Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla hasła: Nerw błędny choroby

seroxat - znowu:)

luba9 napisała:

> o tak normalni tu nie pasują

zdefiniuj kto to jest "normalny" - ktoś zdrowy psychicznie (czyli:bez depresji
nerwicy, schizofrenii i tak dalej), zdrowy soamtycznie, może jeszcze ktoś inny?

> przy okazji uważam że żaden ale to żaden normalny nie wytrzymałby depresji
to
> choroba dla ludzi o mocnych nerwach z poczuciem humoru

takie generalizowanie i bezpodstawne gloryfikowanie depresji jako choroby jest
całkowicie nieuprawnione, a utrwala błędne schematy myślowe u tak zwanej
zdrowej części społeczeństwa no i nie jest najlepszą fromą dowartościowania
siebie

 » 

Fibra! Czekamy na relację;) n/txt

czy widze jakieś zmiany? hmmm... do wczoraj byłam jeszcze w miarę spokojna, bo
się od września dużo pozmieniało: szkoła, mała w przedszkolu.. więc nie miałam
czasu na złości.
Ale od wczoraj zaczęły się nerwy na małą, bo zaległości w budzie rosną,
materaiału robi sie od groma, ja nie mam siły przepisywać, albo robić od
poczatku notatek (z anatomii musimy sami bo pani nie jest wzorem pedagoga,a
wymaganie ma wielkie)... mała mi cały czas wczoraj burczała, dzis też i nerwy
to mi już siadały- jestem chodzącym kłębkiem, ale to przez tą chorobę :(((( na
nic nie mam siły i to mnie własnie przeraża bo mam swiadomośc co jest jeszcze
do zrobienia.
Błedne koło :(((
Pozdrawiam

skąd się biorą choroby?

Siły obronne organizmu są pochodną właśnie w/w mechanizmów- sprawnej
samoregulacji /witalnej/. Moje własne doswiadczenie pozwala na stosowanie wielu
technik usprawniania min: autostymulacji narzadowej-silniejsze działanie niż
wizualizacja- podobnie ale trzeba umieć kierować i koncentrować swoją energię,
metodę BSM , elektroakupunkturę oraz inne i to wszystko umiejętnie mieszać.
Nadmienię że BSM i akupunktura sa metodami oddZiaływania na centr.Ośr.Nerw. bez
wykorzystywania siły woli. Umiejętne stosowanie w/w metod NIE DAJE EFEKTÓW
UBOCZNYCH a akupunktura nie jest zwalczana przez medyc.ofic.
Skąd się biorą choroby? być może w 80% właśnie ze żle działających
mechanizmów samoregulacji/nie znam medycznych terminów/10% przyp. losowe i
10% a nawet mniej - geny. Wiele genetycznych błędów - sprawne lub we własciwym
czasie odpowiednio stymulowane mechanizmy samoregulacji naprawiają błedne
sygnały. Jeżeli po przekroczeniu 40 ,50 ,60 potrafimy obojętnie jaką metodą
utrzymać działanie w/w mech.samoreg. to na pewno cieszymy się dobrym zdrowiem.
Dlatego też wiele diet ograniczajacych dostarczanie możliwie róznorodnych
zwiazków pokarmowych mocno obciąża prawidłowe działanie mech.samoreg. No miałem
napisać góra 2-3 zdania.

doradca podatkowy a choroba psychiczna

doradca podatkowy a choroba psychiczna
Witam, miałem małą działalność dwa lata temu, której dokumenty rozliczała
kancelaria doradztwa podatkowego z licencją Min. Finansów./sprawdziłem/
Prowadziła ją kobieta, która pod koniec roku obliczeniowego została porzucona
i okradziona przez męża. Zostawił jej ogromne długi / tak twierdziła /, miała
podłamane nerwy więc w obawie o swoje dokumenty odszedłem do innej firmy. Po
roku okazało się, że ta pani narobiła błędów w Księdze, nie zlożyła kilku PIT-
ów, błędy były też z ZUS...Zwróciłem się do niej z żądaniem wyrównania tych
błędów / i zapłacenia odsetek w US I ZUS / od jej błędnych decyzji i
usłyszałem, że - ona się leczyła u psychiatry...
Czy po udowodnienu tego, nie będzie ponosić konsekwencji? Czy takie osoby
niezrównoważone, chore np. na depresję z tendencją samobójczą mogą być
bezkarne? Przecież może innym narobić problemów...
Co sądzicie ?

 » 

ZUS - wieczna wojna

Witam!
Przepraszam za falstart, ale to z emocji. Znam ten ból. Za zdolną do pracy
uznał mnie ZUS i sąd (a raczej biegli sądowi, wyrok to tylko formalność).
W świetle obecnych przepisów chory nie znaczy niezdolny do pracy.
W moim konkretnym przypadku w miały miejsce:
- cztery bardzo poważne operacje, każda ze wszystkimi możliwymi powikłaniami
- zawał ściany przedniej serca
- chorona wieńcowa, nadciśnienie II stopnia
- liczne "uboczne" schorzenia gastrologiczne, ortopedyczne
- zaawansowana nerwica lękowo-depresyjna stopnia ciężkiego
Na swoją zgubę mam ukończone studia, lat 40, i zdaniem tych instytucji, mogę
pracować w swoim zawodzie.
Gdybym nawet jakimś cudem znalazła pracę, to i tak żaden lekarz nie wyda mi
zaświadczenia o zdolności do pracy. I tak błędne koło się zamyka.
Adwokat odradził mi składanie apelacji, bo opinie biegłych były jednoznaczne
(chora, ale zdolna do pracy).
Szkoda mi tylko zmarnowanych nerwów i zdrowia na tą drogę przez mękę i
upokorzeń, jakich przyszło mi doznać w trakcie załatwiania tego wszystkiego.
A tymczasem tysiące zdrowych cwaniaczków żyją sobie w najlepsze jako renciści
(np. z powodu alkoholizmu, czy symulowania chorób psychicznych). Czują się
nietykalni i śmieją z takich, jak ja.
Jak widzisz, przypadek Twojego Taty nie jest odosobniony. Po prostu system
przyznawania rent jest u nas po prostu nieludzki.
Pozdrawiam!

Dodatkowa szkolna godzina: nauczyciel w pustej ...

