Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla hasła: nazwy wiatrów

Lichtensztajn


| W ten też nie. Może po czesku (vide Nizozemsko).

NizozemĂ­ (od dwudziestu lat wyparte przez Nizozemsko) to Netherlands.


To właśnie miałem na myśli -- po czesku nazwa kraju została
*przetłumaczona*, tak jak nam to przed chwilą zaproponowano
by zrobić z Lichtenstein - Świetlisty Kamień. To chyba rzadki
przypadek. Ale możana się pobawić w inne tłumaczenia. Na przykład
Srebrna ze stolicą w Dobrych Wiatrów.

Natomiast ten malutki kraj nazywamy Lichtenątejnsko.


A to już inna historia. Po czesku nazwy krajów obowiązkowo
kończą sie na -sko. Czy są jakieś wyjątki? Taka standaryzacja
chyba sprzyja tłumaczeniom. Bo jak już się ruszy końcówkę, to
można i resztę.

 » 

nazwy okretow IIws


witam
chcialbym zapytac, czy we flotach uczestnikow II ws, byly reguly nazywania
okretow. chodzi mi tu o taka sytuacje jak we flocie amerykanskiej:
pancernik-nazwy stanow, krazowniki- stolice stanow, lotniskowce- wazne
postaci i wydarzenia. a jak bylo w innych flotach, zwlaszcza w sowieckiej.


Z moich obserwacji wynika raczej, że okręty nazywano zgodnie z
seriami/typami.

Np. wspomniane przez Dona niszczyciele brytyjskie noszące nazwy zaczynające
się od jednej litery ('S','V','W', 'A' etc.), czy też 'wypożyczone' od USN
niszczyciele typy Town mające nazwy miast, albo serie lotniskowców o nazwach
kojarzących się ze sobą (Illustrious, Victorious, Formidable, Indominable,
Implacable, Indefatigable).

Podobnie w Kriegsmarine. Seria niszczycieli 'Leberecht Maass' nosząca jako
nazwy nazwiska, seria torpedowców 'Mowe' (nazwy ptaków wodnych), czy
torpedowce 'Wolf' (nazwy drapieżników).

Tak samo u Żabojadów. Typy niszczycieli z nazwami zwierząt: 'Jaguar',
wiatrów: 'Simoun' itd.

Jeśli chodzi flotę ZSRR to mamy np. typ niszczycieli 'Leningrad' (miasta),
'Gromkij' (cnoty wojownika) itd.

Warto zwrócić uwagę na polską MW. Okręty podwodne - nazwy zwierząt
drapieżnych, kontrtorpedowce -rodzaje wiatru (wszystko wskazuje na to, że to
pomysł przywieziony z Francji), trałowce - 'ptaszki'.

Reasumując nazwy były przypisywane bardziej ze względu na typ i serię niż
przypisane do poszczególnych rodzajów okrętów.

nazwy okretow IIws



| Podobnie w Kriegsmarine. Seria niszczycieli 'Leberecht Maass' nosząca jako
| nazwy nazwiska, seria torpedowców 'Mowe' (nazwy ptaków wodnych), czy
| torpedowce 'Wolf' (nazwy drapieżników).

To ja jeszcze do Kriegsmarine.
Glowne okrety mialy nadawane nazwiska wielkich wodzow z historii Prus
(zasadniczo): Gneisenau, Scharnhorst, Graf Spee, Lutzow (wczesniej
Deutschland), Bismarck, Tirpitz, Graf Zeppelin itp. itd.

A co do US Navy:
wiekszosc lotniskowcow eskortowych miala nazwy wywodzace sie od pol bitew
wojen o niepodleglosc.


A ja dorzuce japonskie niszczyciele o nazwach wiatrow.

Michal

samochody

| Ciekawe, jak mówią Niemcy???

w niemieckim jest _der Mercedes_! zatem rodzaj jak najbardziej meski... I co
wy na to? M.

Witam!

W niemieckim sprawa wydaje się być uporządkowana. O ile pamiętam rodzaju
męskiego są między innymi:
- nazwy pór roku, miesięcy, dni, pór dnia, stron świata i wiatrów;
- nazwy szczytów górskich i jezior;
- nazwy przypadków, stopni oraz trybów;
- *nazwy marek samochodów.*

Rodzaju żeńskiego są m.in.:
- nazwy drzew, owoców i kwiatów (większość);
- nazwy większości rzek;
- *nazwy samolotów i statków*:
   - die Boeing;
   - die "Titanic".

 » 

samochody

| | Ciekawe, jak mówią Niemcy???

| w niemieckim jest _der Mercedes_! zatem rodzaj jak najbardziej meski...
I co
| wy na to? M.

Witam!

W niemieckim sprawa wydaje się być uporządkowana. O ile pamiętam rodzaju
męskiego są między innymi:
- nazwy pór roku, miesięcy, dni, pór dnia, stron świata i wiatrów;
- nazwy szczytów górskich i jezior;
- nazwy przypadków, stopni oraz trybów;
- *nazwy marek samochodów.*

Rodzaju żeńskiego są m.in.:
- nazwy drzew, owoców i kwiatów (większość);
- nazwy większości rzek;
- *nazwy samolotów i statków*:
   - die Boeing;
   - die "Titanic".

--
Pozdrawiam.
                    Pearl


Czy to znaczy, że Niemcy o dziewczynie Mercedes mówią "ona", zaś o
samochodzie "on"? Czyli na samochody np. Octavia, Sonia, Maria, Fabia,
Felicia... mówią "on"="der"? Jesteś pewny?
Mirnal

Windjammers

To trochę nie ten wątek, ale skoro już poruszyliście ten temat to zapytam tutaj. Odnośnie nazw zespołów i podobieństwa nazw - czy uważacie że to, że gdzieś w dalekiej Australii istnieje zespół o nazwie takiej jak nasza, jest wystarczającym powodem żeby nazwę zmienić? W tej chwli nie zaistnieliśmy jeszcze na tyle w szantowym światku żebyśmy nie mogli tego zrobić, ale za jakiś czas jeśli spełnią się nasze plany, to może to być znacznie trudniejsze.


Pan, który prowadził część konkursową festiwalu Szanta Claus, powiedział o Was, że ponieważ "Windjammers" oznacza "Pogromcy wiatrów", to równie dobrze moglibyście się nazywać "Espumisan" więc w razie konieczności zmiany nazwy - ku zastanowieniu...

Windjammers


Pan, który prowadził część konkursową festiwalu Szanta Claus, powiedział o Was, że ponieważ "Windjammers" oznacza "Pogromcy wiatrów", to równie dobrze moglibyście się nazywać "Espumisan" więc w razie konieczności zmiany nazwy - ku zastanowieniu...



No tak, od występu w Poznaniu obawiałem się, że będzie nas ten Espumisan prześladował ;) No nic, zastanowimy się jeszcze nad tą nazwą. Będziemy mieć mała przerwę w występach co najmniej do lutego, więc mamy trochę czasu.

Natomiast z tego co mówi wujek Google, ten zespół z Australii nazywa się "The Windjammers" a nie "Windjammers"...

Strona www za deskę

witam

przy tworzeniu nazwy strony w ZADNYM WYPADKU nie sugerowalismy sie nazwa kiteway.pl

w miesjcu w którym pływamy sa dosc dobre fale i gdy szukalismy nazwe dla szkólki na poczatku miało byc kiteonthewave kitewaves ...itd w koncu , sylwestrowej nocy ktos z naszego teamu powiedział ''im prosciej tym lepiej'' kite-way
sprawdzilismy czy ta nazwa jest wolna - była, wiec zrobilismy stronke

i nie pisze tego zeby sie tłumaczyc

zycze wszystkim pomyślnych wiatrów wysokich kiteloopów i udanych lądowań - latajcie bezpiecznie

pozdrawiam

Japończycy karmią psy mięsem wielorybów

Ale tam, gdzie rosna lasy, są niedostepne góry, gdzie nie zbuduje lotniska, portu czy nawet fabryki. Poza tym żółtki, są najbardziej zaawansowani technologicznie, ale równoczesnie są bodaj największymi miłośnikami natury. I to nie oszalałymi ekologami, ale normalnymi. Potrafią wspiąć się prawie cztery kilometry w górę, by ze szczytu Fuji ogladać wschód słońca. Albo staną za jeziorem Kawaguchi i podziwiają tąże górę.
Nawet podczas wojny, japośnie okręty miały naturalne nazwy: lotniskowce - ichniejszych mitycznych stworów, pancerniki - gór, krążowniki - rzek, niszczyciele - wiatrów i zjawisk meteorologicznych.

Co teraz czytasz ?

Hehe... właśnie zabrałam się za opowieść o Vanyelu (tak mi się zdawało, że miałaś z niej cytat w podpisie). Wwcześniej czytałam trylogię 'Strzały Królowej' i 'Trylogię Magicznych Wiatrów' i tylko dzięki temu wiedziałam o co chodzi w tych 'Wojnach Magów', bo wcale nie ma tam żadnego wyjaśnienia i opisu innych istot niż ludzie i gryfy, a ich nazwy się pojawiają.

Notacja hexowa

Bowiem w moim mniemaniu należy ustalić nazwy kodowe podstawowych armii używając nazw angielskich.


Masz tylko 26 dużych liter alfabetu - z tego niektóre armie mają te same początki, jak Mephisto, Moloch i Missisipi. Tego nie rozwiążesz. Jednostki możesz nazwać używając trzech liter, racja - ale nacje trzeba będzie ustalać na początku.

Ja bym wolał jednak kierunki róży wiatrów:


Moje nazwy mają tą zaletę, że są pisane jedną literą, a twoje tą wadę, że NW/SW/NE/SE są pod kątem 45 stopni, a powinno być 60.
Po mojemu - nie podoba mi się.

Czy są tu na forum żeglujacy navaromaniacy?

Wiesz chodziło mi o te wszystkie fały,"muringi" inne nazwy "dla wtajemniczonych".Dobrze,że liny są oznaczone kolorkami
Jak wszystko dobrze pójdzie to w czwartek startujemy do Aten, a potem "cykady na cykladach"
pozdrowienia Maciek
A co do łódki bols - są lepsze wynalazki :587



Pomyślnych wiatrów i dużo ouzo

Strefa Mocnych Wiatrów

Witam.
Powiem szczerze, że nazwa 'Strefa Mocnych Wiatrów" wzbudza u wielu ludzi śmiech.
Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że kojarzy się z wiatrami.
Napis umieszczony na plecach koszulki nie pozostawia złudzeń: jej właściciel lubi sobie porządnie pruknąć, ale lojalnie o tym wszystkich uprzedza.
Nie zbliżać się!!!
Nie wkraczaj w STREFĘ MOCNYCH WIATRÓW, bo możesz zostać porażony bojowym gazem!

Często sam się śmieję z nazwy mojej kapeli.
Nie obrażam się na tych, których ta nazwa śmieszy, bo to przecież tylko nazwa.
Mogliśmy się nazywać "Tryton", albo jeszcze groźniej: "Synowie Odyna", ale to nie zmienia faktu, że na nazwę zespołu trzeba i tak po prostu zapracować.
"Strefa Mocnych Wiatrów" to nazwa "narzucona", wymyślona przez kogoś innego i może dlatego, podobnie jak wielu, potrafię z niej radośnie (złośliwie nie!) kpić.

Pozdrawiam, Grzywa.

Strefa Mocnych Wiatrów

"godz.13.30 - Koncert szantowy. Udział biorą: zespół szantowy BORY Tomka Borkowskiego, zespół szantowy STREFA SILNYCH WIATRÓW, zespół tańców irlandzkich i szkockich COMHLAN z Krakowa"



Magda, a gdzieś to wyczytała?

Strefa Silnych Wiatrów.
Tak, czasem ktoś przekręci naszą nazwę. Nie Oni pierwsi.

Nazwa długa, czasem nie mieści się na plakatach.
Pomału przyzwyczajamy ludzi do nazwy skrótowej, czyli "S.M.W."
Druga płyta zostanie wydana już pod nową nazwą: "S.M.W."

Ci, którzy zdążyli nas poznać nie będą zaskoczeni, bo przecież "S.M.W." kojarzy się właśnie ze "Strefą Mocnych Wiatrów".
Ci, którzy nas nie znają, a zechcą poznać, na pewno dojdą drogą poszukiwań, co ten skrót oznacza.

Będzie łatwiej dla wszystkich.

Pozdrawiam, Grzywa.

1

Dodałeś kij golfowy, ok, myślę, że to wiesz, ale nazwa samochodu Golf pochodzi od prądu zatokowego Golfsztrom, a nie od gry, tak samo jak passat od wiatrów, czy bora, natomiast nazwa polo od gry polo. I te nazwy najczęściej nie są przypadkowo wybierane, ale wiążą się z historią projektu.

1

Dodałeś kij golfowy, ok, myślę, że to wiesz, ale nazwa samochodu Golf pochodzi od prądu zatokowego Golfsztrom, a nie od gry, tak samo jak passat od wiatrów, czy bora, natomiast nazwa polo od gry polo. I te nazwy najczęściej nie są przypadkowo wybierane, ale wiążą się z historią projektu.



Dobrze zrobił wrzucając ten kij. W końcu biegi zmienia piłeczką do golfa

L5R 3ed PL

Dodam jeszcze, by uciąć spekulacje: praca nad 3 edycją daje nam niepowtarzalną szansę naprawienia błędów młodości i zmiany kilku niezręcznych przekładów (na przykład "Pamięci idiotycznej" z "Drogi Żurawia"). [...]
(A jeżeli interesują Was inne zmiany i stojąca za nimi motywacja, mogę coś na ten temat przygotować.)


Mnie osobiście interesują, bo mimo iż jestem zagorzałą przeciwniczką storylajna, doceniam nową mechanikę.
Fajnie, że Was interesuje zdanie fanów.

Co do "pamięci idiotycznej", musicie mieć chyba wielkie traumy z tego powodu, jeśli nie chcecie w Legendzie nazwy, która utarła się w wielu innych systemach (stary WoD) i tam funkcjonowała bez zarzutu. Moim zdaniem jest bardzo wygodna, a znaczenia słowa uczy się już w podstawówce. Porównaj.
- No dobrze... ma ktoś ejdetyka?
- No dobrze... czy ma ktoś nadzwyczajną pamięć / świetną pamięć etc.?

I tu mam właśnie na tobą przewagę, ponieważ znam obie gry. Storyline jest JEDEN dla karcianki, RPG. [...] Z tych wszystkich gier to karcianka kształtuje storyline.

A szkoda, bo to nielogiczny z punktu widzenia fabuły bubel, który sprawdza się w karciance i tylko tam.

wśród moich najbliższych przyjaciół, nikt się nie nabijał z "zakatarzonych" Skorpionów.

Ustaliliśmy, że jest ich setka?

Wiele osób jest bardzo przywiązanych do Czterech Wiatrów. Często to ich ulubione postacie w Legendzie.

Liczby by się przydały, a lepiej personalne wypowiedzi tych osób.

Magia w Arabii

Albo są stabilniejsze, albo wieją w jakiś sposób "szybciej" i nie zdąrzają nasycić materii. Zauważcie, że Arabia jest bliżej Ulthuanu niż SŚ. Wiatry Magii "szybciej" płyną w kierunku Wielkiego Wiru... ot, takie moje domysły .



To tam maja niezłe przeciagi z tych wiatrów magii. Z jednej strony wir pod Ulthuanem a z drugiej piramida Nagasha która przyciąga dhar.

