładaja tefilin i "biorą grzechy popełnione na
siebie". Rodzice juz nie odpowiadaja za nie przeed Haszem.
Synagoga jest słowem greckim. Nie znam dobrze jej etymologii. W kulturze
zydowskiej synagoga nazywana jest w języku hebrajskim Bejt haKneset dom
zgromadzeń. Albo Bejt haMidrasz- dom objasnień. Pierwotnie nie służyły celom
modlitewnym. Cały kult odprawiany był w Światyni w Jerozolimie. Służyły te domy
celom spotkań, dyskusjom o Torze ect. Dopiero po zburzeniu światyni w 70 roku
obiekty te zmieniły funkcję stały sie domami modlitw i studiów.