19 godzin to nauczyciel pracuje w szkole, co najmniej drugie tyle kosztuje przygotowanie zajęć. Oczywiście są zakały i lenie, uczący na jedno kopyto od 20 lat, ale zapewniam Cię, że prawdziwy nauczyciel jest po tych "ledwie" 19 godzinach pracy w hałasie, nerwach i z balastem ogromnej odpowiedzialności tak samo zmęczony jak po ośmiu godzinach w każdej innej robocie. Poza tym za nerwicę, choroby krtani i inne związane z nauczycielskim fachem "przyjemności" nikt nie płaci dodatkowo. A i dzieciaki potrafią dać w kość. Zastanawiasz się jak wytłumaczyć zapienionej matce ucznia, że to jej słodki aniołek kopnął w plecy koleżankę na przerwie, albo wyrzucił jej plecak przez okno - "on nie robi takich rzeczy", a jednak!
Uważam, że zawody takie nauczyciele czy pielęgniarki są najbardziej dyskredytowanymi i niesprawiedliwie traktowanymi ze wszystkich. Nawet podwyżka płac o 100% nie byłaby adekwatna do tego co tym ludziom zawdzięcza społeczeństwo. A fakt, że są traktowani w sposób urągający ich wykształceniu i ilości wysiłku koniecznego do wykonywania tej pracy sprawia, że na realizację powołania i pozostanie w szkole decydują się jedynie średniacy, nie mogący poradzić sobie z bardziej intratnym i wymagającym wszechstronności zajęciem niż udawanie przed uczniami, że umieją uczyć. Błędne koło.
Chcemy mieć porządną szkołę, to sprawmy by zdolni i na prawdę kochający tę pracę ludzie zostali w szkole.

Nowe fakty o Cholesterolu -co eksperci na to ? :-)

rybkadori_krak napisała:

> Co wiec ma na nia wplyw skoro nie cholesterol?

Z tego co wiem, to homocysteina oraz niektóre bakterie i wirusy.
Przypominam, że przez dziesiątki lat leczono chorobę wrzodową żołądka i
dwunastnicy lekami obniżającymi wydzielanie kwasów żołądkowych, neutralizującymi
kwasy, stosowano przecinanie nerwu błędnego, ścisłą dietę itd .. itp... do
momentu, kiedy okazało się, że przyczyną jest bakteria Helicobacter Pylori.

Optymus

pomóżcie-choroba lokomocyjna

Gość portalu: weterynarz napisał(a):

> "Choroba lokomocyjna" jest efektem zaburzeń funkcjonowania nerwu błędnego
> (najważniejszego nerwu "układu przywspółczulnego" - niezależnego od woli),
> niektóre środki uspokajające, działające na ten układ (także waleriana) mogą
> pomóc...

O rany, naprawdę? Myśłalam, że to raczej mózg głupieje od sprzeczności między
informacjami "wizualnymi" (ruch) i "czuciowymi" z receptorow na ciele
(spoczynek). Ale może to się sprowadza do tego samego via ten nerw błędny?

A jeśli srodki uspokajające działają, to może założycielce wątku doradzić np.
Persen Forte (melisa, mięta i waleriana, w kapsułkach - na mnie bardzo dobrze
działa w sytuacjach stresowych:-)) - praktyczniejsze rozwiązanie od tego
mentowalu w kroplach...

Danone Activia

Badania do książeczki (pracowniczej książeczki zdrowia) obejmują pasożyty z
grupy robaków obłych: czyli tasiemce, glisty, włosogłówki.
Sanepid na pewno nie bada wtedy grzybów ani lamblii.
Nie wiem od jakiego lekarza dostałaś taką diagnozę, ale wg. mnie to zła diagnoza.
Lekarz po pierwsze nie wykluczył u Ciebie żadnych innych chorób jelit i nie
skierował Cię na badania. W wątku "kompendium" zamieściłem link do dobrej
strony, gdzie są opisane choroby jelit. Zanim stwierdzi sią IBS, należy
wykluczyć inne choroby.
Zresztą sama widzisz, że diagnoza była błędna skoro leki Ci nie pomagają.
Tu jest strona lekarza Andrzeja Janusa:
www.zdrowie.klips.org/
Warto poczytać.
Badanie kału można zrobić indywidualnie, nie potrzeba skierowania. Trzeba
wyszukać porządne laboratorium, najlepiej prywatne, nie sanepidy.

Uważam , że należy się badać i szukać przyczyn naszego złego stanu zdrowia a
nie poprzestawać na diagnozie pierwszego lepszego (gorszego) lekarza, który
upatruje za przyczynę wszelkich chorób stres czy nerwy.

Potrzebna pilna porada!!!

dx771 za bardzo się denerwujesz, zwolnijcie troszeczkę, bo jeśli nawet jest to
borelioza, to nerwy wam nie pomoga, a zaszkodzą. Wpadniecie w błędne koło,
każde strzyknięcie w stawie i zrętwienie w palcu będziecie przypisywac
boreliozie, a być może (nie daj Boże) to znak innej rozwijającej się choroby. A
wzięlicie pod uwagę, że może to być odkleszczowe zapalenie mózgu, w łagodnej
postaci? Czytałam o paru przypadkach, gdzie podanie antybiotyku zaraz po
ugryzieniu tylko zafałszowało obraz choroby, która okazała się nie być
boreliozą. Poza tym naprawdę uważam, że te objawy żony, o których piszesz to
postać wsazująca na zaawansowaną borelke, a nie wszesne stadium, może kidyś też
była ugryziona, a to ukąszenie tylko dolało oliwy.
Mojego doświadczenia szanować nie musisz, bo mam je znikome, natomiast życzę
Wam, abyście nabrali troszeczkę dystansu do tej choroby, bo zwariujecie. I
tutaj akurat wiem, co mówię

podwyższony poziom AFP

Moja przyjaciolka, z ktora kazdego dnia przechodzilam jej ciaze miala zlecone
badanie poziomu AFP. Poziom wyszedl mocno podwyzszony....
Pamietam, co ona wtedy przeszla, zamartwiala sie dnie i noce, musiala wziac
zwolnienie poniewaz nie byla w stanie nic zrobic w pracy, wciaz podpuchniete,
czerwone i zaplakane oczy. Wykanczala sie psychicznie, a przy okazji swoje
dziecko. Nie chciala zgodzic sie na amniopunkcje. Byla na kosultacjach u innych
ginekologow, ktorzy twierdzili, ze badanie zostalo zlecone zupelnie bez sensu,
bo na postawie tego wyniku nie da sie nic stwierdzic.
To trwalo prawie 2 tygodnie. Poszla na usg, ktore troche ja uspokoilo, ale nie
do konca. Do samego porodu spodziewala sie najgorszego....
Dzis ma 5 tygodniowa sliczna, zdrowiusienka i pulchniutka Anie !!! Porod
byl "blyskawiczny" jak na pierworodke i szybko okazalo sie, ze dzidzia jest
cala i zdrowa, bez zadnej powaznej wady genetycznej.
Badanie poziomu samego AFP bardzo czesto daje wynik blednie pozytywny. Dopiero
w zestawieniu w tescie potrojnym i usg mozna stwierdzic prawdopodobienstwo
choroby dziecka. Zamiast sie zamartwiac idz gdzies prywatnie na usg i nie zaluj
100 pln kosztem swoich i dziecka nerwow.
Powodzenia