Kiedyś gdzieś czytałem, że w arabii oprócz magii wojennej uprawiano magie nekromacką. Wiec ja sam dałbym raczej dwie formy magii nekromanckiej. Niszczycielską (jak ta którą uprawia sie w imperium) i (nazwijmy ją tak z braku lepszej nazwy) białą nekromancje.



Podejrzewam, że ta informacja o praktykowaniu nekromancji może pochodzić jeszcze z czasów Imperium Nehekhary i Nagasha. Jakoś nie wyobrażam sobie żeby "czarna" nekromancja była praktykowana jawnie.
Z drugiej strony sama idea białej nekromancji mnie mierzi chyba że masz na myśli magie śmierci.

Oprócz tego dałbym też magie ośmiu kolegiów ale nieco zmienioną. Np. zamiast przemiana w Sokoła (w tradycji bestii) dałbym przemiane w Sępa.



Czary kolegiów to tylko jedna możliwych sposobów wykorzystania wiatrów magii, wiec nie widzę problemu by czary arabskie były zupełnie inne. Magia np oparta na żywiołach/żywiołakach czyli dzinizm byłby ciekawą alternatywa do akademickiej magii kolegiów.

Pozdro

Czym jest energia?

A prana? (Czy to już nie buddyzm raczej)?



To co napiszę dotyczy buddyjskich nauk na poziomie "fizjologii tantrycznej".
Otóż, termin Prana odnosi się tutaj do jednego z pięciu podstawowych wiatrów(energii) w naszym ciele subtelnym. Dokładnie do wiatru podtrzymującego życie sanskr. Prana znajdującego się w centrum serca sanskr. dharmakaja czakra.
Często spotykanym błędem jest używanie terminu Prana jako ogólnej nazwy energii. Oczywiście to co tutaj napisałem odnosi się do nauk buddyzmu wadżrajany.

Jeszcze inne lekcje ;)

Rodzaje rzeczowników

Rodzaj męski używamy mówiąc o:

a) Nazwach marek samochodów
(der BMW, der Mercedes)

b) Nazwach stron świata, opadów, wiatrów itp.
der Norden, der Schnee, der Wind, der Monsun

c) Nazwach jezior i gór
der Kilimandscharo, die Ostsee

d) Nazwach osób i zwierząt rodzaju męskiego
der Bauer, der Tiger, der Arzt

e) Nazwach pór roku, dni tygodnia i miesięcy
der August, der Montag, der Sommer

Również rzeczowniki z przyrostkiem:

- e (der Deutsche)
- er (der Deutscher)
- ig (der König)
- ling (der Liebling)
- oraz rzeczowniki pochodzenia obcego z przyrostkiem: -al, -us,
-ismus, -ar, -ent, -et, - eur, -ier, -ist, -or.

Rodzaj żeński

a) Liczby użyte rzeczownikowo
(die Milion, die Tausend)

b) Nazwy statków i samolotów
(die Titanic)

c) Nazwy drzew i wielu kwiatów
(die Tulpe, die Rose, die Birke)

Również rzeczowniki z przyrostkiem:

- e (die Lampe)
- ei (die Turkei)
- ung (die Sicherung)
- schaft (die Schwangerschaft)
- keit (die Schwierigkeit)
- heit (die Krankheit)
- in (die Kollegin)
- oraz rzeczowniki pochodzenia obcego: -tion, -tat, -ur, -ie, -ion,
-ik.

Rodzaj nijaki

a) Nazwy hoteli, kawiarni, kin
b) Nazwy liter, kolorów
(das Rot, das Grün, das Braun itp.)

Również rzeczowniki z przyrostkiem:

- tum (das Eigentum)
- nis (das Erzeugnis)
- sel (das Ratsel)
- chen (das Hähnchen)
- lein (das Brüdelein)

Zagajnik

M.I.K.S.
Isildur poczuł znajome szarpnięcie i moc zaczęła przepływać na mapę. W tej samej chwili mapa zafalowała i obraz zaczął się koncentrować na wskazanym obszarze. Zupełnie jakby obserwatorzy tego wydarzenia byli ptakami, które zniżały tam swój lot. Wreszcie mapa zatrzymała obraz. Powoli zaczęły się także wyłaniać litery tworzące nazwy krain.
Na zachodzie mapa obejmowała fragment Wielkiej Puszczy i wybrzeże opisane jako Wybrzeże Lodowych Wiatrów. Na północy i wschodzie rozciągały się Tereny Mroźne. Na południu znajdował się inny fragment Puszczy i pasmo górskie zwane Większymi Lodowymi Kopalniami. Z Puszczy aż daleko na północ ciągnął się Pradawny Trakt (Bohaterowie wiedzieli, że ziągnął się od Draknor do Puszczy, ale od dawna nikt nie chodził nim dalej. ).
Główną uwagę oglądających przykuła niewielka plama w pobliżu Puszczy umiejscowiona pomiędzy Traktem i morzem. Została opisana jako Wioska Odtrąconych. Żaden z nich nigdy nie słyszał tej nazwy.

Isildur traci 5 many
Isildur traci 1HP, ale zatrucie mija

PS A tu jest mapa całej krainy

Taka jakas pora zimowa !!!

Musialem byc w Gdyni .
Witam zreszta wszystkich.
Po uporaniu sie ze sprawami prywatnymi "biegusiom " polecialem do basenu
jachtowego .
W dniu (zreszta 24 stycznia )
Szaro! ,buro!,mroz troszke , wiatr troszke ! Basen cichy i spokojny
(oj ! nie to co w sezonie )
Jachty karnie stoja sobie i czekaja .
" Biotonu " nie znalazlem . ale jakis tam "super wypas " jakiegos "nababa "
sobie stal . Dla mnie to obraza dla basenu jachtowego - Nie jestem
wlascicielem basenu ale ,jak bym byl to bym wygonil na kupe wiatrow!!!!
Na wodzie rowniez stal fajny inny jacht ( zapomnialem nazwy - bandery tez
nie bylo )
Nie mniej mnie "mieszkuchowi" ( pomimo zmarzniecia totalnego ) sprawilo
ze poczulem sie jak "zeglarz " - czyli sprawilo mi przyjemnosc
Czort wie po co napisalem ten majl ale , z zalosci ze, nie moge byc tam
czesto i wielokrotnie!
Pozdrawiam wszystkich Andrzej

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Taka jakas pora zimowa !!!

Andrzej Prochowski napisał(a):

[quote]" Biotonu " nie znalazlem
[/quote]
Czy "Bioton" w ogóle mógłby wejść do basenu jachtowego w Gdyni? Na razie
stoi w stoczni "Nauta".

[quote]. ale jakis tam "super wypas " jakiegos "nababa "
sobie stal . Dla mnie to obraza dla basenu jachtowego - Nie jestem
wlascicielem basenu ale ,jak bym byl to bym wygonil na kupe wiatrow!!!!
[/quote]
A to czemu? Bardzo ładna motorówka. Nazwa wypadła mi z głowy, ale
zwyczajowo nazywamy ją Dużym Orlex'em (Mały Orlex też teraz stoi w
basenie jachtowym w Gdyni)- od nazwy firmy właściciela łódki.

[quote]Na wodzie rowniez stal fajny inny jacht ( zapomnialem nazwy - bandery tez
nie bylo )
[/quote]
Zapewne chodzi o "Mari-Ann" z Massholm. Akurat pstryknąłem tej jednostce
kilka zdjęć 23.01.2007.:
http://picasaweb.google.com/mwitbrot/GdyniaZima

--
Marek Witbrot

www.ecdis.pl

OSTERDAM

Jeśli chodzi o kultowe miejsca było ich wiele... czarny koń, olimpijska, piwnica żeglarska( w której nigdy nie byłam,bo do klamki nie dorastałam), rozchulantyna a nawet i celt-który w późniejszym czasie przerobionio na pub rycerski. Wspomnieć należy również o kolebce hip hopowych klimatów czyli metro. Spora część ludzi uczęszczała również do piwnicy-do czasu kiedy opanowało ją gimnazjum oraz do hubertusa,który teraz zostal przerobiony na marną knajpę oferującą pizze.
Cieszy mnie pomysł otwarcia "Osterdamu", gdyż perspektywa banku w tym miejscu nie wywołała u mnie uśmiechu na ustach, przeciwnie obrzydzenie (w miasteczku kwitnie bezrobocie, a banków nie sposób zliczyć).
Powracają do nazwy lokalu-nie wyobrażam sobie innej, jest trafiona w 10! – zwłaszcza, że za każdym razem gdy wracam pociągiem z przereklamowanego Wrocławia – pod jednym z mostów wita mnie graf „OSTERDAM" i już wiem, ze jestem w domku-gdzie zawsze czeka mnie coś dobrego (dla duszy i żołądka).
Tonpres nie bądz taki skromny zuśmiechem Ci do twarzy ,
życzę pomyślnych wiatrów i czekam z niecierpliwością na otwarcie.

Lipowa powinna nazywać się bardziej światowo!!!!

że ludzie bardzo się identyfikujom z ulicami ktore mają dla nich mile skojarzenia,


jednemu mile kojarzą się kolorowe jarmarki, a drugiemu lipy

zmiana nazwy dla samej zmiany jest zwykła głupotą i niepotrzebnym kłopotem....o znaczeniu i ważności (w tym wypadku ) ulicy, na pewno nie stanowi jej nazwa.....swoją drogą sympatyczna i niezależna od politycznych wiatrów, co jest dziś atutem

a co do odmiany, to cóż.....jak zawsze wiesz lepiej

Łacina w muzyce; stylizacja.

Uwielbiam Enyę, jej głos, styl i sposób śpiewania - tak bardzo daleki od tych wszystkich plastikowych wokalistek, które bardziej chyba pozyskują sobie słuchaczy kręcąc pupą przed kamerą, niż dzięki swoim umiejętnościom.

To, że pisze niektóre teksty po łacinie, jest oczywiście fantastyczną sprawą. Ale ta łacina czasami po prostu mnie rozbraja: np. w piosence "Afer Ventus" (album "Shepherd Moons" 1991) - Etesiarum. I kropka, nic więcej - całe zdanie. OK, ale dlaczego w genetivie - dosł. wiatrów okresowych Co miałoby to znaczyć? Tym bardziej, że wcześniej wymieniane nazwy poszczególnych wiatrów stoją normalnie w nominativie.

Od dłuższego czasu zastanawiam się też nad piosenką "Cursum perficio" z albumu "Watermark" (1988). Co może znaczyć "iternum" Neologizm od "iter"? Może ktoś ma jakiś pomysł i mnie oświeci...

"Gregorian", "Enigmę", "Erę", o której zapomniałeś wspomnieć (niektóre teksty mają w "prawdziwej" łacinie, nie tej "udawanej", np. "The Mass" z albumu o tym samym tytule) także znam i uwielbiam Może gdyby zaczęto tworzyć więcej przebojów po łacinie, gdyby przeboje te zajmowały czołowe miejsca na listach w radio (tak, jak dziś dominują na nich piosenki angielskie ) - to może ludzie inaczej patrzyliby na ten język i zainteresowali się nim? Bo nie byłby to wtedy tylko język Cycerona, Cezara czy kogo tam chcecie, ale język mediów. A media to, jak wiadomo - czwarta władza

Ech, nie ma to jak sobie pomarzyć...

Zmiany w sieci ulic

I mamy kolejne(nowe)nazwy ulic : Róży Wiatrów przy stacji meteo, Armi Krajowej (między Wojciechowskiego a Skłodowskiej-Curie) i Północna (między Korczak a Poznańską) chociaż z tą ostatnią to mam pewne niejasności.


Najfajniejsza to Róży Wiatrów na Majkowie

Nowe ulice w Kaliszu

Od jakiegoś czasu przybywa nam w Kaliszu nowych ulic, a co za tym idzie również i nazw. Z ostatnio stworzonych są to: ul.Piłsudskiego (odcinek Trasy Stanczukowskiego od ul.Poznańskiej do ul.Godebskiego) oraz ul.Róży Wiatrów na os.Majków - droga prowadząca do stacji meteo.
Kilka ulic czeka jeszcze na nazwy:
- Trasa Bursztynowa - ul.Szlak Bursztynowy
- mała obwodnica Dobrzeca - ul.Armii Krajowej

Jeśli znacie jeszcze jakieś nowe nazwy ulic wpiszcie je tutaj.

Genaker do Micro ?

Witam!
Wróciłem Boat City!Pogadaliśmy sobie troszkę z Gregorem,Marcinem i Rafałem.
Problem bugszprytu i nieodłącznego żagla przynależnego temu urządzeniu nie zdominował
całości wywodów.
Leszku dzieki za zajęcie się tematami geometrycznych wymiarów przepisowego wytyku spinakera asymetrycznego. Formułki matematyczne są mi od dawna obce i wyjaśniłeś
to możliwie zrozumiale.Dzięki wielkie.

Koledze "Oilerowi" mogę powiedzieć ,że też jestem dopiero na etapie castingu do Micro klasy. Przyznam jednak,że spinaker asymetryczny o nazwie "spisaker" nie dzwięczy obco. Mam pewne poglądy na temat etymologii tej nazwy.
Jednak!? Oczywiście!!! Jak zwykle mogę być w błędzie!
I nie tylko z tego powodu nie rozwinę domysłów na temat pochodzenia tej nazwy.

I tak z powodu kawałka patyka,dodatkowego kawałka kolorowej materii mamy o czym
pogadać. Swoją drogą rodzi się następne pytanie. (Marcin spoko!) Jak to wszystko ponumerować i po workach posegregować. przypisać odpowiednie przeznaczenie do spodziewanych wiatrów,korzystnych kursów itd,itp. Myślę , że czeka nas sezon genakerowych anegdot.
Proponuję nagrodę w kategorii "Wytyk Roku" na koniec sezonu.

Dzięki za cierpliwość. I jeszcze raz za cenne informacje.
Pozdrawiam.
Vittorio

Zanieczyszczenie

W budynku na Jarzębinowej w Siechnicach też jest garaż podziemny i nic nie słychać o wodzie. Zadaj pytanie na forum Jarzębinowa (TUTAJ)

To skażenie to jakiś mit. Napisałem o kierunku wiatrów, żeby Cię uspokoić. Jeśli nawet byłyby jakieś pyły, to Tobie nie zagrażają.Żeby nie było nieporozumień: była huta żelazostopów w Siechnicach jest nieczynna ponad 10 lat. Hałda może stanowić zagrożenie dla okolicznych gleb, a nie dla powietrza (przynajmniej, dopóki nikt jej nie ruszy).

Nic mi nie wiadomo o skażeniu Siechnic. Powszechnie za to wiadomo, że na wschód od Siechnic (czyli w kierunku potencjalnie narażonym na "pyły") rozciągają się lasy i mokradła kotowickie (od nazwy wsi Kotowice), w których żyje wiele rzadkich gatunków fauny i flory. Nie przetrwałyby w skażonym środowisku.

Myślę, że większe zanieczyszczenie i zapylenie powietrza jest we Wrocławiu, niż w Siechnicach. Przyjedź tu kiedyś, to się przekonasz. Tu poczujesz zapach świeżego powietrza, usłyszysz śpiew ptaków, zobaczysz zielone pola i łąki. U nas, w Świętej Katarzynie, zresztą też.

nowy nabytek -co to jest?