Kasia i 14 tyg. Szczescia

pare pytan dotyczacych Fibromialgii

Jesli chodzi o częstotliwość to u mnie jest róznie.Nieraz boli całymi
tygodniami,nieraz kilka dni a nieraz jest przerwa tez kilka dni a nawet tygodni-
podobnie jak u Ciebie.Nie wiem od czego to zależy.Ja mówie o takim bólu nie do
wytrzymania bo taki średni ból i zmęczenie to czały czas towarzyszy.Tak właśnie
jak u Ciebie ból sie rozchodzi na całe ciało nawet trudno to okreslić ale
wydaje się ze promieniuje jakby od wszystkich stawów.Pisałam juz o tym
wielokrotnie.
Pytasz co depresja ma wspólnego-jednak ma i to duzo bo gdy człowiek odczuwa tak
dotkliwy nie do wytrzymania ból -jest bezradny to się denerwuje,płacze i popada
w depresję-przynajmniej ja tak mam.Tak więc ból powoduje depresję a stres,nerwy
wzmagają ból i to jest takie błędne koło.Poza tym leki przeciwdepresyjne
wpływają na serotoninę,która niby zmniejsz ból.Chociaz tu bym siędo końca nie
zgodziła bo dłuższy czas brałam anafranil i tylko przytyłam 15 kg a ból i tak
sie utrzymuje.Myslę że ból świadczy o chorobie bo z pewnością nie jest oznaką
zdrowia.Sprawdz sobie czy masz te bolesne punkty na łaczeniach mięsni-jak Ci
pisałam.Oprócz tego ból /tez chyba pisałam Ci/występuje cos jeszcze dla mnie
przynajmniej najgorszego taki bezwład,słabośc,dreszcze,brak tchu,przyspieszony
oddech i potem takie oblewające gorąco-czuję jakby jakas siła chciałby mnie od
wewnątrz porozrywac na kawałki-dla mnie jest to koszmar.Chciałm wiedzieć czy
inni tez cos takiego czują? jest to tak potworne ze wtedy juz sie zyć nie
chce.Pozdrawiam

Potrzebujemy pomocy.

Jestem pielęgniarką i obecnie studiuję magisterskie pielęgniarstwo na AM w
Katowicach . Czytałam trochę historię Adasia.Chciałabym poradzić, jeśli by się
okazało,że przepona jest ok to trzeba by było przebadać szlak metaboliczny u
dziecka tzn .enzymy, może brak mu któregoś enzymu i dlatego nie trawi pokarmu i
nie przybiera na wadze. Warto też zrobić badania genetyczne w kierunku chorób
metabolicznych o podłożu genetycznym i markery nowotworowe. Przepona to częste
powikłanie po operacjach kardiochirurgicznych zwłaszcza z dostępu otwartego-
chodzi tu o porażenie nerwu błędnego. Nie wiem co jeszcze mogę ci poradzić. W
katowicach -Ligocie czyli tam gdzie jest akademia jest Kliniczne Centrum
Pediatrii. Są tam specjaliści z różnych dziedzin z kardiochirurgii też.
Spróbujcie może tam, chociaż nie wiem czy ktoś podejmie się transportu dziecka w
takim stanie do Katowic ( daleka podróż). Podam Ci nazwę Górnośląskie Centrum
Zdrowia Dziecka i Matki Katowice ul. Medyków 18 tel na centrale ( prosisz
dyżurkę lekarzy) na początek porozmawiaj z pediatrami z stamtąd 0322071800 . W
tej tej klinice są specjaliści zpulmonologii alergologii, neurologii i
neurochirurgii , kardiologii, kardichirurgii, neonatologii.

Jak leczono się przed erą antybiotyków ?

jak by sie tak dłużej zastanowić, to dzięki postepom medycyny która ratuje
jednostki mające słabe szanse na przeżycie, dzieki zapłodnieniom in vitro do
których warunlach naturalnych po prostu by nie doszło ze względu na słabą
jakość komórek rozrodczych czy innych czynników to rasa ludzka będzie coraz
słabsza i walczyła z coraz to nowymi chorobami. Na te choroby będa wynajdownae
coraz to nowe lekarstwa i powstaje takie błędne koło.

Jesli chodzi o antybiotyki- stanowczo są wypisywane przez lekarzy z dużą
lekkomyslnością i niekoniecnzie w uzasadnionych przypadkach. Sa też ludzie,
którzy z byle przeziębienia biora anybiotyk a nawet (o zgrozo!!!)biorą go
profilaktycznie aby nie zachorować. Tak jak np. robi moja koleżanka której mama
pracuje w służbie zdrowia- tylko poczuje zblizający się katar już ma pod ręka
antybiotyki. Efekt?? Obniżona odporność, czeste infekcje (chorowała 3 razy w
ciągu lata), branie coraz to nawszych i droższych specyfików. paranoja.

Mi np. w ten sposób lekarze spartaczyli nerw słuchowy(ubytek słuchu) ponieważ w
dzieciństwie testowali na mnie te antybiotykowe świństwa nawet przy głupim
przeziębieniu a że człowiek mały był i nic nie rozumiał to nie protestował. A
jak wiadomo niektóre grupy antybiotyków (w tej chwili nie pamietam jakie-
farmakologia dopiero w nastepnym semestrze) mogą spowodowac np. ubytki słuchu.

Licealistka chora na cukrzycę nie może zdawać m...

Moze dlatego że przez chorobę i tak jest na swój sposób inna od reszty...
Została zaakceptowana przez swoje srodowisko, więc czuje się w nim pewniej.
Stara się być jak reszta ale nie pozwala jej się na to. Glukometr jest niezbedny
do funkcjonowania cukrzyka, to dlaczego jest jej odbierany... pod przymusem
pisania w osobnej sali.... 3 osoby które się wpatrują - mogą powodować
zdenerwowanie i w efekcie większy cukier... konieczność skorzystania z WC... i
kolejne nerwy - błędne koło... później w razie potknięcia wytykane jest ze
pisała w lepszych warunkach ... w jej, i moim odniesieniu to wcale nie jest lepsze.

renta chorobowa

W moim przypadku:
- 4 (cztery) bardzo poważne operacje z powikłaniami
- zawał ściany przedniej serca
- nadciśnienie II/III st.
- choroba wieńcowa
- schorzenia dodatkowe (gastrologiczne, ortopedyczne, ciężka nerwica ...), a
wszystko to przed 40-stką
zarówno ZUS, jak i sąd odmówił mi prawa do renty, bo... mam ukończone studia i
ich zdaniem mogę w tym stanie zdrowia wykonywać swój zawód wyuczony.
Szkoda mi teraz tylko zmarnowanych nerwów i upokorzeń, jakie musiałam przejść w
trakcie załatwiania tego wszystkiego.
Błędne koło się zamyka, mój stan pogarsza, a tysiące zdrowych cwaniaczków
załatwiają sobie spokojny żywot rencisty.

Mój znajomy w wieku 27 lat chory na aplazję szpiku (ciężka postać białaczki)
dostał rentę na okres 2 lat, a następnie na rok, teraz czeka na dalsze
orzeczenie (jeśli go szczęśliwie dożyje).

Tyle suchych faktów.

Pozdrawiam!

Poradzcie cos bo...

azza, a mi sie wydaje, ze masz dwa problemy. Jeden to wiadomo,
choroba malej. Ale drugi to fakt, ze jestes na siebie zla, za swoje
emocje, nerwy. Jestem matka dwojki mlodych dzieci i znam to
odczucie. Jednak musisz zaakceptowac, ze nie jestes robotem, ze masz
prawo do zmeczenie, bezsilnosci, zlosci. Zaakceptowanie siebie to
pierwszy krok do zaakceptowania swiata. Musisz sobie wybaczyc swoje
emocje.
wiesz ja tez, zeby odpoczac od dzieci zapisalam sie na silownie:)
Chodze niezbyt czesto, bo dzieci...bledne kolo:)
Ale tez staram sie znalezc czas chociaz na pare stron dobrejksiazki.
Moje zwierzaki mnie uspakajaja. I choc w ciagu dnia moj dom
przypomina oddzial psychiatryczny, to jednak wprowadzilam rutyne, ze
codziennie klade dzieci spac o 7.30. Daje mi to wieczorem troche
czasu dla mnie samej. Jak chce to czytam, modle sie lub...patrze w
sufit.
A O Twojej malej czesto mysle. I wiem, ze to minie. Ja ostatnio
znalazlam swoje zdjecie szkolne. Z pierwszej klasy. Teraz moj syn
jest w tym wieku, a niedlugo jego dziecko bedzie...Czas naprawde
leci. Wcale nie mamy go tak duzzzzzo. A coz...karme trzeba
przerobic, dlatego czesto jest kiepskawo.
Pozdrawiam.

Feluś chory...:(

Spondyloza...
Odszyfrowałam co wet napisał w książeczce zdrowia Felusia. Spondyloza.
Oczywiście przejrzałam zasoby internetowe, żeby się czegoś o tej chorobie
dowiedzieć i mam tylko nadzieję, że to tylko przypuszczenie albo błędna
diagnoza... Pojutrze będziemy znów u weta, wyciągnę z niego wszystko na ten
temat, bo mam taki kocioł w głowie że się popłakałam z nerwów, obawy i niepewności.

Załamany mężczyzna

new.one napisał:

> Koniecznie zmienić dietę skończyć ze słodyczami oraz tłustymi i
> ostrymi potrawami!

Tak, jeszcze dobrze jest wyeliminować produkty zbożowe, zawierające gluten,
barwione i aromatyzowane chemicznie- najlepiej wszystko poza owocami i warzywami.

Nie masz racji.

Dodatkowo stres i nerwy strasznie osłabniają
> układ odpornościowy a w konsekwencji powodują, że wirus opryszczki
> łatwo atakuje skórę.
> Należy dodatkowo koniecznie dobrze się przebadać. Opryszczka, świąd
> to objawy również innych bardziej poważnych chorób!

Nie tyle sam stres i nerwy, co ogólnie bardzo obniżone samopoczucie. Wtedy
organizm jest bardzo podatny na różnego typu infekcje, jakaś tam opryszczka to
jedna z wielu możliwości.

> Leczenie objawowe zwykle nic nie daje, jeśli [...]nie odetnie
> się od sytuacji powodujących sters.

Tylko, że to jest błędne koło, ponieważ jedną z chyba najważniejszych przyczyn
powstawania stresu jest niezadowolenie z wyglądu w takim przypadku.
__________________________

Jak pomóc dziecku z ADHD

> Być może istnieje taka jednostka chorobowa(?), ale w 95-99% mamy do
> czynienia nie z choroba a chamstwem

Bo Ty tak uważasz? Czy może jesteś lekarzem i robiłaś badania w temacie? Czy
tylko życzliwą mamą pilna obserwatorką cudzych dzieci?

Przepraszam za złośliwość ale już mi nerwy puszczają jak czytam takie
bezinteresowne głupoty. Wszędzie zdążają sie blednę diagnozy ale to nie jest
90%. Jeśli podważasz jakieś twierdzenie i podajesz konkretne liczby to poprzyj
to czymś więcej niż widzimisię.

Jak pomóc dziecku z ADHD

a mnie wkurzaja takie kretynskie posty od "bycmozematek" ktore uwazaja, ze
zaniedbanie, lenistwo i chamstwo = ADHD, dysgrafia lub dysleksja.

Poprzedniczka miala racje, w d... dostanie taka osoba pozniej, w zyciu
doroslym,jak sie okaze, ze nie potrafi bez bledow napisac podania do pracy.

> > Być może istnieje taka jednostka chorobowa(?), ale w 95-99% mamy do
> > czynienia nie z choroba a chamstwem
>
> Bo Ty tak uważasz? Czy może jesteś lekarzem i robiłaś badania w temacie? Czy
> tylko życzliwą mamą pilna obserwatorką cudzych dzieci?
>
> Przepraszam za złośliwość ale już mi nerwy puszczają jak czytam takie
> bezinteresowne głupoty. Wszędzie zdążają sie blednę diagnozy ale to nie jest
> 90%. Jeśli podważasz jakieś twierdzenie i podajesz konkretne liczby to poprzyj
> to czymś więcej niż widzimisię.

Objawy...