Wiem że ta roślina , jak większość zimozielonych , jest nieco mniej odporna na mrozy , jednak jeśli ją lekko zadołujesz w zacienionym i osłoniętym od wiatrów miejscu , wówczas powinna spokojnie przezimować , tylko uwaga na psy , i inne tego typu niespodzianki (podsikanie bywa śmiertelne ) . Co do nazwy byłbym za ostrokrzewem , lub czymś z ligustrów

Wybory do Rad Osiedli

Publikacja tych danych chyba była możliwa tylko na forum Kołobrzeg2010.
Jesteście jednak grupą niepolityczna a obywatelską.
Popieracie wybory , zachęcacie do udziału i uzupełniacie dane , jak partyjniakom
coś nie pasuje.
Uważam , że wybory do samorządów powinny być bezpartyjne.
W radach nie powinno być klubów partyjnych i interesów partyjnych .
Winien liczyć się OBYWATEL niezależnie od rasy, koloru skóry , wyznania i zapatrywań.
Interes obywateli Kołobrzegu winien być przewodnim kierunkiem działania
Rad Osiedli i Rady Miasta.
Rady Osiedla conajmniej winny opiniować wszelkie działania na ich terenie .
Bez takich opinii nic w Osiedlu nie powinno się zmieniać.
Wtedy będzie można mówić o wpływie obywateli na rozwój Miasta a nie
wyłącznie partii które mają zapatrywania w zależności od Róży Wiatrów.
Co ciekawsze,to nazwy partii zmieniają się często ,tylko buźki
je reprezentujące są jakieś stale znajome!
I zwykły zjadacz chleba ma trudności z orientacją , czy ta miła Pani
jest z PiS,PO czy SLD lub Samoobrony.
A może już w całkiem innej partii, której nazwy nie słyszał?
A ten Pan w okularach to z Centrum , PSL , LiD czy już w PO?
Jak nie będzie decydującej roli partii , to może do władz pójdą fachowcy
i wreszcie opracują jakieś logiczne założenia rozwoju Miasta lu Gminy?
Poczekajmy!

Długość fali, Zysk

Co do anteny którą obecnie masz to zawsze słyszałem opinie,że to raczej anteny do pracy z nastawieniem na dalekie łącznosci,jak to wygląda w praktyce w stosunku do innej anteny którą tam wczesniej miałeś?jesteś w stanie dokonać takiego porównania na bazie przeproadzonych łaczności?mielibyśmy wtedy jakieś odniesienie.



oczywiście:
zdecydowanie najwydajniejsza 5/8 na localu jaką miałem. druga ze wszystkich, które miałem okazje posiadać.
na odbitej lepsza niż futury (włoskie 3-przeciwwagowe, czy polskie 8), porównywalna z AT920M1, sporo słabsza od super astera, jak i od anteny której nazwy nie pamiętam, a która posiadała przeciwwagi w kształcie róży wiatrów. był to któryś z modeli K-coś tam DX.
z tym że trudno rzetelnie ocenić na odbitej, bo miałem rózne anteny w różnych latach, więc i warunki rózne.

tak to wygląda w warunkach mojej stacji: zabudowa miejska, antena umieszczona na 4p budynku plus 10m masztu. w sumie podstawa na wysokości około 27m

Gough

Gough (ang. Gough Island, port. Diego Alvarez) – wulkaniczna wyspa wystająca z południowego Oceanu Atlantyckiego do wysokości ponad 900 m n.p.m. w odległym i samotnym miejscu, około 350 km na południowy wschód od wysp Tristan da Cunha, 2700 km od Kapsztadu i ponad 3200 km od najbliższego lądu Ameryki Południowej. Współrzędne geograficzne: 40°20' S, 10°00' W.
Wyspa ma około 11 km długości i 5,5 km szerokości. Leży na szlaku silnych wiatrów, tzw. ryczących czterdziestek. Roczny opad przekracza 2500 mm deszczu rocznie. Należy do Wielkiej Brytanii, a jedynymi mieszkańcami są pracownicy stacji meteorologicznej, którą Republika Południowej Afryki utrzymuje nieustannie na wyspie od 1956. Ciekawostką jest to, że obszar zajmowany przez stację należy administracyjnie do RPA i stanowi część miasta Kapsztad.
Historia
Gough została odkryta w początkach XVI wieku przez portugalskiego żeglarza Alvareza, który nadał jej nazwę Diego Alvarez. Dużo później, bo dopiero w 1731 odwiedził wyspę kapitan brytyjskiego statku Gough Richmond. Dokładna lokalizacja nie była znana przez wiele lat, ale ostatecznie odkryli ją brytyjscy i amerykańscy łowcy fok i wielorybnicy, którzy używali nazwy Gough.
Ochrona przyrody
Gough jest chroniony jako rezerwat dzikiej przyrody, który wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W uzasadnieniu napisano, że jest to jedno z najmniej zniszczonych ekosystemów tego rodzaju i jedno z najlepszych schronień dla gnieżdżenia się morskich ptaków na Atlantyku.
Rezerwat Dzikiej Przyrody na Gough

Plan lotu

1. W 99% punkt wylotowy z danego FIR to takze nazwa SID-a (oczywiscie tylko prefix nazwy)

2. Powody dla których UK-VACC chce SID-ow w planach lotu (sam sie z tym nie spotkalem, ani nie natknąłem) moze byc wiele. Choćby to ze pilot z SID-em w FP to informacja dla kontrolera ze pilot potrafi wykonać SID-a no i ATC eni musi szukac jakim SID-em pilot wyleci - co przy ruchu jaki jest w FIR UK moze oznaczac duze ulatwienie.

3. W czasie generowania planu lotu system kreśli najdłuższa procedurę odlotu i przylotu (wzgledy paliwowe), czyli właśnie jest to najdłuższy SID i STAR dla danej trasy przelotu.

4. Jesli pilot ma w planei wpisany jakis SID, ktory z racji ukladu wiatrow (rwy in use) nie jest możliwy do wykonania..... to az kusi sie powiedzieć do pilota.

ATC. SP-XXX I am cancelling your IFR clearance

rozumienie moze byc takie. Pilot składający plan lotu do kontroli mowi jaka trasa chce leciec. Bruksela (na VATSIM kontroler) sprawdza czy zdeklarowana trasa jest mozlwa do osiągnięcia. Jesli zatem pilot wpisze SID a na pas 33 a rwy in use bedzie inny ATC moze odmowic wydania zgody ponieważ pilot nei bedzie mogl zrealizowac takiego planu lotu....

Oczywiście jest to absurd, i w realu odbywa sie to inaczej ale chyba juz wiecie o co chodzi z tymi planami dla kontroli.

"Mendy Internetowe"

Od razu wybaczcie agresywny temat, ale pojęcie "Mend Internetowych" ukute przez pana Rafała A. Ziemkiewicza uważam za odpowiednio opisujące to zjawisko.

Moi Drodzy

Czy zdarzyło Wam się byc zelżonym grubymi słowy na jakimś forum lub chacie przez kogoś korzystającego z internetowej anonimowości? Takie osoby właśnie nazywa się "Mendami Internetowymi" - publicznie są to ludzie zapewne niezwykle kulturalni, nie puszczający wiatrów przy jedzeniu i umiejący się posługiwac nożem i widelcem. Ale gdy zjawiają się w sieci to jakiś woreczek z żółcią pęka i stają się, co tu dużo mówic - chamami. Sam na poprzednim serwisie na którym byłem i publikowałem (w ramach nie kopania leżącego nie podam nazwy), miałem przez trzy tygodnie skrzynkę wypełnioną doprawdy grubymi inwektywami, z wjeżdżaniem na rodzinę włącznie.
Osobiście w ramach (jak to się dziś popularnie mówi) transparentności zawsze podpisuje posty czy artykuły imieniem i nazwiskiem. To mój wkład w kulturę w internecie.

Jan Miodek mówi że kląc można a i wręcz trzeba. Dobrze dobrane przekleństwo może zwracac uwagę na powagę posta albo wypowiedzi. Ale nie bluzganie jak poseł na Sejm czy obrażanie innych użytkowników! Dlatego, Drodzy Użytkownicy Forum - jak sądzicie - jak walczyc z tego rodzaju chamstwem? I czy wogóle można wygrac?

Z poważaniem - Arkady Saulski.

Warhammerowa Azja i Afryka

Dla mnie Warhammerowska Azja to wielkie płótno. Nikt nie wie co tam tak do końca jest. Skośnooki to skośnooki. Więc puściłem wodze wyobraźni i dodałem wielkie połacie stepowych ziem poza granicami Kislevu i wrzuciłem tam nomadyczne plemiona, cosik jak Mongołowie z domieszką Hunów. Nie wymyśliłem dla nich wspólnej nazwy, każde plemię ma własną. Dzielą się na chanaty (jak trudno nie zgadnąć rządzone przez Chanów). Wierzą w duchy wiatrów i kultywują podania o przodkach. Nie wiem czy za bardzo nie odbiegłem od tematu ale takie plemiona wydały mi się ciekawym wypełnieniem luki między Starym światem a dalekim orientem.

Tropikalny "sztorm"

Macie racje, w nazewnictwie tych zjawisk jest nieco zamieszania. Kolega
Sorbjan
poprawnie zdefiniowal nazwy, ja to tymczasowo nazwe zalazka huraganu, w
zaleznosci od predkosci wiatrow w nim notowanych. To wszystko, do predkosci
63
wezlow, rozbite na trzy grupy, nazwalbym po polsku burza tropikalna. Jesli
ktos
chce, moze ja sobie podzielic i nazwac zaburzeniem, depresja lub sztormem
tropikalnym. Natomiest powyzej predkosci obwodowej rownej 64 wezly, ta burza
jest zakwalifikowywana jako huragan, cyklon lub tajfun; to sa nazwy lokalne
tego samego zjawiska, poteznego wiru atmosferycznego w zaleznosci od oceanu,
na
ktorym sie rozwijaja. I to sie przyjelo. Zatem nazywanie czegos, co jeszcze  
nie jest ani huraganem, ani tajfunem, ani cyklonem - cyklonem, uwazam za
niejednoznaczne i mylace. Z trzeciej strony w meteorologii uzywa sie pojec
ruchow cyklonicznych i antycyklonicznych zwiazanych z centrami nizow i wyzow
barycznych. Czy dla uszanowania pojec wprowadzonych przez Miedzybarodowa
Organizacje Meteorologiczna mamy te nazwy szybko zapomniec lub zmieniac?
PS. W tekscie Sorbjana zauwazylem niewielki blad odnosnie szerokosci
geograficznych, na ktorych powstaja te burze tropikalne przeksztalcajace sie
czasem w huragany, cyklony i tajfuny. Nie 5, lecz minimum 10 st. szerokosci
geograficznej. Z tego co pamietam, tylko jedem huragan rozwinal sie na 9.5
st.
szerokosci geograficznej polnocnej. Byc moze na poludniu, ktorys mogl
rozwinac
sie blizej rownika, ale tamtymi za bardzo sie nie interesowalem, wiec nie
jestem pewien.


Nomenklatury meteorologicznej
nie wprowadzaja dziennikarze, postronni obserwatorzy, amatorzy  i
koneserzy zjawisk
meteorologicznych, ale naukowcy aktywnie pracujacy w problemie i
publikujacy
(warunek konieczny) odpowienie prace naukowe.

Podzial cyklonow tropikalnych na zaburzenia, depresje, sztormy i
huragany/tajfuny
jest powszechnie przyjety w nauce i praktyce, niezaleznie od tego czy
nazwy te sie
 panu TWajdzie (tornad) podobaja lub nie. Nie ma w nich zadnej
sprzecznosci z zadna
nomenklatura zadnej  Organizacji Miedzybarodowej.

Huragany rzadko wystepuja ponizej 10 szerokosci geograficznej,
ale czasami sie to zdarza, co przykladowo wynika z ponizszej mapki:
http://www.photolib.noaa.gov/historic/nws/wea00419.htm
Mapka sporzadzona jest dla lat 1886-1969, ktorych p. TWajda (tornad) na
pewno nie pamieta.

kwiatuszek


    smukły stolik
    obrus z rajskim ogrodem
    róża
    w porcelanowej klatce

    mdlejące płatki płaczą czerwieniami

    ostatni raz
    chciałyby drapać otępiałe kolce

      jak ciężko
             jak ciężko
                  jak ciężko

   umierać w uśmiechach oczu
   kiedy tych dwoje
   sączy czas słomkami

---
Było już dawno temu, ale czy z tej okazji nie kupuje się co roku
tych samych - ale już innych tulipanów lub właśnie: róż?
Ale do rzeczy! Wszystkiego najlepszego wspaniałe, szamańskie,
a w wolnych chwilach genialne Poetki :)
Bez Was pl.hum.(i)poezja od początku nie miałaby sensu.

Pozdrawiam,
marco


przez słomkę

słońce wyciąga cienkie ostre
wskazówki
traw – nie znam nazwy zielonej
drobnolistnej róży
wiatrów – podmuch

rzuca wysokie tremolo fortepianu
z roztworzonego okna – pełny
świergot

chmarą ląduje jeszcze jedna
nieprzeżyta
wiosna
:-)

ije            Tychy - 8 marca 2008

Odłożyłam na chwilę mopa i zerkam!
Komplementy i życzenia :-)))))!
Dziękuję poetom, bez których róże nie pachną w ogóle :-), za istnienie... (jak
potrafię!) - i odlatuję na mopie (bo sobota!) i dlatego, że żem jezdem
nowoczesną czarownicą :-))))))))))))))

ije

ps.
Są tacy, co im się należy liczba mnoga - dawno to odkryłam ;-)

Zmiana nazwy al. Armii Ludowej


(...)

Niestety, tak jest.


Czemu niestety? Chcesz na każdej jakiegoś bohatera, który być może
zniknie za kolejnej władzy, ponieważ dziwnym trafem się jakaś teczka
znajdzie?

Są to ulice odchodzące od Kajki bodajże (a Kajki
odchodzi od Br. Czecha, czyli przedłużenie, chyba, Grochowskiej). Ul. Kajki
to dojazd do CSK Międzylesie albo do Instytutu Kardiologii w Aninie. Powiem
szczerze, niechciałbym mieszkać przy ul. dziesiątej poprzecznej...


Jeżeli mam być szczery, to mi to zupełnie nie przeszkadza.
Mieszkałem na Bałuckiego (W-wa, Mokotów - chyba nikt go nie ruszy), na
Chylickiej (Konstancin-Jeziorna - też nikt nie ruszy) na Filtrowej
(W-wa, Ochota, raczej nie do ruszenia), na Kusocińskiego (Piaseczno,
też raczej nie do ruszenia), dom mam przy Brzozokalskiej (pod
Grodziskiem Mazowieckim - też nie do ruszenia). 5th Avenue mi też
nie przeszkadza. Bardzo się cieszę, że powyższe nazwy(patroni) nie
były/byli politycznie interesujące dla różnych wiatrów wiejących
na rożne metody z różnych stron. Gdyby mi ktoś próbował zmienić
Filtrową (czy dowolną z wymienionych) na Popiełuszki, to bym ostro
protestował. Ta twoja Poprzeczna to spokój. Chciałbyś zmiany
Smutnej na Wesołą, albo na Al. Solidarności? Podejrzewam, że
nie byłbyś zainteresowany żadną zmianą. Z drugiej strony - gdyby
wpadła komuś znajomemu do głowy chęć odwiedzenia Ciebie po 20 latach,
to chyba lepiej, by ulica i numeracja była taka, jak lat temu 20?
Zmianę numeracji przeżyłem. W czasach socjalistycznych (przez niektórych
zwanymi komunistycznymi). Tylko dziwnym trafem nikt nas kosztami tych
zmian nie obciążył. Zupełnie jak w innych cywilizowanych krajach :)
Teraz mamy 'demokrację', więc płacimy za wybryki różnych indywiduów.

="nd();"

No cóż, widzę, że się nie rozumiemy, albo prędzej - nie chcemy się zrozumieć. Pytanie tylko kto-kogo. Nie mam nic na przeciwko wycieczce do Mikołajek Wręcz przeciwnie tylko przyklasnąć. Uważam również za bardzo dobry pomysł wycieczki do kwatery Hitlera , czy na Mamerki. Zwłaszcza gdy połączy się to z rejsem Co do wypadu do Węgorzewa tez nie miałbym nic naprzeciw gdyby taka wielokrotność wypadów miała jakieś uzasadnienie.
Trudno mi polemizować ze stwierdzeniem cyt. Zajęć z żeglarstwa jest 25%.
W przeciwieństwie do innych imprez. Jest to oferta skierowana celowo do osób, które nie chcą całego dnia spędzać na jachcie. Proponuję na początek porównać listę zarzutów z programem imprezy”. To jest chyba nie domnie – Obóz/ kolonia żeglarska to żeglarska. Zatem kilkukrotny kontakt z łódka w okresie dwutygodniowym jest chyba nieporozumieniem. Należałoby chyba zatem inaczej sklasyfikować imprezę. Nikt, a na pewna nie ja nie oczekiwałem od tej imprezy, że córka od rana do wieczora będzie tylko pływać. Co do wiedzy o imprezie – tak w ubiegłym roku jak i w bieżącym dzwoniłem do Państwa i pytałem. Jeszcze mnie nie ubezłanowolniono i jestem świadom tego co robię.
Mowa jest o 25 % zajęc związanych z żeglarstwem – proszę o wymienienie konkretnych zajęć, i czsu im poświęconych. Proszę również o podanie czasu spędzonego przez uczestników kolonii/obozu choćby w zasiegu ręki przy łódkach. Łódki to nie tylko pływanie, to również zapoznanie się z nią na sucho, z nazewnictwem. Każdy z uczestników, tak jak ja wybrał świadomie obóz ŻEGLARSKI. Z wywodów kolegi Mlesky wynika, że obóz żeglarski to tylko nazwa. Równie dobrze mógłby to być obóz baloniarski, czy rowerowy. Czy wtedy również zarzucono by mi, że się czepiam, że uczestnik obozu rowerowego rowery ogląda przez dziurkę od klucza 5 razy w ciągu 14 dni . w końcu nie wszyscy mają ochotę jeździć na rowerze
Kończę już te akademickie dywagacje. Zostało jeszcze kilka dni do końca obozu/kolonii. Szkoda, że tak naprawde obóz ten pozostanie w pamięci córki żeglarskim jedynie z nazwy.
Pozdrawiam całą kadrę Róży Wiatrów – grunt, że Państwo są przekonani, że impreza jest o.k. Oczywiście moje gadanie niewiele zmieni w zalewającym nas wszechwładnym tandeciarstwie i powierzchowności. Ważne aby z tego była kasa.
Pozdrawiam jeszcze raz

Kisielak

Na jakie festiwale muzyczne jeździcie albo byliście?

...grały tam takie kapele jak np: Strefa Mocnych Wiatrów, Emerald, w tym roku grała punkowa kapela z Mławy "Twarz Walenia" - zakwalifikowali ich chyba tylko dla nazwy.
Fajną imprezę organizuje Farben Lehre "Punky Reggae live"

Jaka to roślina?

Dziekuję bardzo Betelgeuse za prawidłowe wskazanie nazwy, faktycznie znalazłem pod tą nazwą w internecie zdjęcia tej rośliny i wszystko się zgadza. Na jednej ze stron jest informacja że jagody można użyć do wyrobu galaretek i kompotów, zjadanie na surowo nie jest polecane, chociaż nie są trujące.

A oto co się dowiedziałem:

Mahonia ostrolistna
[Mahonia aquifolium]

Krzew wysokości do 1 metra (u nas zwykle niższy), o sztywnych, wyprostowanych, słabo rozgałęzionych pędach, bez rozłogów. Liście blaszkowate, błyszczące, pierzaste, 5-9 listkowe. Listki siedzące, jajowate, u nasady zaokrąglone, odlegle kolczasto ząbkowane, długości 4-8 cm, pod spodem matowe. Kwiaty żółte, w gęstych, szczytowych gronach wyrastających na wierzchołkach zeszłorocznych padów. Kwitnie w końcu kwietnia i maja. Owoce granatowoczarne, średnicy 6-8 mm, pokryte jasnoniebieskim nalotem, dojrzewają we wrześniu. Są chętnie zjadane przez ptaki.
Występuje w zachodniej części Ameryki Północnej.
Mahonia pospolita jest gatunkiem w obrębie rodzaju najwytrzymalszym na niski temperatury. W naszych warunkach klimatycznych krzewy przemarzają tylko podczas surowych zim, zwłaszcza bezśnieżnych. Szybko regenerują straty, dzięki zdolności wydawania pędów odroślowych. Krzew ten odznacza się niewielkimi wymaganiami glebowymi. Najlepiej rośnie na glebach lekkich, piaszczystych i gliniasto-piaszczystych, lecz próchnicznych i dostatecznie wilgotnych. Znosi silne ocienienie. Rośnie również w miejscach nasłonecznionych, lecz tu częściej przemarza. W okolicach o łagodniejszych zimach rozsiewa się w parkach pod koronami drzew, w miejscach zacienionych i osłoniętych od wiatrów.
Gałązki i liście mahonii a powszechnie używane na wieńce i wiązanki pogrzebowe. W parkach i ogrodach krzew ten stosuje się na niskie, nie cięte szpalery oraz jako roślinę okrywową w miejscach cienistych. Jesienią i w zimie liście przebarwiają się na kolor brunatnoczerwony. Starsze krzewy (nie obcinane na i wieńce), corocznie obficie kwitną i owocują. Owoce są pięknym elementem dekoracyjnym, zwłaszcza gdy zawiązują się masowo. Mahonię rozmnaża się z nasion, które po zbiorze i oczyszczeniu z miąższu najlepiej natychmiast wysiewać na zagony lub stratyfikować do wiosny i wówczas wysiewać do gruntu lub do skrzyń inspektowych albo w namiotach foliowych. Mahonia źle znosi przesadzanie i na miejsca stałe zaleca się wysadzać rośliny młode, 2-3 letnie, lub produkować w pojemnikach.

Dziękuję wszystkim którzy próbowali pomóc, chęci też są ważne.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

Strefa Mocnych Wiatrów

Władku,

Tutaj idzie o zasady, o pryncypia. Portal ma w nazwie "Wolny" co nie oznacza chyba "Powolny".

Nie może być tak, że Redaktor widzi, iż przy okazji jakiegoś artykułu pojawiają się nieciekawe komentarze, więc spycha te śmieci pod dywanik, ale razem z dywanikiem. Bo jest bardzo zajęty, organizuje kolejna akcję charytatywną, pisze tysięczny artykuł na Portal, pracuje w szpitalu, odbywa próby i koncerty z zespołem. Na rzetelne zajęcie się Portalem czasu brak. Jest problem - usuwamy problem, ale go nie rozwiązujemy.

No i kim jest Grzywa z zespołem Strefa Mocnych Wiatrów? Problemem. Zespół istnieje dopiero 4 lata, cóż to jest w porównaniu z 8 latami Banana Boat! Kogo może zaprosić SMW? Nikogo. Co robimy jak jest problem? Usuwamy.

Padają z mojej strony bardzo przykre słowa, ale uzasadnię. Przy okazji artykułu o "Zobaczyć Morze" jakiś troll zapytał czy czasem nie ma oszustw/przekrętów w działalności Fundacji Gniazda Piratów. Zarzut absurdalny, posypały się wtedy liczne komentarze. Ale artykuł - pozostał. Pozostał, bo dla Redakcji projekt "Zobaczyć Morze" był ważny. A wywiad z Grzywą? A kim jest Grzywa...

Wciąż mam nadzieję, że wywiad powróci.

Grzywę zachęcam do pozostania na Forum słowami piosenki zespołu Banana Boat: "Gdy jesteśmy razem, nic nam się nie stanie".

A przyszłość? Bo ja wiem... Może by zacząć rozmawiać z Jayin o SAPie? Tam nie ejst napisane, że SAP jest "Wolny*", to dobry prognostyk...

*) W książce George's Orwella ministerstwa "siłowe" miały piekne nazwy. Na przykład bezpieka nazywała się "Ministerstwo Miłości", a cenzura "Ministerstwo Prawdy"

Pozdrawiam,
Antek

SLG - Szkolna Liga Geograficzna

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

SLG - 4 KOLEJKA - 8.12.2007

Odpowiedzi przesyłamy tylko na PW. Nie zamieszczamy w wątku. Na odpowiedzi czekam do jutra do godziny 12:00.

PYTANIA

1. Na terytorium którego państwa rozpoczyna swój bieg rzeka San?

2. Uszereguj nazwy podanych niżej miast według liczby ludności (od najmniejszej do największej)

Jarosław / Kraków / Poznań / Przemyśl / Rzeszów / Warszawa

3. Polska należy do czołówki państw produkujących miedź. W którym województwie eksploatuje się duże złoża tego surowca?

4. Jak nazywa się największa wyspa, należąca w całości do Polski?

5. Dawno, dawno temu na Ziemi istniał jeden superkontynent. Na skutek ruchów płyt litosfery rozpadł się na mniejsze. Jaką nazwę nadano temu superkontynentowi?

6. Do nazw wymienionych poniżej wiatrów (nazw wiatru) dopisz, czy są ciepłe, czy zimne. Przykład: halny - ciepły

bora -
fen -
mistral -
sirocco -

7. Który z wielkich europejskich żeglarzy jako pierwszy dotarł do Indii, opływając kontynent afrykański?

8. Zbliża się zima, a wraz z nią chłodne masy powietrza. Już wkrótce w niektóre dni drzewa, ogrodzenia, linie napowietrzne pokrywać będzie biały osad lodu powstający przy zamarzaniu przechłodzonych mikrokropelek wody w zetknięciu z powierzchnią przedmiotu. Najczęściej występuje w mroźne poranki. Jak się nazywa ten osad?

9. Oblicz roczną amplitudę temperatury powietrza (przedstaw tylko wynik) dla następujących temperatur miesięcznych:

I - (-6°C)
II - (-8°C)
III - ( 0°C)
IV - (+7°C)
V - (+14°C)
VI - (+17°C)
VII - (+20°C)
VIII - (+18°C)
IX - (+12°C)
X - (+8°C)
XI - (+3°C)
XII - (-1°C)

10. Znajdź błąd w przedstawionym poniżej tekście.

Gwiazda Polarna jest najjaśniejszą gwiazdą w gwiazdozbiorze Małego Wozu. Kiedyś była podstawowym wyznacznikiem kierunku północnego dla podróżnych, szczególnie żeglarzy. Gwiazda Polarna jest widoczna tylko z północnej półkuli Ziemi. Na biegunie północnym świeci niemal dokładnie w zenicie, zaś na równiku przemieszcza się niemal dokładnie wzdłuż linii horyzontu.

POWODZENIA

Krew, pot, łzy

Rozwój postaci
Przy obecnym rozłożeniu stopni, siła wynikającego z 10 poziomu jakiejś umiejętności jest mniej więcej na takim poziomie jak niegdyś umiejętności z poziomu 6.
Aby jednak mieć ten 10 poziom trzeba zainwestować w to 5500 punktów doświadczenia, o ile dobrze liczę.
Skoro wszystkie umiejętności będą miały jednakowe ceny, nie będzie z tego powodu dysproporcji między nimi poszczególnymi bo 10 poziom uników będzie i tak rozpływał się przy 10 poziomie władania jakąś bronią. Postacie za to będą się szybciej rozwijały w jakiś konkretnych kierunkach i dojdzie do ich większego zróżnicowania.

Profesje. Obecnie jest limit profesji. Tylko jakie logiczne argumenty przemawiają za tym, aby to ograniczać? Jak dla mnie postacie powinny mieć możliwość doskonalenia się w nieskończoność. To tak jak z kierunkami studiów lub znajomością języków. Nie ma żadnego naturalnego limitu prócz czasu życia. Znajomość pierwszego języka dostaje się powiedzmy od rodziców, a tu dostaje się miast tego profesję. Można się uczyć natomiast innych języków, co wymaga czasu (tutaj doświadczenia), a zdarzają się poligloci, którzy znają po 10 lub 20 języków. Nawet jeden poseł z SLD zna ponoć 16 języków. Skoro poseł może, to i heros świata Opowieści i Legend może. A przynajmniej tak mi się wydaje.

Magia
Nikt nie mówi, że wszystko ma być gotowe na wczoraj. To jest tylko koncepcja i można ją zrealizować równie dobrze za rok, czy lat dwa. Trzeba jednak podjąć jakiś cel, który wymaga realizacji, stopniowej realizacji.

Rasy
Zawsze to Ant mówił, że to jego robota i to zawsze on bronił tej nazwy, gdy chciałem ją zmienić.
Co do nazwy ich królestwa. Może już ogólnie czas pomyśleć o zakończeniu podziału Sorii na królestwa i podzielić ją na krainy? Strefy klimatyczne należałoby trochę zmienić, bo pustynie są zbyt blisko lodowców w obecnym świecie. W naturze jest tak, że różnice temperatur są przez naturę wyrównywane za pomocą wiatrów. Cholernie duże huragany muszą w takim razie przechodzić ponad Imperium, górami i lasem, aby jakoś to utrzymać w stanie natury. Nie jestem specem, ale takie huragany pewnie przewróciłyby w rok cały las, nie mówiąc o miastach z równiny.

Wiem, że istnieje argument, że wszystko może być utrzymywane w równowadze przez magię etc, ale kiedy mamy możliwość zastosowania jakiś logicznych wyjaśnień czegoś, bez uciekania się do magii, to powinniśmy z tego korzystać, bo wtedy jest lepsze odbicie realizmu świata.

Dałem jakiś czas temu mapę świata. Wiem, że nie robiłem jej dokładnie, ale już na jej bazie można zarysować obszar Sorii i podzielić ją na wiele krain. Wtedy się wszystko odpowiednio zmniejszy i zbuduje się na tej bazie jakieś cywilizacje.

Czym jest energia?

Witam

A prana? (Czy to już nie buddyzm raczej)?