Witajcie dziewczyny :)
Aż nie mogę uwierzyć ze znalazłam taki wątek, mam wszystkie objawy o jakich
napisałyście: zaburzenia równowagi, jakieś nieskoordynowanie, totalne
oszołomienie, ogólne rozedrganie, ospałość, osłabienie, mrowienie w rękach,
nogach, rano budzę się z osłabieniem w nogach poniżej kolan, czasem ze
zdrętwiałą ręką, czasem wydaje mi się że moja głowa waży tonę, ciągnie mi ją do
tyłu.
Taki stan z małymi przerwami mam od końca listopada 2003, poprawiło się po
małych dawkach Rudotelu i włączeniu p/depresyjnego Aurorixu, całkiem dobrze
bylo jakies 3 tyg temu, teraz znów jest źle. Nie biorę juz Rudotelu, cały czas
łykam Aurorix i od niedawna na noc Cloranxen i w ciagu dnia Pernazinum /oba
uspokajające/.
Jestem w błędnym kole, wyszukuję objawów, boję się chorób, nie moge uwierzyć ze
nerwica/depresja moze dawać takie objawy, leczę sie u psychiatry, zaczynam też
terapie u psychologa, przebadałam się neurologicznie, wszyscy wskazują na
nerw/depr. a ja swoje, ciągle myślę ze to niemozliwe. Dlatego tak bardzo cieszę
sie ze znalazłam ten wątek, napiszcie prosze jak sie czujecie, czy jest jakaś
poprawa, jak długo to u was trwa.
A moze któras z Was miałaby ochotę popisać ze mna na priva, moze razem będzie
nam raźniej ?
Odezwijcie się, proszę :)

Co się dzieje z moją głową...???

hipohondria tez jest choroba i nie ma w niej nic ironicznego lub krepujacego
Z psychologia ma wspolnego calkiem sporo, a konkretniej nawet z psychologia
zdrowia. To co opisales wyglada na klasyczne bledne kolo, w ktore zdarza sie
wpadac hipochondrykom. boli mnie glowa - mam nowotwor - boje sie, ze mam
nowotwor - z nerwow boli mnie glowa. Taka samospelniajaca sie przepowiednia.
Podstawowa rada - wyrzuc wszystkie poradniki i encyklopedie medyczne. Po drugie
idz do psychologa.

Czy cenicie swoje mamy?

wywołałas mnie do odpowiedzi niki. Jeśli chodzi o mnie chciałabym być kiedyś taką matką i taka kobietą jaką jest moja mama. Cenię ją za mądrość życiową, rozsądek, silne nerwy ale także za uczciwość, pracowitość i bezinteresowność. Jednocześnie dostrzegam że wiele moich cech charakteru czy postaw wynika z jej metod wychowawczych również tych moim zdaniem błędnych. Wiem że choć nie jest ideałem (ja również nie) bedzie mogła na mnie liczyć w starości i chorobie. I tu mała dygresja, moja babcia jest po udarze mózgu z zachowania i emocjonalności przypomina czasami dziecko, bardzo mnie wtedy wzrusza jak moja mama i jej siostra otaczają ją szacunkiem, miłością i jak nadal jest dla nich kimś wyjątkowym Chciałabym być kiedyś tak kochana przez swoje dzieci

Cienki Sport

Cienki w sporcie
Dawno tu nie pisałem, chyba z rok, ale dziś przypadkowo zajrzałem na tą stronę
i co widzę? h.i.p - opotamowi się pogłębiła choroba, trauma przybrała
niespotykane dotąd rozmiary. Moja rada - ignoruj go, szkoda nerwów.

Co do tematu - cienias to dobre auto na początek sportowej przygody, tani i
całkiem niezawodny. Musisz uważać jednak na możliwość dachowania, cieniasy
kochają dachować przy byle okazji, to wynik wąskiego rozstawu kół i wysokiego
punktu ciężkości. Podczas ewentualnych dzwonów nie zapewnia należytej ochrony,
więc choć w KJS-ach prędkości raczej niewielkie, to jeśli myślisz poważnie o
tym sporcie, nawet tylko na tym poziomie koniecznie zamontuj klatkę i to bez
oszukiwania z grubością i ilością rur. Lepiej by był trochę cięższy niż kolegi
ale w razie czego dawał większe szanse na przeżycie.
Co do kupna - używane w sporcie mogą być w całkiem dobrym stanie, jednak jeśli
nie znasz nikogo kto takie auto zbudował i startował nim cały czas, jeśli nie
znasz dokładnej historii auta nie kupuj !!! Widziałem już różne kaszaloty,
które na pierwszy rzut oka wyglądały całkiem dobrze. Po dachu, lub zwiedzaniu
rowów płyta moze być całkowicie przetrącona. Lepiej wówczas kupić używany na
drogach publicznych i zbudować samemu. A tak jak ktoś napisał już pod żadnym
pozorem nie kupuj auta po KJS-ach. Najczęściej skatowane przez brak
umiejętności. To oczywiście początek, cienias to tylko namiastka, ale od czegoś
trzeba zacząć, a naukę należy zawsze rozpoczynać od wolniejszych aut by nabrać
odpowiednich nawyków. Ci co zaczynają naukę od bardzo szybkich aut praktycznie
nigdy nie są w stanie osiągnąć takiego poziomu kierowania autem jak ci co
zaczynają w czymś stosunkowo wolnym.

I na koniec - najlepiej pobierz kilka lekcji od kogoś doświadczonego, zapytaj w
miejscowym automobilklubie o kierowców z licencja RI bądź W i odżałuj parę
groszy na naukę podstaw, to daje bardzo duzo, w przeciwnym razie będziesz
powielał swoje błędne nawyki i choć oczywiscie po odpowiedniej liczbie rajdów
będziesz jeździł szybciej, nigdy nie przeskoczysz pewnego poziomu, a im później
tym trudniej zmienić nawyki.

Pozdrawiam i życzę wiele sukcesów.

może się nie uduszę :(

Zamiast histeryzować, czasem warto do sprawy zabrać się metodycznie. W końcu to
Twoje zdrowie, nie należy się obrażać na lekarzy za ich błędy (np. błędne
recepty - choć to kłopot, ale każdemu się zdarzy, wierz mi, wypisałem tysiące
recept, i 2-3 razy ktoś na nocny dyżur wrócił z racji błędu, przeprosiłem,
poprawiłem. To jest nie do uniknięcia.)

>( Wieczorem ok 23 pojechałam do szpitala
> na laryngologie. Tam wyszło ze coś z gadłem i krtania nie tak. Jak do rana nie
> przejdzie położą mnie do szpitala pod kroplówki

A potem rano nie pojechałaś tam tylko dzwoniłaś po przychodniach ??? Przecież
miałaś zalecenie, miałaś miejsce gdzie zapewniono Cię o dalszej pomocy.