To co napiszę dotyczy buddyjskich nauk na poziomie "fizjologii tantrycznej".
Otóż, termin Prana odnosi się tutaj do jednego z pięciu podstawowych wiatrów(energii) w naszym ciele subtelnym. Dokładnie do wiatru podtrzymującego życie sanskr. Prana znajdującego się w centrum serca sanskr. dharmakaja czakra.
Często spotykanym błędem jest używanie terminu Prana jako ogólnej nazwy energii. Oczywiście to co tutaj napisałem odnosi się do nauk buddyzmu wadżrajany. To jest kwestia terminów. Lung znaczy wiatr, znaczy ruch, ruch znaczy energia.
Prana znaczy tyle, co siła życiowa jest ona wiatrem oddechu, lungiem oddechu. Niemniej pojęcie lung /wiatr/ mówi o tym, iż mamy do czynienia z energią, tak też ogólnie rozumiane /prezentowane/ jest pojecie prana.
Lungi /wiatry/ sa różne. Są różne ich klasyfikacje a w ramach nich, ich ilości. W dzogczen mamy dziewięć głównych lungów, które odnoszą sie do dziewięciu podstawowych manifestacji /tendencji/ sansary /tzw wiatrów karmicznych/.
W ramach jednostki rozumianej jako istota ludzka, mamy w zależności od klasyfikacji różną ilość lungów /od pięciu głównych poczynając na kilkunastu z których wynika kilkaset, kończąc/. Jednym z tych lungów tyczących się jednostki jest lung siły życiowej, wiatr siły życiowej - zwany praną. Jenak jeżeli pranę rozumiemy jaka energię /podobnie jak lung - wiatr - rozumiany jest jako energia/, to tak jak mamy wiatr idący ku górze, czy wiatr podobny ogniu, to mówimy wtedy o nim jako o pranie idącej ku górze, czy pranie podobnej ogniu. Istotnym tu jest kontekst w jakim dane ruchy /wiatry/ są prezentowane i przez jakich nauczycieli. Chodzi o to, do czego konkretnie dany opis lungu /zestawu danych lungów/ się odnosi i co w sobie niesie.

(...) Często spotykanym błędem jest używanie terminu Prana jako ogólnej nazwy energii. (...)


Termin prana, to termin sanskrycki i bywa on różnie rozumianym.
Paolo - jaki jest sanskrycki termin oddający pojęcie ''energia'' ? Lub inaczej, jaki jest sanskrycki termin do którego odnosi się /na którym bazuje/ tybetańskie pojęcie: lung?

Pozdrawiam
kunzang

Anomalie klimatyczne

Anomalie klimatyczne tak to chyba najbardziej zadziwiające naukowców zagadnienie ,nie nawiązując tu oczywiscie do tematu proroctwa Oriona na 2012 bo który z naukowców wieży w przepowiednie .
Fakt faktem anomalie te sa bardzo zaskakujące ,nie będe tu ich wymieniał a postaram się wyjaśnić przyczynę tego zjawiska , naukowcy słusznie tłumaczą je występowaniem pewnego zjawiska mianowicie anomalii pogodowej która występuje gdy pasaty wiejące nad równikiem zmieniają swój kierunek lub po prostu zanikają.

Opis Zjawiska
Razem z wiatrami zmienia się układ prądów oceanicznych, a tym samym temperatury wód w określonych miejscach. Wiatry, które poprzednio pchały powstałe nad Pacyfikiem chmury burzowe w kierunku Australii i Indonezji, teraz spychają je na kontynent południowoamerykański,powoduje to ogromne straty wywolane powodziami jakie pustszą Andy ,podnosi sie tam wtedy dośc wysoko temperatóra ,która powoduje topnienie śniegów i lodowców na terenach Boliwii i Peru co doprowadzi do końca wieku do wysuszenia rzek i braku wody w tamtych obszarach.
Z koleji zmienionym układzie ciepłe i suche powietrze znajduje się nad Australią, powoduje tam ogromne susze .

El nino i jego wpływ na pogodę (wikipedia)
Wiązano pojawianie się El Niño z chłodniejszymi, śnieżnymi zimami w USA, suchszymi, bardziej gorącymi latami w Ameryce Południowej i Europie oraz suszami w Afryce. Podczas jednego z ataków El Niño zachodnia część Ameryki zalana została powodziami, podczas gdy Azja i Australia doświadczyły suszy.

El Niño, choć obserwowany głównie na Pacyfiku, ma wpływ na całą Ziemię, ponieważ masy ciepłej i zimnej wody krążą po całym wszechoceanie. Jeśli ich kierunek zmieni się w jednym miejscu, zmienia się on wszędzie. To samo dotyczy wiatrów. W Polsce El Niño objawia się w postaci szczególnie wysokich opadów latem, natomiast np. w krajach śródziemnomorskich występują wtedy bardzo wysokie temperatury.

Naukowcy oczywiscie nigdy nie będą powiązywać swoich badań z paranauką i parapsychologia czy Ezoteryką ,ale wielu z nich wiąże te wszytskie niesamowite anomalie z wlśnie tymi prądami i także ja nie widziałbym w tym pradzie nic dziwnego gdyby nie jego nazwa .

El nino oznacza po hiszpańsku chłopiec ,dzieciątko ,perówiańczycy nazwali tak silne prądy morskie i wiatry ,jakie zaobserwowali podczas połowu ryb ,w okresie świąt Bożego Narodzenia Nazwa ta odnosi się do Dzieciątka Jezus .

Istnieje także sytuacja która jest związana ze zjawiskiem El Nino , i nosi ona nazwe La Nina , dotyczy wiatrow pasatowych nad Pacyfikiem ,na temat pochodzenia tej nazwy nic nie udało mi się znaleść .

Pozdrawiam

Magia starego świata ...

Sprawa wygląda następująco ....
Garść historii , mamy najazd Chaosu za czasów Magnusa Pobożnego , widząc zamieszanie i skłóconą szlachtę na własną rękę zbiera armie ochotników , do której później przyłącza sie szlachta ( a co na sigmara mieli zrobić).Posyła posłów do Elfów ,sprowadzając elfiego maga Teclisa ,który walczy u boku ludzi , w Altodrfie zostaja dosłownie stworzone kolegia magii , (dopiero po wojnie kiedy magnus juz jest cesarzem) i oficjalnie zostaje zniesiony zakaz używania magii .
Czasy obecne
Altdorf miasto kolegii , nielicencjonowani magowie są scigani i wieszani za przejawy chaosu , nawet jak jesteś magiem i masz licencje (czyli kształciłeś sie w kolegium) to i tak mogą sie spalić albo zatłuc (jak zdołają).Wiatry magii , mają bezpośredni wpływa na użytkownika np ,magowie ognia z czasem stają sie porywczy i gwałtowni , a magowie (złotego wiatru cholera nie pamiętam nazwy) stają sie z czasem metalowi (przynajmniej tak wyglądają).
Sposób rekrutacji
Jeżeli dziecko urodzi sie ze zdolnościami jest natychmiastowo zabierane do kolegium , albo ginie .Jeżeli rodziny nie stać na uiszczenie opłaty za kształcenie latorośli (a najcześciej nie stać ) to konfiskowany jest majątek na poczet przyszłej nauki. Młodzi adepci są zamykani w kolegiach i nie mają dostępu do świata zewnętrznego(choroba zawodowa impotencja).Dopiero później mogą podróżować oczywisćie za zgodą mentora . Każdy uczeń jest w kontakcie mentalnym ze swoim nauczycielem wiec ucieczka jest prawie niemożliwa natomiast uciekinierzy są ścigani a karą jest śmierć .
Mag a Społeczeństwo
Społeczeństwo tak samo boi sie jak nienawidzi magów ... łowcy czarownic też są na nich cięci , juz nie wiele brakuje aż wybuchnie skandal w imperium bo specjalnie założona jednostka łowców czarownic poluje na magów (wszelakich) łapie i ubija ...
Świat postrzegany przez maga różni sie od świata zwykłego wyjadacza chleba ... przez to ze obdarzeni są oni wiedźmim wzrokiem widzą prebiegajace przez świat wiatry magii , widzą również kondensacje wiatrów (np czary) im bardziej potężny czar tym widoczny jest z wiekszej odległości (niektóre rytuały mogą być widoczne dla maga z kilku kilometrów) . Wszyscy adepci sztuk magicznych wydają sie być zamyśleni zagapieni odcięci od świata zewnętrznego przez to że najczęściej obdarzeni sa wiedźmim wzrokiem i widzą świat inaczej ...

To tyle o magii samej w sobie .. o mechanice powstanie oddzielny dział ...

Dlaczego media kłamią?

Oj mylisz sie odnosnie podejscia ekonomicznego, to nie sa czasy komuny gdzie nie liczono sie z ekonomia. Elektronie atomowe nie powstaja jak grzyby po deszczu z kilku wzgledow, nie mowie tu tylko o obawach nieuswiadomionej wiekszosci spoleczenstwa, lecz takze z duzym problemem wynikajacym z brakow surowcow ktore zaspokajalyby produkcje "zlej" energii, mozesz uzywac tutaj argumentow , ze sa problemy ze skladowaniem - ale zwroc uwage , ze jakos kraje ktore sa potentatem na rynku energii atomowej jakos sobie z tym radza i to wcale nie w glupi sposob. Odnosnie zrodel bioenergii to b sie mylisz, owszem problemem mozy by i byla energia uzyskiwana z wiatrow i ze slonca (chociaz z tym ostatnim sie nie zgodze do konca), jednak olbrzymim potencjalem jest tzw "energia slomy", ktora jest uwazana za jedna z najbardziej ekologicznych energii, inny przyklad energia ciekow wodnych, energia śmieci (1. odzyskiwanie gazow ze smieci, 2. ze spalania odpadow). Z tym, ze nie mozna liczyc na zyski w kazdej dzieinie takze jestem w stanie sie z toba zgodzic ale w niewielkiej czesci , idac z postepem technicznym mozna inwestowac w najnowsze osiagniecia techniczne, ktore niejednokrotnie obnizaja podstawowe koszty dzialalnosci, jednoczesnie zwiekszajac zyski. Sa korporacje ktore istnieja juz od wielu pokolen i sa zazwyczaj poteznymi firmami i liderami w tym co robia. Ale zwroc uwage takze na fakt, ze majac dobry czesto innowacyjny pomysl problemem nie sa juz pieniadze na rozpoczecie dzialalnosci - bo banki Ci chetnie pozycza kapital na cos co b dobrze rokuje. Przykladem sa firmy Microsoft, Apple, Virgin (aby nie posadzac mnie o przyklady tylko z branzy IT). Takze u nas jest wiele firm ktore doskonale sobie radza na rynku swiatowej konkurencji, np nasze co niektore stocznie, nie pamietam nazwy tej firmy ale wytwarza systemy operacyjne do telefonow z krakowa i jest liderem na swiecie w tej dziedzinie. Zwroc uwage , ze jednak mozna ale trzeba chciec i cos ciekawego wy myslec, a nie ogladac sie na panstwo. Obecnie nasz kraj to sytuacja w ktorej jedziesz samochodem i patrzysz tylko w tylnie lusterko a nie kontrolujesz tego co przed toba. AVE

Zmiany w sieci ulic

I mamy kolejne(nowe)nazwy ulic : Róży Wiatrów przy stacji meteo, Armi Krajowej (między Wojciechowskiego a Skłodowskiej-Curie) i Północna (między Korczak a Poznańską) chociaż z tą ostatnią to mam pewne niejasności.

Zmiany w sieci ulic

Kolejny wielki spór o nazwy ulic w Kaliszu. Radni mieli nazwać dwie - jedną na Majkowie jedną na osiedlu Dobro. Komisja prawa i porządku publicznego nazwy wybrała, ale nie podobają sie one radnym prawicy. Dlatego walczą o ich zmianę.

Jedna z ulic to trasa dojazdowa do stacji meteorologicznej. Komisja chce, by nosiła nazwę Róży Wiatrów. Druga to ulica Północna - taka nazwa to wniosek rady osiedla.

Tyle, że żadna z propozycji nie podoba się radnym prawicy. Dlaczego? - mówi Wojciech Bachor, wiceprzewodniczący rady.

"Bo np. ul. Północna - wbrew swojej nazwie - nie znajduje się w północnej części miasta, a w południowo-zachodniej"

Swojego oburzenia nie kryje też radny Kazimierz Fedorów.

"To dezinformowanie mieszkańców. I po co to wszystko?"

Prawicowi radni chcą, aby ulice w mieście miały swoich patronów - a tych jest przecież sporo.

"Np. Różę Wiatrów możemy zamienić na księdza Paradowskiego - zasłużonego dla miasta i związanego z Majkowem" - przekonują.

Ale ten pomysł nie podoba się Grzegorzowi Kuświkowi - przewodniczącemu komisji prawa.

"Ta ulica dojazdowa do stacji meteo to bardzo marna ulica. Nie wiem, czy nadanie jej imienia księdza paradowskiego nie obraziłoby kogoś".

Z kolei opinia Kuświka nie podoba się Andrzejowi Plichcie.

"Panie przewodniczący. Mnie sie bardzo podoba jak pan mówi, ale mówi pan brednie. Ja chciałbym, aby wszystkie ulice w mieście były tak marne, jak ta dojadzowa do stacji meteorologicznej. Chciałbym, żeby i moja tak wyglądała - to przecież całkiem nowa, utwardzona trasa"

Dyskusja o nazwach kaliskich ulic trwała długo. Efekt był taki, że radni i tak przegłosowali zaproponowane przez komisję nazwy.

Czyli mamy w Kaliszu dwie nowonazwane trasy - jedna wyłożona asfaltem i zupełnie nowa - w opinii radnego Kuświka - marna - ulica Róży Wiatrów i druga Północna - czyli znajdująca się w zachodniej części miasta.

rc.fm

Historyczne ciekawostki z naszego miasta

A co tam, niech nas wyrzucają. Nawet chwilowy powrót do tamtych czasów wart jest tego. Bardzo się cieszę, że sprowokowałam Cię do opisu ryckich zim . Właśnie tak to pamiętam, ale nie chciałam wszystkiego pisać, bo w końcu wpadłabym w megalomanię . Miałam nadzieję, że napiszesz o stawie Skalskiego, ale to porównanie do Bruegla (Brueghla ?) ..... - tak, właśnie dokładnie tak! !
Ja sama miałam najpierw łyżwy na łapki a sanki drewniane, ale ze byłam dzieckiem bardzo często "łapiącym " przeziębienia - nie zawsze mogłam uczestniczyć w zabawach. Ale chciałam , strasznie chciałam. Jak jednak mogłam jeżdzić na łyzwach i się nie spocić? A to był warunek mojej mamy - "córciu, tylko żebyś się nie spociła!" . No bądz człowieku mądry i posłuchaj się .
Na wyprawy do wąwozu przy ul.Okopowej przyszła pora kilka lat pózniej - musiałam do niego dorosnąć. Czy to ten sam o którym piszesz, czy Twój był jeszcze dalej? W naszej rodzinie nazywany był "wąwozem partyzantów". Czy ma to jakieś uzasadnie historyczne ? Czy rzeczywiście był kryjówką partyzantów ? A może była tam przeprowadzona jakaś akcja zbrojna ? Nie wiem, ale myślę że ktoś wyjasni genezę tej nazwy.
Sam wąwóz był cały rok (obecnie jest częściowo zasypany) bardzo urokliwy i atrakcyjny. Zimą narty , sanki i mnóstwo śniegu.Wiosną kwitły najpierw leszczyny- właściwie jeszcze zimą. Póżniej bazie,tarniny, dzikie wiśnie, latem idealne miejsce do opalania (zasłonięte od wiatrów i oczu ciekawskich -ale nie do końca;). Jesienią kuszący wspomnianymi leszczynami... Chyba sie nawet paliło ogniska i piekło kartfle z pobliskich pól. A gdzie się jeszcze chodziło na orzechy? Kto się przyzna ?. Pozdrowienia.

Skąd wzieła się nazwa Clio??