>W aptece okazało się ze antybiotyk zle
> jest wypisany na recepcie ze nie ma takich

Jak powyżej - przepraszam w imieniu koleżanki lekarki, która popełniła błąd.
Ale czemu na miłość Boską nie wróciłaś do tej samej lekarki po korektę?
Dlaczego nie wybierasz prostych i najlepszych rozwiązań, narażając się na
rosnącą frustrację?

>Rano obdzwoniłam przychodnie w końcu jeden lekarz mnie
> przyjął. Czułam się coraz gorzej

rozumiem że rozmawiamy o sobocie rano. Po co dzwonić po przychodniach? NAleży
pójść do ambulatorium opieki całodobowej- tego z którym Twoja przychodnia ma
podpisaną umowę. Gdzie to jest, powinnaś wiedzieć, tak jak zapewne wiesz gdzie
jest Twój Urząd Skarbowy, parafia i rejonowy Urząd Pocztowy.
DLaczego sobie maksymalnie komplikujesz życie. System ochrony zdrowia w Polsce
nie jest dobry, ale jakoś działa, Twój talent do komplikowania jest naprawdę
niezwykły. Współczuję Ci szczerze choroby, ale głównie współczuję Ci
nieradzenia sobie z codziennością.

>W domu sie okazało, ze nie moge go brac bo
> jestem uczulona na penicylinę.

Rozumiem nerwy, pośpiech i zły stan zdrowia, ale sorry - to już Twoja wina, że
nie powiedziałaś.

>To lekrz zaniedbał
> obowiązków i nie przeprowadził ze mna wywiadu.

Nie da się ukryć. ZAWSZE zapisując antybiotyk pytam o uczulenia.

szpital

emmo bledne zrozumienie... murzynowi chodzi o to ze LEKARZE a nie pielegniarki
strajkuja w dniach pracy nie przyjmuja pacjentow laza i maja wszystko w ....
jak zawsze choc nie tyczy sie to wszystkich w szpitalu nie przyjmuja bo to
strajk przeciez natomiast w prywatnych gabinetach strajku nie prowadza
zreszta...pacjent zmuszony isc do prywatnego gabinetu nie dosc ze szarga sobie
wszystkie nerwy bo pajac jeden z drugim w szpitalu wypina sie tylkiem a
prywatnym wystawia reke :) co do murzyna.. lapowek pilnuja choc pewnie i tak w
lape biora natomiast sie boja i to jest powod strajku gdzies sobie trzeba
nadroic to co sprzed nosa ucieknie :)jesli chodzi o pielegniarki strajkuja w
dniach WOLNYCH OD PRACY !!! biora urlopy i walcza o pieniazki ktore im sie
naleza bo kazdy kto wie ile zarabia pielegniarka wie ze sa to poprostu smieszne
pieniadze :)
a nie jest to jedyna grupa zawodowa (mam na mysli tylko i wylacznie
pielegniarki) ktora otrzymuje ZENUJACE wynagrodzenie za swoja prace przykladem
na czasie stracjkujacy swego czasu nauczyciele :) przygotowywuja Cie do zycia,
ucza, egzekwuja wiedze sa pierwszymi ludzmi na dukacyjnej drodze ktorzy pragna
zrobic z mlodziezy ludzi takze w ich rekach jest odpowiedzialna praca nad
NASZYM przyszlym zyciem, poczuciem wartosci i wielu jeszcze aspektach ktorych
nie chce mi sie wymieniac bo pije herbate... wracajac do sedna co z tego maja ?
1200 zl na reke w najlepszym wypadku, choroby zawodowe i emeryture tak smieszna
ze szkoda o niej mowic :) jesli chodzi o schedziaka schedziak zawsze prowokuje
do rozmowy i z reguly sa to dobre tematy gdzie forumowicze wyrazaja swoje
zdania niekiedy smieszny czesto idiotyczny ale zawsze swoje :) ps.w niektorych
szpitalach w kielcach strajk jest zawieszony jest to rowniez 13ta kasa chorych
takze jak komus sie znudzilo czekanie we wloszczowie 1 hr drogi do kielc bedzie
przyjety z zyczliwoscia szacunkiem i bez glupich min czy tez zdan typu " a po
co Pan/Pani tu przyszedl/szla "
aloha ide pic swoja herbatke pozdrawiam :)
co do Twjego wyjazdu...polacy wyjezdrzajacy za granice o wiele gorzej sie
zachowuja tam a nizeli tu w swym ojczystym kraju chyba ze Tw podroz ma byc
bardzo daleka tam gdzie jeszcze nie zrobili zbyt duzej ekspansji :P

Dobry neurolog w W-wie - poszukuję!

Proponuję rozpocząć od wizyty u lekarza rodzinnego (pierwszego kontaktu). On
juz powinien ukierunkować Ciebie jakie badania należy wykonać przed udaniem się
do specjalisty. Np. przyczyną drętwienia kończyń mogą byc skrzywienia
kręgosłupa lub kręgów szyjnych, długa praca z komputerem itp. I być może
lekarz pierwszego kontaktu skieruje Ciebie na takie prześwietlenie lub jakieś
inne badanie. Te badania warto mieć ze soba jak ostateczne udasz się do
specjalisty neurologa. Będzie od razu można wykluczyć lub potwierdzić pewne
diagnozy.
Dobrych specjalitów do których możesz dostać się z marszu masz w spóldzielni
ALFA na ul Nowy Świat 58A (wejście od ul. Ordynackiej). Przyjmują tam
profesorowie i ordynatorzy z różnych Szpitali. Zapisy przez telefon
826 -45-02 lub 826-34-97. Wiem, że w W-wie jest jeszcze druga taka S-nia.
Jeżeli tam nie będą mogli ustalić przyczyny to pozostaje przychodnia na
Banacha. Ale aby tam się dostać to od zapisania się trzeba czekać ok. 3 m-cy.
Ja myślę, że nie będzie aż takiej potrzeby.
Tutaj chciałbym w pewien sposób ostrzec Ciebie przed pojęciem "wybitny
specjalista". Piszę to trochę z własnego doświadczenia. Kiedy po raz pierwszy
udałem się do bardzo dobrego, poleconego mi specjalisty to okazało się, że ten
polecony specjalista trochę pomylił sie w diagnozie. On był rzeczywiście bardzo
dobry ( jako neurolog) ale w troszeczkę innej specjalizacji. Ta błędna diagnoza
kosztowała trochę nerwów bo facet nie potrafił powiedzieć, że za mało wie na
temat mojej dolegliwości a czas i kolejne wizyty (za spore pieniądze) mijały. I
tutaj lepszym okazał się lekarz neurolog pracujący na etacie w przychodni
rejonowej, który po prostu stwierdził, że on nie potrafi dokładnie zdiagnozować
choroby i polecił mi przychodnie na Banacha.
Dobrą opinią cieszy się też przychodnia na ul Waryńskiego.Nie wiem czy tam
przyjmuje neurolog. I jeśli bedziesz robiła jakieś zlecone Ci przez lekarza
prześwietlenia to tylko tam. Może to jest niesprawiedliwe ale większość lekarzy
w W-wie ma zaufanie tylko do badań wykonanych w przychodni na Waryńskiego
(przy MDM).

pomóżcie-choroba lokomocyjna

"Choroba lokomocyjna" jest efektem zaburzeń funkcjonowania nerwu błędnego
(najważniejszego nerwu "układu przywspółczulnego" - niezależnego od woli),
niektóre środki uspokajające, działające na ten układ (także waleriana) mogą
pomóc...