JWT
Jestem ciekaw co oznacza Clio.Francuzi musieli czyms sie kierowac przy nadawaniu nazw swoi Renault

Np.VW "zapozyczyl" nazwy swioch aut z rodzajów wiatrow np.Passat

Pozdrawiam

[Warszawa] Trasa ekspresowa w Ławicach Kiełpińskich

Jeśli ktoś ma dość wątków drogowych, to przepraszam. Ale sprawa jest ważna.
Zastanawiałem się, czyby nie podpiac się pod watek "Trasa ekspresowa w Lesie Bemowskim", bo sprawa tyczy się tej samej drogi. Jednak jeśli admini pozwolą, lepiej, by problem był omawiany w innym wątku, gdyż pomimo nazwy trasy (S7) nie ma zbyt dużego związku z wymienionym wyżej wątkiem.

Dowiedziałem się dziś, że Inspektor Sanitarny uzgodnił dla nowej trasy wylotowej z Warszawy do Gdańska tzw. wariant nadwislański. Trasa w tym przebiegu wchodzi w 90% swojej długości (a trasa ma ponad 20 km) w granice N2000 Dolina Środkowej Wisły oraz w kilka rezerwatów przyrody m.in. Ławice Kiełpińskie, Jezioro Dziekanowskie. W wielu miejscach trasa prowadzona jest po prostu na międzywalu wislanym. Oczywiście trasa nie była w tym miejscu nigdy planowana, a w analizie wielokryterialnej projektant wykazał jej bezsens zarówno pod względem drogowym, jak i ekologicznym.

Dlaczego Inspektor sanitarny uzgodnił taki wariant?
Oficjalnego uzasadnienia jeszcze nie znamy. Z rozmowy telefonicznej wynika, że patrzono głównie na różę wiatrów.
Nieoficjalnie wiemy, że chodzi jednak o prywatę. Rodzina kogoś z Sanepidu, kto miał wpływ na uzgodnienie, mieszka w Łomiankach przy starej rezerwie terenu pod ta trasę.

Jesteśmy niemal pewni, że Minister Środowiska uzgodni równiez wariant nadwiślański S7. Tu role będą grały względy polityczno-prywatne, a nie środowiskowe. Po prostu ktoś, kto wymyslił wariant nadwiślański trasy S7 jest związany z tą samą partia, co minister środowiska (i wiemy, że mocno lobbuje w tym temacie). Wiemy też, że przy starej rezerwie pod S7 pobudowało się kilku prominentnych polityków aktualnie rządzącej koalicji.

Kochani przyrodnicy (zwłaszcza ornitolodzy - Ławice Kiełpińskie to rezerwat ptasi). Pomóżcie.

[1 ed.] Pytań kilka z magią związanych.

Czy te same reguły można stosować do czarnego wiatru magii (dhar) / lub wysokiej magii elfów?


Dostrojenie sie do koloru bylo zwiazane z nauka w Kolegium w Altdorfie. Szkoly magii u HE nie musza do niczego dostrajac - bo elfy po pierwsze sa blizej z magia zwiazane od ludzi, po drugie (moze nawet wazniejsze ) zyja znacznie od nich dluzej, wiec moga nauczyc sie wlasciwie wszystkiego, zglebiajac wiedze z roznych aspektow magii. jezeli chcialoby sie to przelozyc na mechanike - mag HE (mimo wszystko nieczesto spotykany gdziekolwiek na swiecie) jest albo dostrojony do kilku (lub nawet wszystkich) Kolorow naraz, albo opierac to na zwyczajnej mechanice WFRP. W sumie gracze nie graja wysokimi elfami, a BN'a mozesz sobie zrobic jakiego chcesz, wiec kwestie expa nie jest az tak wazna w przypadku magii HE.

Co do czarnego wiatru magii - jest 8 Kolegiow - po jednym na kazdy z podstawowych wiatrow magii. Jesli chodzi Ci po prostu o death magic (nie pamietam nazwy w Mrocznej Mowie) to takie kolegium tez jest. Jesli natomiast chodzi Ci o magie chaosu lub DE czy cos w tym stylu - oni to juz zupelnie nie musza sie do niczego dostrajac Swoja magie czerpia bezposrednio z esencji i tyle.

Czy są potrzebne jakieś dodatkowe umięjętnośc, by rzucać czary danego koloru?


Nie, tylko przynaleznosc do Kolegium. Choc nie pamietam czy nei odwzorowywala tego jednak jakas umiejka...

A co w przypadku, zgodnie z regułami z Portala, gdy byłem magiem wojennym II poz, który należy do Kolegium Ognia i chce zostac nekromantą ? Normalnie zmieniam profesję na nekormantę I poziomu? Czy są jakies konsekwencje zgodnie z Mechaniką?


Nie opisali tam kazdej pojedynczej mozliwosci Wdg mnie zadnych konsekwencji w zasadach nie powinno byc. Po prostu mag ten nie moze juz wykupowac czarow taniej - zerwane stosunki z Kolegium. No chyba ze uznamy ze zwiazanie z danym kolorem jest tak silne, ze jest juz od Kolegium niezalezne i mag zawsze musi placic wiecej za czary innych kolorow, do decyzji MG.
Sa konsekwencje innego rodzaju. Jak zadna taka organizacja - Kolegium nie lubi zdrajcow

trąba powietrzna


| to traba powietrzna czy huragan, zastanawiam sie czy w Polsce kazdy
silniejszy wiatr nie jest omylkowo nazywany traba powietrzna
| pozdro

witam
Też się nad tym zastanawiałem, ale to mnie jednak przekonało. Myślę że Ciebie
też powinno:

http://fakty.interia.pl/news?inf=667285

pozdrowienia. janko

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


Tez sie nad tm zastanawialem i mam nieodparta chec dorzucic swoje trzy grosza.
Mamy problemy z nazewnictwem, ktore powoduje, ze przecietny czytelnk, nawet po
maturze ma niezly metlik w glowie. No bo czytalismy i czytamy ostatnio duzo na
temat huraganow. I teraz dowiaduje sie, ze huragan przeszedl nad Grojcem, ale
tez dokladnie nie wiadomo, bo mogla to byc zwykla traba powoetrzna... Wiec te
moje trzy grosze. Termin huragan jest niejako zarezerwowany dla nazywania nim
poteznych wirow atmosferycznych powstajacych tylko na Oceanie Atlantyckim.
Nazwa to pochodzi od starozytnego bostwa Majow, ktorzy boga od sztormow, czyli
po naszemu burz i wiatrow wszelakich, nazywali Hurakan lub Harakan. Bog ten
mial w zwyczaju krecic patykiem w Oceanie i w ten sposob tworzyc cos w rodzaju
gesiej szyji (tak sobie Majowie wyobrazali ksztalt huraganu) i potem dla zabawy
zdmuchiwal go na lad. Na innych oceanach rzadzili inni bogowie i tam przyjely
sie inne nazwy tego zjawiska atmosferycznego jak cyklon, tajfun i kilka innych.
Zatem uwazam za poprawne uzywanie pojecia np. wiatr huraganowy, ktory wyobrazam
sobie jako porywisty wiatr towarzyszacy kazdej wiekszej burzy, ktorego predkosc
moze byc porownywalna do predkosci wiatru wijacego wokol oka huraganu czy
cyklonu, ale nie jako huragan sam w sobie, gdyz huragany tworza sie tylko i
wylacznie nad morzem. Faktem jest, ze potem ten bog Hurakan nadal zdmuchuje je
na zachod, gdzie wchodza na lad i tu dokonuja znanych nam z opisow spustoszen.
Natomiast traba powietrzna, ktorej miedzynarodowa nazwa to tornado, jest
zjawiskiem meteorologicznym zupelnie innym niz huragan. Pisze to dlatego, ze
czesto te dwa pojecia sa mylone i nawet utozsamiane. Tornado to jest lokalne
zawirowanie atmosferyczne powstajace najczesciej po upalnym dniu, pod
poludniowo-zachodnim skrawkiem poteznej chmury burzowej. Zjawiskiem
nieodlacznym w chmurze generujacej tornado jest zawsze gruby grad. Polska nazwa
traba powietrzna, jest tu bardzo trafna; rzeczywiscie tornado ma ksztalt traby,
leja zwezajacego sie ku dolowi, krorego stosunkowo cienka, rzedu
kilkudziesieciu metrow srednica, wiercaca powierzchnie terenu czynic moze
spustoszenia nawet wieksze od obejmujacego swym zasiegiem setki kilometrow
kwadratowych - huraganu. W ekstremalnych wypadkach notowano i notuje sie
predkosc obwodowa wiatru w trabie powietrznej przekraczajaca 300 a nawet 350
km/godz. Widzialem (na filmie) wyrwane z powierzchni ziemi zdzbla trawy wbite w
kore polamanych drzew... Sa to przypadki rzadkie, ale dowiedziono, ze
wiatr "tornadowy" jest najsilniejszym wiatrem znanym na Ziemi. Tornada w Polsce
sa zjawiskiem stosunkowo rzadkim, ale sa. I jesli sie zdarzaja, to moge je
porownac do niemowlat, czy krasnali w porownaniu do poteznych nieraz tornad
nawiedzajacych co roku, w liczbie okolo tysiaca, np, Aleje Tornad w USA.
Tornado trwa czesto kilka, kilkanascie minut, lecz w tym krotkim swoim zywocie
potrafi dokonac nie lada szkod. Naogladalem sie ich sporo, powiedzmy kilkaset.
Sa czasem bardzo zaskakujace. Jedno z nich na przyklad uszkodzilo ladny domek,
ominelo nastepny po to, aby trzeci rozebrac do fundamentu i na tym skonczyc
swoja dzialalnosc. Zniszczenia pokazane na zdjeciach moge przypisac takiej
wlasnie, nieco kaprysnej trabce powietrznej. Na zakonczenie cos, co lagodzi
moje krytyczne uwagi odnosnie nazewnictwa; mowi sie np. srogosc a to znaczy
zupelnie co innego niz sro-gosc.

Tropikalny "sztorm"

| Macie racje, w nazewnictwie tych zjawisk jest nieco zamieszania. Kolega
Sorbjan
| poprawnie zdefiniowal nazwy, ja to tymczasowo nazwe zalazka huraganu, w
| zaleznosci od predkosci wiatrow w nim notowanych. To wszystko, do predkosci
63
| wezlow, rozbite na trzy grupy, nazwalbym po polsku burza tropikalna. Jesli
ktos
| chce, moze ja sobie podzielic i nazwac zaburzeniem, depresja lub sztormem
| tropikalnym. Natomiest powyzej predkosci obwodowej rownej 64 wezly, ta
burza
| jest zakwalifikowywana jako huragan, cyklon lub tajfun; to sa nazwy lokalne
| tego samego zjawiska, poteznego wiru atmosferycznego w zaleznosci od oceanu,
na
| ktorym sie rozwijaja. I to sie przyjelo. Zatem nazywanie czegos, co
jeszcze  
| nie jest ani huraganem, ani tajfunem, ani cyklonem - cyklonem, uwazam za
| niejednoznaczne i mylace. Z trzeciej strony w meteorologii uzywa sie pojec
| ruchow cyklonicznych i antycyklonicznych zwiazanych z centrami nizow i
wyzow
| barycznych. Czy dla uszanowania pojec wprowadzonych przez Miedzybarodowa
| Organizacje Meteorologiczna mamy te nazwy szybko zapomniec lub zmieniac?
| PS. W tekscie Sorbjana zauwazylem niewielki blad odnosnie szerokosci
| geograficznych, na ktorych powstaja te burze tropikalne przeksztalcajace
sie
| czasem w huragany, cyklony i tajfuny. Nie 5, lecz minimum 10 st. szerokosci
| geograficznej. Z tego co pamietam, tylko jedem huragan rozwinal sie na 9.5
st.
| szerokosci geograficznej polnocnej. Byc moze na poludniu, ktorys mogl
rozwinac
| sie blizej rownika, ale tamtymi za bardzo sie nie interesowalem, wiec nie
| jestem pewien.

Nomenklatury meteorologicznej
nie wprowadzaja dziennikarze, postronni obserwatorzy, amatorzy  i
koneserzy zjawisk
meteorologicznych, ale naukowcy aktywnie pracujacy w problemie i
publikujacy
(warunek konieczny) odpowienie prace naukowe.

Podzial cyklonow tropikalnych na zaburzenia, depresje, sztormy i
huragany/tajfuny
jest powszechnie przyjety w nauce i praktyce, niezaleznie od tego czy
nazwy te sie
 panu TWajdzie (tornad) podobaja lub nie. Nie ma w nich zadnej
sprzecznosci z zadna
nomenklatura zadnej  Organizacji Miedzybarodowej.

Huragany rzadko wystepuja ponizej 10 szerokosci geograficznej,
ale czasami sie to zdarza, co przykladowo wynika z ponizszej mapki:
http://www.photolib.noaa.gov/historic/nws/wea00419.htm
Mapka sporzadzona jest dla lat 1886-1969, ktorych p. TWajda (tornad) na
pewno nie pamieta.


 Rzeczywiscie nie pamietam; bylem wtedy jeszcze maly. Niemniej podtrzymuje
swoje zdanie, ze huragany powstaja na szerokosciach powyzej 10 stopni. Ten
polecony przez Ciebie obrazek tego dowodzi. Na okolo 150 huraganow ktorych
sciezki zestawiono, tylko kilka powstalo na szerokosciach nieco mniejszych od
tych 10 stopni a napewno juz zaden nawet nie zahaczyl o 5. Zatem blizsze prawdy
jest szerokosc 10 stopni w porownaniu z tymi 5-cioma, przy ktorych bedziesz sie
zapewne upieral, a mnie swoiscie ... osmieszal.

Wyslano z Jastarni
http://augustyna.pl/news


 Reasumujac, moze czasem warto poczytac uwagi amatora, za jakiego sie uwazam;
chetnie wymienie poglady ale z kims, kto uzywa argumentow. Cyklon tropikalny to
przyjeta i w setkach publikacji uzywana nazwa wiru atmosferycznego na Oceanie
Indyjskim i Pacyfiku, lacznie a Poludniowym. Zatem delikatnie zwrocilem uwage,
ze pojecie cyklonu tropikalnego w Twoim ujeciu, koliduje z tym miedzynarodowym
i to, moze dla nieobeznanego w szczegolach czytelnika, byc mylace. I to
wszystko. Chce Cie uspokoic; nie zamierzam przepowiadac pogody, ani niczego
publikowac, ani wchodzic na wasza, zarezerwowana tylko dla publikujacych i
utytuowanych meteorologow dzialke. Wyrazam tylko swoj poglad, zdanie, ktore na
szczescie czytaja jeszcze inni Forumowicze i oni wyciagna z tej dyskusji
wlasciwe wnioski.

Pommerellen

Czuję się zobowiązany o sprostowanie.
Dlaczego Związek Pruski, a nie Pomorski? Bo nazwa Pomorze /tutaj w domyśle gdańskie/ zaczęło funkcjonować bodajże od pocz. XIX w opozycji do zaborczej nazwy Prusy Zachodnie itp./ tzn. ich niemieckich nazw/, i aby podkreślić polskość tych ziem. Od XV w do 1772 używano nazwy Prusy Królewskie i była ona naturalna, ale później stała się niewygodna dla Polaków z tych ziem. Nie wiem jak nazywali siebie mieszkańcy Prus Kr. Spotkałem się tylko z nazwami: Pomorzanie i Królewiacy / Polaków nazywano Koroniarzami/ Wcześniej Pomorze jako nazwa odnosiło się tylko do tego nie należącego do Polski /Szczecin itp./ lub funkcjonowało jako nazwa ogólna ziem nad Morzem Bałtyckim. Już Gall Anonim Pisał w Kronice Polskiej „Contigit forte Pomoranos de Pomoraniae prosilisse...” (Zdarzyło się mianowicie, że Pomorzanie wypadli z Pomorza ..) I nie miał tu na myśli tylko Pomorza Zachodniego.
Hmmm... nazwa „Prusy” powstała dużo później i jest to jakby zemsta zza grobu, bo nierzadko się zdarza, że zdobywcy przejmują nazwę ludu podbitego. Chyba się ze mną zgodzicie?
Związek ów nazwano Pruski, bo to była nazwa nieurzędowa określająca wszystkie ziemie podlegające administracji Państwa Zakonnego. Inna w tym czasie oprócz tej łacińskiej nie funkcjonowała. Początkowo była zawężona tylko do ziem Prusów. Nasze „Pomorze Gdańskie” w dokumentach piastowskich nazywano „Ziemiami” /gdańska, tczewska, zaborska, pirska itd./, a w dokumentach krzyżackich jako komturstwa /gdańskie, tczewskie itp./ Natomiast w opisach lub określając nazwą region składający się ziem należących do Zakonu za Wisłą i częściowo przed, pisano w jęz. niem. Pommerellen w odróżnieniu od nazw administracyjnych. Później ta nazwa też się pojawia jako nazwa regionu na terytorium Prus Zachodnich, stąd ta nazwa m.in. w atlasach i opisach geograficznych.
„Pomorze Mniejsze” to moje wolne tłumaczenie tego terminu, bo nie ma odpowiednika w języku polskimi, a najbardziej jest zbliżone do znaczenia staroniemieckiego. W historiiografi polskiej odpowiednikiem jest nazwa: Pomorze Gdańskie lub Prusy Królewski. Dzieląc państwo Zakonne nie było w tym czasie polskiej nazwy na ową Pommerellen, a nie mogła się ona nazywać po niemiecku lub po łacinie, więc nazwano tak ją jak dotychczas - Prusy, a Królewskie /a nie np. gdańskie, polskie itp./ bo m.in. wchodziły do państwa polskiego na zasadzie autonomii, miały królewskie przywileje i aby podkreślić dawne prawa króla Polski do tych ziem nadano ten przydomek odróżniający od Prus Zakonnych/Książęcych, Prus Górnych, Dolnych oraz Litewskich.
Co do tych Prus Zachodnich przyznaję, nie byłem precyzyjny i licząc sam czas, gdy funkcjonowała akurat ta nazwa to będzie on jeszcze krótszy. Tyle było tych zmian administracyjnych od 1772, ale mniejsza o nazwy administracyjne i zasięg terytorialny ustalany odgórnie w pruskim ministerstwie w zależności od wiatrów politycznych. Jak ktoś jest zainteresowany to polecam: Rembalski T.,
Napisałem to co wiem na ten temat, Nie jestem wszechwiedzący i też mogę się mylić więc proszę o wyrozumiałość.

Coś dla (d)ucha, czyli Rubin 2007

Na ten koncert czekałam od grudnia 2006, kiedy to się dowiedziałam, że coś takiego istnieje. Jasnogórskie Spotkania Szantowe to impreza inna niż wszystkie, bo odbywająca się w szczególnym miejscu i pozwalająca na chwilę się zatrzymać w pędzie codziennych spraw oraz podelektować się wspólnym przebywaniem z zespołami i żeglarzami u stóp Matki Boskiej Częstochowskiej.
21 lipca "rankiem świtkiem kole południa" wsiadłam w pociąg relacji Warszawa Wschodnia - Częstochowa Osobowa (zwana przez miejscowych Główną, niemniej tablice wiszące na dworcu uznają jedynie pierwszy człon tej nazwy ). Na rzeczonym dworcu już czekał na mnie SoR, który, jak się okazało, na zdjęciu na awatarze jest kompletnie do siebie niepodobny
Prosto z dworca udaliśmy się do najlepszej w Częstochowie kebabowni, gdzie wchłonęłam w trzewia dwa kebaby (bo pan zza lady się przesłyszał i zrozumiał, że chcę 2 kebaby, a nie jeden), po czym poszliśmy na Jasną Górę.
o 1645 w kaplicy Cudownego Obrazu zaczęła się msza św. z oprawą muzyczną w wykonaniu Pereł i Łotrów, sprawowana w intencji wszystkich żeglarzy, tych co są na morzu i tych, co z niego nie powrócili. Perły wykonały między innymi gospelowy utwór "Jubalee" oraz dwa oazowe kawałki - "Niegodny" i "Wielbić Pana chcę". Czytania mszalne i kazanie kręciły się oczywiście wokół żeglarstwa, ksiądz zadał ciekawe pytanie: skoro śpiew jest od wieków nierozerwalnie związany z żeglarstwem, to czy biblijni żeglarze i rybacy śpiewali? I doszedł do wniosku, że nie, bo w tamtejszej kulturze nie było to mile widziane (?).
Po mszy wszyscy udali się do sali im. ks. Kordeckiego, gdzie czekał już Marek Szurawski, sprawca całego rubinowego zamieszania. Zajęliśmy miejsca, a po chwili na scenie pojawił się pierwszy zespół - Gdańska Formacja Szantowa, by zaśpiewać rubinowy "hymn", czyli utwór "Ucieczka grzesznych" ze słowami K.I. Gałczyńskiego. Po wykonaniu w/w utworu ich miejsce na scenie zajął zespół Pchnąć w tę łódź Jeża, który mnie totalnie zauroczył cudownym głosem Jeżynki oraz karkołomnymi wyczynami skrzypaczki i akordeonisty. Była opowieść o piratce Alvildzie, pieśń o albatrosie, a także muzyczna podróż na Łotwę w celu podsłuchania, co też śpiewają tamtejsi żeglarze.
Po Jeżach na scenie pojawił się Paweł Leszoski, wprawdzie bez DNA, ale i tak jego ciekawie brzmiący głos i spokojne ballady mile łechtały żeglarskie i szantymaniackie dusze publiczności.
Następny zespół to Drake. Częstochowska kapela zagrała wprost porywająco, dając niezły popis muzycznych umiejętności. Szczególnie mnie zachwyciła piosenka "Navigare necesse est". Spotkała mnie też niemała niespodzianka, mianowicie w jednym utworze usłyszałam zagrany na flażolecie motyw znany mi z piosenki "Od Očovej do mlyna" słowackiego zespołu folkowego Druźina. Tak sobie kiedyś myślałam, że fajnie by było go przeszczepić na szantowy grunt, a tu proszę...
Potem miejsce na scenie zajęła Gdańska Formacja Szantowa, by zagrać coś więcej. Było "Moje miasto ma oczy zielone", "Rybaczka", "Miał być jeden rejs", a także piosenka, której motywem przewodnim była emigracja zarobkowa Polaków na Wyspy.
Następnie wystąpiły Perły i Łotry, wykonując utwory a cappella, w tym "Burzę" (a'propos, kiedy piszę te słowa, za oknem nad miastem przetacza się właśnie burza) i "Do abordażu". W przerwach pomiędzy utworami Doktor bawił nas przednią konferansjerką. Mało brakowało, a pospadalibyśmy z krzeseł ze śmiechu, gdy nawiązał do zadanego przez księdza na kazaniu pytania i przejęzyczył się, mówiąc: czy biblijni żeglarze i rybacy pływali?
Na końcu wystąpili gospodarze wieczoru, czyli Stare Dzwony, bez Jurka Porębskiego, ale za to z Dominiką Żukowską.
O 2100 w kaplicy Cudownego Obrazu odbył się Apel Jasnogórski, a po nim, w Cafe Belg, dalsza część zabawy. Siedzieliśmy do 0200 w nocy, słuchając Andrzeja Koryckiego i Dominiki Żukowskiej oraz szalejąc z Drake'ami i Gdańską Formacją Szantową. Temperatura w knajpce nie ustępowała tej, która poprzedniej nocy trawiła mnie w Tavernie 10 B w czasie występu Strefy Mocnych Wiatrów
Każdy występ poprzedzało krótkie spotkanie z poezją ks. Jana Twardowskiego, którą czytał Marek Szurawski.
Tak było!
Reasumując, zabawa była po prostu w dechę, po raz kolejny dotarło do mnie, że bez szant i szantopochodnej muzyki nie wyobrażam sobie życia :)
Wreszcie pora podziękować wszystkim szantymaniakom, w których zacnym towarzystwie przyszło mi spędzić ten wyjątkowy wieczór: SoR-owi, E.T., Mrufie, Stwoszowi, Toshce, Czarownicy, Ziellonej i jej siostrze, a także pozdrowić przesympatycznych żeglarzy z Yacht Klubu "Kolejarz" :)

Szanty. Cóz to jest.

Witam:))

jest nas dwóch: "Grzywa"- rockowiec i "Grzywa"- szantowiec, czy, jak wolicie:
"Grzywa"- rockmen i "Grzywa"- szantymen.
Dzisiaj dam wypowiedzieć się i jednemu, i drugiemu.

GRZYWA ROCKMEN.
Lubię ostre granie, nie uznaję w muzyce żadnych granic, nazywam rzeczy po imieniu, jestem buntownikiem i banitą, który sam się wyrzucił za burtę.
Żyję w wolnym kraju i nie łamiąc prawa - czuję się wolnym.
Cóż to jest ta szanta?
Dla rockmena to świat nieznany. Dla rockmena-"Grzywy" to nie muzyka jest istotna, ale ludzie i klimat. Wszedłem głębiej i dostrzegłem LUDZI.
Ludzi, zafascynowanych szantami, ludzi sympatycznych i bufonów, których nie brakuje i w szantach, i rocku. To prawda.

BUNT NA POKŁADZIE.
Natura rockmena.
Mówią mi:
"chłopie, Ty nie grasz żadnych szant!".
"Pogwałciłeś wszystkie zasady".
"Nie wnosisz do szant NIC, a NIC!"
"Burzysz spokój i ciszę".
"Dzicz i rozwydrzenie!!!".

A ja wan odpowiadam, że z punktu widzenia rockmena, TO SĄ KOMPLEMENTY!!!

Takie wypowiedzi, o ironio, dodają mi sił.
Takie wypowiedzi utwierdzają mnie w przekonaniu, że to, co robię mam sens.
Nie ma nic gorszego niż "grzeczny rockmen". Czy mnie rozumiecie?

"GRZYWA" SZANTYMEN.
Piszę teksty do muzyki tworzonej przez "S.M.W."
Lepsze, czy gorsze, ale piszę. Piszę o morzu, o wietrze i pływaniu, bo zafascynował mnie ten temat. Staram się, aby moje teksty zawierały jakiś ładunek emocji, czasem nawet tej niepozytywnej, ale staram się pisać na temat. Jak długo będzie trwać ta fascynacja?
Któż to wie? Nawet miłość do kobiety może się kiedyś skończyć.

Gram dla żeglarzy, gram dla długowłosych kolesi, którzy śmigają na heavy metalowe koncerty, jestem ogniwem, wspólnym ogniwem dla dwóch, jakże odmiennych światów.
Czyżby znowu za burtą???
Ani to czysty rock (te teksty:)), ani to szanta. Co to w ogóle jest???
To jest "Strefa Mocnych Wiatrów" - konsekwentna aż do bólu i bardzo niewygodna przy rozmowach o szantach.
Wiem, że mówi się o nas ŹLE.
Wiem, że mówi się o nas DOBRZE.
Wiem, że niektórym wisimy kalafiorem.

"Grzywa"- szantymen pilnie się uczy, dużo czyta, dużo słucha. poznaje szanty i środowisko.
Dla świętego spokoju unikam w rozmowach o swoim zespole nazwy "szanta".
Szanta mnie inspiruje i to wszystko.
Rozumiem tych, którzy bronią "czystości" szanty, ale nie rozumiem zawziętości, z jaką czynią to niektórzy. Po co te nerwy?
A wiecie ilu się podpina pod ROCKA??? I co??? Zadźgać ich?

Muzyka nie znosi definicji. Zdefiniowana muzyka jest formą zamkniętą, a to, co zamknięte prędzej, czy później umiera, chociażby z głodu.

Długie to moje pisanie, wybaczcie.

ZAKOŃCZENIE.
Znam definicję szanty.
To mi wystarcza, aby nie nazywać "S.M.W." zespołem szantowym.
Na NOWEJ STRONIE INTERNETOWEJ zespołu nie znajdziecie słowa "szanta", chyba że w odniesieniu do Portalu "Szantymaniak" lub moich inspiracji szantami.
Napiszemy PRAWDĘ, co nie oznacza, że do tej pory KŁAMALIŚMY.

Teraz mogą posypać sie gromy.
"O, proszę, wstydzą się szant".
"Tak, dorobili się na szantach, a teraz wojują w rocku!"
"Z niszy najłatwiej do szołbiznesu!"

Uprzedzam, że takie wypowiedzi nie mają nic wspólnego z prawdą.

I jeszcze jedna myśl. Ostatnia.
Walczono w środowisku z perkusją. I co? Perkusja przeżyła i ma się coraz lepiej.
Walczono z rockowymi zapędami. I co? Mamy nawet rock-szantowy festiwal.
Walczono z gitarą basową, z elektroniką, szanty-polo. I co? Gra się!
Walka z wiatrakami?
Uważam, że tak.

"Nikt nie uciszy morza, nie zatrzyma biegu fal", jak śpiewa w "Żółtych kalendarzach" Piotr Szczepanik.
"Czy znasz taki wiatr, co w bezruchu trwa?"- pyta artysta w tej piosence.

Nie znam takiego wiatru...

Pozdrawiam, Wasz kolega - Grzywa.

Strefa Mocnych Wiatrów

Monia, najtrudniej pisać o sobie:)
Nie wiem, czy kogoś to zainteresuje, ale mogę napisać słów kilka o pierwszym składzie "Strefy Mocnych Wiatrów" (wtedy jeszcze zespół nie miał nazwy) oraz o historii powstania nazwy zespołu.

W styczniu 2004 roku odbyła się "wojenna" narada czterech muzyków w składzie:
Arkadiusz "Czubek" Jermacz, perkusista ("Kinsky", "John Porter Band),
Tomasz "Toni" Lewandowski, gitara basowa ("Kinsky", "Dezerter")
Piotr "Popuś" Kuźbik, gitara, śpiew ("Zdobywcy Pewnych Oskarów")
i ja, czyli "Grzywa":))
-
Przedstawiłem chłopakom projekt (rock-szanty) i do dzieła!
Rozpoczęły się próby, ale niestety, po kilku spotkaniach jeden "zawodnik" z zespołu odpadł.
Powód? Odsiadywanie wyroku w Zakładzie Karnym.
Zostało nas trzech...
Na początku marca 2004 roku do składu dołączył Dariusz Adamczyk i gra w S.M.W. do dzisiaj. Po kilku dniach "Czubka" (przyp. perkusista) zastąpił brat Darka Adamczyka - Arkadiusz Adamczyk. Powód zmiany: wielka miłość "Czubka" do pani "X" :))
I na końcu (ok. połowy marca 2004 r.)), nastąpiła ostatnia zmiana w zespole: w sali prób pojawił się Adam Zalewski, basista, który dołączył do składu w miejsce "Toniego".
Skład się ustabilizował...
W sumie, można powiedzieć, że gramy ze sobą w niezmienionym składzie od kwietnia 2004 roku.
W nowym składzie, z nowymi pomysłami, zaczęła się ciężka praca. Próby, próby, próby i jeszcze raz próby (cztery, nawet pięć razy w tygodniu po 3 - 4 godziny).
Aż przyszedł dzień 29 maja 2004 roku.
Jedziemy na swój pierwszy występ do Rybnika. Nagle dzwoni telefon, a w słuchawce słyszę pytanie: "Panowie, jak wasz zespół się nazywa, bo muszę was wpisać do programu?" A tu cisza. Do diabła, przecież my nie mamy nazwy!!! :))
"Pan poczeka, oddzwonię za 15 minut" - odpowiadam.
Z pomocą przyszedł nam nasz ówczesny manager (Grzegorz Łapczyński, organizator Festiwalu w Serwach). Pożywiał się akurat w "McDonaldzie" i na banerze zobaczył reklamowy slogan: "Strefa Dobrych Cen" :)).
- "Grzywa", wymyśliłem dla was nazwę, będziecie się nazywać..."Strefa Dobrych Wiatrów" :))
- OK - odpowiadam - zadzwoń do organizatorów i powiedz im to.