A kawka????i słodycze??

tyle co znalazlam o kofeinie:

Działanie na organizm
Działa analeptycznie. Uczula receptory dopaminy na siebie. Pobudza ośrodkowy
układ nerwowy oraz ośrodki wegetatywne: oddechowy, naczynioruchowy i nerwu
błędnego. Pobudza równomiernie korę mózgową (zwiększa sprawność myślenia, znosi
zmęczenie psychiczne i fizyczne). Przyśpiesza przemianę materii, zwiększając
zapotrzebowanie na tlen. Zmniejsza napięcie mięśni gładkich naczyń
krwionośnych. Pobudza wydzielanie soku żołądkowego. Działa moczopędnie.
Wchłania się dobrze z przewodu pokarmowego i po zmetabolizowaniu wydala się z
moczem. Stosowana w ostrym zatruciu alkoholem, atropiną, w zapaści w przebiegu
chorób zakaźnych, niedociśnieniu, stanach wyczerpania fizycznego i umysłowego.
Dawka śmiertelna kofeiny to około 10 gramów (w przybliżeniu 80 filiżanek).

Źródła
Średnia dawka kofeiny to około 100 mg. Jedna filiżanka kawy zawiera około 75-
250 mg kofeiny. Innymi jej źródłami mogą być: herbata, yerba mate, czekolada,
guarana, orzeszki cola.

tak wiec kawa na wlasne zyczenie. moze pomysl o zamiennikach. co do slodyczy to
odradzalabym duze ilosci, po pierwsze dlatego, ze cukrami zywi sie patologiczna
blora bakteryna w jelicie, a po drugie dlatego, ze wiekszosc slodyczy jest
obecnie "wzbogacana" roznego rodzaju substancjami chemicznymi, typu
spulchniacze, konserwanty etc, ktore w duzych ilosciach sa po prostu toksyczne
(niektore i w malych:]).

osobiscie polecam na czas nauki duzo wody niegazowanej, zupy warzywne,
ryz/kasze, herbate zielona. owocnej nauki zycze :)

ps. matura to bulka z maslem, slowo pionierki :D
pozdro,
ent.

MASZ STANY LEKOWE? - OTO PRZYCZYNA.

MASZ STANY LEKOWE? - OTO PRZYCZYNA.
SPRAWCCIE SOBIE WSZYSCY CZY NIE MACIE CANDIDY.
Candida objawia sie pasmem czarnych mysli, ogolnym spadkiem optymizmu,
nerwicami, depresja.
ja osobiscie odczuwalam na poczatku przez jakies 5 lat nie tyle depresje , bo
to przyszlo pozniej, ale wlasnie NERWICE LEKOWA + BEZSENNOSC, + notoryczny
STRES + ogolne ROZDRAZNIENIE, + brak akceptacjii SIEBIE, brak wiary we wlasne
sily ....i tak powoli az doszlam do mysli samobojczych.

Oczywiscie 85 % lekarzy nie wie o czyms takim jak candida.Jednak 75%
pacjentow w przychodniach pychiatrycznych maja candide a lecza sie na
nerwy.....Bez skutku, bo po odstawieniu prochow to dalej wraca.
Nielkeczona candida sie poprpstu poglebia.
Jest choroba zaburzen flory bakteryjnej i stad namnazania sie flory
patogennej, ktora tworzy niesamowite ilosci toksyn, ktore atakuja ukl nerwowy
miedzy innymi powodujac, ze czlowiek boi sie wszytskiego,nie moze zasnac, ma
telepawki nerwowe, traci wiare w siebie, czuje staly lek, obawe, stres.
I tak zamyka sie bledne kolo. Bedac ciagle w stresie napedzamy tylko machine
candidy. Ona rozwija sie mianowicie kiedy spada nam odpornosc pod wplywem
stresu.

JEST na tej stronie GAZETA.PL FORUM CANDIDA.
Na gorze znajdziecie FAQ i sprawdzcie czy to nie jest przypadkiem to co
objawia sie nerwica lekowa.

Ja mialam nerwice lekowa latami..., duzy stres bez powodu, strach przed
wyjsciem z domu....przez okres 5-6 lat spalam po 4-6 godzin na dobe,.. Bylam
wykonczona.
I to byla poprostu CANDIDA.

*** Jest jeszcze taka choroba jak borelioza, ktorsa ma 90 % tych samych
objawow co candida.
Rowniez warto sie przebadac w tym kierunku.

Bo chore nerwy to nie same nerwy to tylko objaw choroby wewnetrznej.

to forum jest pod nastepujacym adresm:

forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30155

Wplyw Bb na nerwy czaszkowe

Wplyw Bb na nerwy czaszkowe - cd.
Zapaleniu nerwu wechowego (I) towarzyszy wyczuwanie niezwyklych zapachow,
nadwrazliwosc na zapachy.

Zapalenie nerwow III, IV i VI objawia sie jako podwojne widzenie. Razem z
nerwem II daja rowniez takie objawy, jak pogarszajacy sie lub zmieniajacy sie
wzrok w ciagu dnia, nadwrazliwosc na swiatlo, mety/klaczki w polu widzenia.

Zapalenie VIII (przedsionkowo-ślimakowy) moze dawac zawroty glowy i uposledzone
slyszenie. Niektore przypadki choroby Meniere'a poddawaly sie leczeniu typowemu
dla boreliozy.

Problemy z polykaniem moga byc zwiazane z zapaleniem nerwu X (blednego), ale
niekoniecznie. Czesciej wynika to z odchylen jezyczka lub miekkiego
podniebienia.
Zmieniony glos rowniez moze wynikac z porazenia nerwu X - zwiazane jest z to z
odgalezieniami nerwu, ktore obsluguja krtan. W boreliozie obserwuje sie
nawracajacy paraliz nerwu krtaniowego.