Oczywiście, jak to zwykle bywa, w rozmowie telefonicznej pomiędzy naszym managerem
a organizatorem nazwa zespołu uległa małej deformacji. :))
Manager powiedział, że nazywamy się "Strefa DOBRYCH Wiatrów", a organizator usłyszał "Strefa MOCNYCH Wiatrów" i tak zostaliśmy po wsze czasy "STREFĄ MOCNYCH WIATRÓW" :))
Co tam nazwa? Nazwa nie ma znaczenia. Na nazwę trzeba zapracować.
Dzisiaj wiem jedno: tej nazwy się nie wstydzę i to jest dla mnie najważniejsze.
To tyle, dziękuję za uwagę.
Pozdrawiam, "Grzywa".

SLG - Szkolna Liga Geograficzna

SLG - 4 KOLEJKA - ODPOWIEDZI

1. Na terytorium którego państwa rozpoczyna swój bieg rzeka San?

Ukrainy

13/13 (liczba poprawnych odpowiedzi w stosunku do ogólnej liczby odpowiedzi)

2. Uszereguj nazwy podanych niżej miast według liczby ludności (od najmniejszego do największego)

Jarosław / Kraków / Poznań / Przemyśl / Rzeszów / Warszawa

Jarosław-Przemyśl-Rzeszów-Poznań-Kraków-Warszawa

11/13

3. Polska należy do czołówki państw produkujących miedź. W którym województwie eksploatuje się duże złoża tego surowca?

Dolnośląskim

11/13

4. Jak nazwywa się największa, należąca w całości do Polski wyspa?

Wolin

13/13

5. Dawno, dawno temu na Ziemi istniał jeden superkontynent. Na skutek ruchów płyt litosfery rozpadł się na mniejsze. Jaką nazwę nadano temu superkontynentowi?

Pangea (Wszechziemia)

12/13

6. Do nazw wymienionych poniżej wiatrów (nazw wiatru) dopisz, czy są ciepłe, czy zimne. Przykład: halny - ciepły

bora - zimny
fen - ciepły
mistral - zimny
sirocco - ciepły

13/13

7. Który z wielkich europejskich żeglarzy jako pierwszy dotarł do Indii, opływając kontynent afrykański?

Vasco da Gama

13/13

8. Zbliża się zima, a wraz z nią chłodne masy powietrza. Już wkrótce w niektóre dni drzewa, ogrodzenia, linie napowietrzne pokrywać będzie biały osad lodu powstający przy zamarzaniu przechłodzonych mikrokropelek wody w zetknięciu z powierzchnią przedmiotu. Najczęściej występuje w mroźne poranki. Jak się nazywa ten osad?

szadź

Ponieważ opisy szadzi i szronu są podobne, w przypadku, gdy ktoś wpisał tę drugą nazwę postanowiłem przyznać 1 pkt. Szron powstaje najczęściej na trawie (podobnie jak rosa) na skutek nocnego wychłodzenia gruntu przy spadku temperatury poniżej 0°C. Szadź powstaje w mroźne dni, bardzo często na drzewach, na skutek zamarzania przechłodzonych kropelek wody w zetknięciu z bardzo zimnymi przedmiotami.
W przypadku szronu zachodzi zamiana pary wodnej (gaz) w ciało stałe (kryształki lodu), czyli tzw. resublimacja. W przypadku szadzi mamy do czynienia z mikrokropelkami wody (ciecz), które zamarzają na przedmiotach, tworząc lodową, białą powłokę (lodowe szczotki).

6/13

9. Oblicz roczną amplitudę temperatury powietrza dla następujących temperatur miesięcznych:

I - (-6°C)
II - (-8°C)
III - ( 0°C)
IV - (+7°C)
V - (+14°C)
VI - (+17°C)
VII - (+20°C)
VIII - (+18°C)
IX - (+12°C)
X - (+8°C)
XI - (+3°C)
XII - (-1°C)

odpowiedź - 28°C // [20-(-8)] = 28 // Amplituda to różnica pomiędzy wartością maksymalną i minimalną w danym okresie.

9/13

10. Znajdź błąd w przedstawionym poniżej tekście.

Gwiazda Polarna jest najjaśniejszą gwiazdą w gwiazdozbiorze Małego Wozu. Kiedyś była podstawowym wyznacznikiem kierunku północnego dla podróżnych, szczególnie żeglarzy. Gwiazda Polarna jest widoczna tylko z północnej półkuli Ziemi. Na biegunie północnym świeci niemal dokładnie w zenicie, zaś na równiku przemieszcza się niemal dokładnie wzdłuż linii horyzontu.

To było zadanie "z haczykiem". A ponieważ nie było takie łatwe, umieściłem w nim nawet dwa błędy. Jeden "astronomiczny" i jeden "geograficzny". Wystarczyło wykryć jeden, aby zaliczyć zadanie.

Astronomiczny - nie ma gwiazdozbioru Małego Wozu. Prawidłowa nazwa gwiazdozbioru, w którym znajduje się Gwiazda Polarna to Mała Niedźwiedzica, a Mały Wóz jest charakterystycznym fragmentem tego gwiazdozbioru. Zresztą podobnie jest w przypadku Wielkiego Wozu i Wielkiej Niedźwiedzicy.
Geograficzny - na równiku Gwiazda Polarna nie przemieszcza się wzdłuż linii horyzontu, gdyż pozostaje niemal w miejscu (na linii horyzontu), wskazując kierunek północny.

Dodam jeszcze, że Gwiazda Polarna nie jest położona idealnie w miejscu północnego bieguna niebieskiego i dlatego nieznacznie się przemieszcza, po malutkim okręgu. Jeżeli jesteśmy na równiku możemy ją zobaczyć tuż nad linią horyzontu, może być także tuż pod horyzontem. Dodatkowo tzw. refrakcja atmosferyczna "podnosi" obiekty położone na linii horyzontu o około 0,5 stopnia.

3/13

[ Dodano: 2007-12-09, 12:05 ]

L5R 3ed PL

Witajcie, Czcigodni.

W pierwszej kolejności: Jagerek, bądź proszę spokojny (no, przynajmniej do pewnego stopnia). Redakcja podręcznika (i. e. ja) nie zatrzymała się intelektualnie w Wiecznym Bezczasie Przed Przewrotem Skorpiona i jest ze storylajnem na bieżąco. Chociaż w karciankę grać przestałem pod koniec Diamonda, bo wówczas znieważała moją inteligencję. I potem już nie miałem okazji się wciągnąć.

Piszecie, że dyskusja o Wichrach/Wiatrach to bicie piany - a dla mnie jest bardzo pouczająca. Na przykład pozwala mi mieć nadzieję, że moje skatologiczne zastrzeżenia to zbytek ostrożności. Byłoby bardzo miło, Czcigodni.

Gdy idzie natomiast o sprawy szczegółowe: oczywiście przekład rolpleja ma nieco inny charakter, niż karcianki z tego względu, że zaproponowane przez tłumacza nazwy muszą nie tylko dobrze oddawać znaczenie, ale również odpowiednio pasować do sytuacji improwizowanej narracji. Stąd duża pieczołowitość, którą do tego aspektu przywiązuję: od przyjętych terminów w pewnym stopniu zależy sposób opowiadania na sesji, a co za tym idzie - rodzaj zabawy.

Dlatego właśnie, Ćmo, zmienię Pamięć Ejdetyczną. Nazwa oddaje wprawdzie działanie zalety dość precyzyjne, ale nie pasuje do poetyki gry - jest zbyt współczesna, za bardzo pachnie profesjonalizmem. Z podobnych powodów zmieni się nazwa "Upośledzenia społecznego", czyli termin żywcem wyjęty z języka współczesnej socjologii, w dodatku podszyty poprawnością polityczną.

Gdy idzie o powszechność używania nazwy, musicie pamiętać, że Wasze własne doświadczenia niekoniecznie przekładają się na odczucie powszechne - to raz. Po wtóre, zwykle nie da się przeprowadzić ankiety wśród wszystkich grających odnośnie każdego przekładanego terminu. Każda propozycja ma charakter kompromisowy i zawsze ktoś ma poczucie, że na niej traci - chociaż niekiedy to tłumacz ma rację, a nie przyjęty zwyczaj.

Przykład będzie spoza Legendy, bo kiedy robiliśmy pierwszą edycję, w Polsce nikt w to jeszcze w zasadzie nie grał i slangu nie było. Natomiast istniało środowisko fanów, kiedy spolszczaliśmy "Deadlands". Nie wiem, czy znacie tę grę - w każdym razie, jest tam rodzaj żywych trupów zwanych "Harrowed". Jedno ze środowisk, które w DL grało, mówiło na nich "Udręczeni" i były naciski, żeby taką nazwę zostawić. Uznaliśmy jednak, że jest zbyt poetycka, egzaltowana i całkiem nie pasuje do poetyki gry. Poszliśmy więc w alternatywne znaczenie czasownika "to harrow" - "bronować" i nazwaliśmy ich Wygrzebańcami. Przyjęło się, i uważam, że całość na oporze tłumaczy wobec przyjętego terminu skorzystała.

Przy czym nie jest to wcale bezwzględna reguła, często fani mają sto procent racji. Dlatego sonduję Was w sprawie tych Wiatrów. No i dlatego wybuchła awantura o "Pociągającego" (który, jak już mówiłem, w 3ED będzie bliższy oryginałowi).

I jeszcze dwie sprawy drobne: po pierwsze, jak mówiłem - ja się dyskusji z Legendziarzami nie boję. Skórę mam mocno wygarbowaną, a na tego rodzaju wymianie poglądów można czasem zyskać. Poza tym pochlebiam sobie, że umiem wyważyć proporcje i wiem, co warto omówić, a co powinno zostać w wyłącznych kompetencjach tłumacza. W tym wypadku sprawa jest o tyle specyficzna, że idzie o zmianę kilku terminów z pierwszej edycji, a więc stosowanych dość powszechnie. Nie zamierzam dyskutować każdej zalety i nazwy czaru, bo byśmy powariowali.

A na koniec:

Pogadajmy lepiej o tym jak bardzo chcemy 3ed po polskiemu



Ja chcę bardzo i dołożę wszelkich starań, żeby podręcznik był jak najszybciej i jak najlepszy. Albo odwrotnie, bo bardziej jestem skłonny rzecz opóźnić, niż wydać takiego bubla jak angielska edycja Revised. Która chyba w ogóle nie trafiła do korekty, bo musiała zdążyć na GenCon.

pozdrawiam Was pięknie!

Czym jest energia?

Witam

A prana? (Czy to już nie buddyzm raczej)?


To co napiszę dotyczy buddyjskich nauk na poziomie "fizjologii tantrycznej".
Otóż, termin Prana odnosi się tutaj do jednego z pięciu podstawowych wiatrów(energii) w naszym ciele subtelnym. Dokładnie do wiatru podtrzymującego życie sanskr. Prana znajdującego się w centrum serca sanskr. dharmakaja czakra.
Często spotykanym błędem jest używanie terminu Prana jako ogólnej nazwy energii. Oczywiście to co tutaj napisałem odnosi się do nauk buddyzmu wadżrajany. To jest kwestia terminów. Lung znaczy wiatr, znaczy ruch, ruch znaczy energia.
Prana znaczy tyle, co siła życiowa jest ona wiatrem oddechu, lungiem oddechu. Niemniej pojęcie lung /wiatr/ mówi o tym, iż mamy do czynienia z energią, tak też ogólnie rozumiane /prezentowane/ jest pojecie prana.
Lungi /wiatry/ sa różne. Są różne ich klasyfikacje a w ramach nich, ich ilości. W dzogczen mamy dziewięć głównych lungów, które odnoszą sie do dziewięciu podstawowych manifestacji /tendencji/ sansary /tzw wiatrów karmicznych/.
W ramach jednostki rozumianej jako istota ludzka, mamy w zależności od klasyfikacji różną ilość lungów /od pięciu głównych poczynając na kilkunastu z których wynika kilkaset, kończąc/. Jednym z tych lungów tyczących się jednostki jest lung siły życiowej, wiatr siły życiowej - zwany praną. Jenak jeżeli pranę rozumiemy jaka energię /podobnie jak lung - wiatr - rozumiany jest jako energia/, to tak jak mamy wiatr idący ku górze, czy wiatr podobny ogniu, to mówimy wtedy o nim jako o pranie idącej ku górze, czy pranie podobnej ogniu. Istotnym tu jest kontekst w jakim dane ruchy /wiatry/ są prezentowane i przez jakich nauczycieli. Chodzi o to, do czego konkretnie dany opis lungu /zestawu danych lungów/ się odnosi i co w sobie niesie.

(...) Często spotykanym błędem jest używanie terminu Prana jako ogólnej nazwy energii. (...)


Termin prana, to termin sanskrycki i bywa on różnie rozumianym.
Paolo - jaki jest sanskrycki termin oddający pojęcie ''energia'' ? Lub inaczej, jaki jest sanskrycki termin do którego odnosi się /na którym bazuje/ tybetańskie pojęcie: lung?

Pozdrawiam
kunzang

Tak, ale w kontekście nauk o kanałach czakrach itd. Prana odnosi się wyłącznie do wiatru podtrzymującego życie, albo inaczej siły życiowej przebywającego w centrum serca. Tak to jest przedstawione w sanskryckich tekstach. Współcześnie panuje tutaj swego rodzaju dowolność. Niektórzy posuwają się do tego, że przenoszą na grunt wadżrajany np. pojęcie śiakti... Tradycyjnie używanym sanskryckim terminem jest "Waju" - wiatr, stąd w tantrze buddyjskiej mówi się o wiatrach.

Istnieje pięć podstawowych wiatrów sanskr. waju, tyb. lung:
1. Wiatr podtrzymujący życie - Prana – zawsze znajduje się w Avadhuti(tyb. Tsa Uma)
2. Wiatr podobny do ognia - Samana -związany jest z procesem trawienia i przyjmowaniem esencji substancji odżywczych do ciała.
3. Wiatr prowadzący w dół - Apana - Odpowiada za wydalanie nieczystości z organizmu.
4. Wiatr prowadzący do góry - Udana - Odpowiada za oddychanie, przełykanie, mówienie.
5. Wszech przenikający wiatr - vjama - Odpowiada za zdolność poruszania się.