Zapalenie nerwu językowo-gardłowego (IX) moze powodowac jednostronny BOL
GARDLA. (Podkreslenie moje, gdyz duzo osob na tym forum skarzy sie na bole
gardla bez przyczyny infekcyjnej. Podobno jest to znaczacy objaw dla lekarzy
specjalizujacych sie w borel. - LLMD)

Zapalenie nerwu dodatkowego (XI) objawia sie jako oslabienie miesni trapezowego
lub mostkowo-obojczykowo-sutkowego. Oznaka tego jest opadajace ramie lub
slabosc przy wymuszonym obracaniu glowy.

Problemy z nerwem podjezykowym (XII) moga byc zwiazane z odchylaniem w
uszkodzona strone jezyka po wysunieciu lub zwijaniem sie go po zdrowej stronie.

X, IX, XII (kombinacja) - problem z polykaniem, nieprawidlowe polykanie,
reflux, przepuklina przelyku, palpitacje serca, arytmie nadkomorowe.

Zaburzenia snu

Zaburzenia snu
Witam wszystkich.Na forum jestem pierwszy raz. Mam podejrzenie
fibromialgii, głównie ze względu na zaburzenia snu od 6 lat. Jednak
gdy czytam artykuły i historie waszych chorób stwierdzam, że
prawdopodobnie chorowałam dużo wcześniej. Mija 20 lat od początku
mojej choroby-colitis ulcerosa. Z jej powodu w 2001 roku mialam
operację całkowitego wycięcia jelita grubego. Mam tzw pouch. Rok po
operacji zaczęłam budzić się ze zdrętwiałą ręką, potem łapały mnie
skucze w dłoń, którą układałam w jakiś podobno charakterystyczny
sposób dla tężyczki. Oczywiście na początku leczono mnie
psychotropami, z którymi jednak miałam potworne problemy ze względu
na bardzo dużą wrażliwość. Potem dopiero padło hasło tężyczki, a po
jej wyeliminowaniu, naruszenie nerwu błędnego. Bardzo prsiłabym o
odpowiedzi, jakie problemy macie ze snem. Miałam dwa razy robioną
polisomnografie, na której stwierdzano pogłębiony oddech w czasie
snu. Jednak nic dalej z tym nie robiono, a wrecz stwierdzano
tylko ,,ze nie choruję na bezdech nocny''. Te moje skucze w czasie
snu dotyczą głównie fazy REM. Budzi mnie skurcz w ręce, nogi lub w
szyję. Skurcz w szyję jest jednym z najgorszych ze względu na oczy i
ból głowy, który czasami czuję przez cały dzień. Bardzo trudno jest
mi dojść do siebie. Myśle, że te skurcze są też powodem obumierania
nerwów wzrokowych. Cierpię na tzw. jaskrę niskocisnieniową. Bywało,
że dostwałam skucz w klatkę piersiową, w jelita, w serce i uszy. To
na szczęście zdarza się bardzo rzadko. Do ostatniego piątku żyłam
ciągle na Ibupronie lub Ketonalu. Ze względu na te skurcze zaczęłam
mieć problemy z ustaleniem wzroku, koncentracją. Ciągle szumiało mi
w uszach, kręciło w głowie. Nic nie mogłam czytać. Od piątku biorę
Myalgan. I nie boli mnie glowa!!! Owszem, wzięłam wczoraj raz
ibuprom,ale to ze względu na ból stawów i mięśni. Proszę napiszcie,
o swoich problemach ze snem.

męczy mnie ciągła chrypka

Witaj Aada1
Ja wcale nie chce sie licytowac kto wiecej wycierpial, tylko chce zaznaczyc, ze
z tak dlugim stazem chorobowym tez moge miec sporo doswiadczenia. Nie neguje
tez, ze wiele osob z forum ma duzo,duzo doswiadczenia jak radzic sobie, aby
normalnie zyc i funkcjonowac z ta choroba. Twoja odpowiedz, ze chrypka wystepuje
przy niedoczynnosci jest prawidlowa i to, ze chrypka czesto wystepuje po
operacji tarczycy,tez jest prawda. Tylko po operacji przyczyna chrypki jest
uszkodzenie nerwu ktory zaopatruje sruny glosowe i ta chrypka juz pozostaje na
zawsze.
Hashimoto nalezy do grupy chorob autoimmunologicznch, czego potwierdzeniem jest
wytwarzanie przeciwcial przeciwko wlasnej tkance,w tym wypadku tarczycy.
U chorych na hashimoto moga wystepowac 3 rodzaje objawow oddzielnie i
wymieszanych ze soba. Sa to objawy niedoczynnosci, nadczynnosci i objawy ze
strony ukladu immunologicznego. Objawy immunologiczne moga byc bardzo rozne.
Bole stawow i miesni, stwardnienia miesni i sciegien, przerozne zmiany skorne i
wysypki, suche sluzowki, bole w okolicy tarczycy, uczucie kluski w gardle i
CHRYPKA, uczucie slabosci, choroby oczu, podwyzszone proby watrobowe i wiele
innych.Te objawy moga wystepowac i nawracac u jednych chorych u innych nie
wystepuja wcale. Jesli uwazasz, ze to stwierdzenie jest bledne to nie jest to
moja wina tylko autorki tej ksiazki. To bardzo ladnie, ze tez sie podzielilas
swoja wiedza i twoich wiadomosci ja nie neguje. A urazilo mnie to, ze ty
powatpiewasz w moja odpowiedz. Jesli chodzi o moje umiejetnosci jezykowe to
radze sobie w mowie, pismie i tlumaczeniu, mozna to sprawdzic. Nic trudnego,
trzeba tylko znac ten jezyk. To skakanie do gardla - jeszcze nigdy czegos
takiego nie robilam, bo nie potrafie. Mnie nie zalezy na przepychance slownej z
Toba, tylko chce zebys zrozumiala ze nie mozna drugiej osobie negowac tego czego
samemu sie nie slyszalo. Jesli ja mam jakies watpliwosci co do czyjejs
wypowiedzi to pytam sie skad ma te informacje i prosze o wyjasnienie, a nie
mowie "Hmmm". A kiedy nie mam pojecia na dany temat, to sie przysluchuje i nie
probuje dyskutowac. Mam nadzieje ze nasza "bujna" dyskusja na temat chrypki
zakonczy sie pozytywnie, bo obie chcemy pomoc innym i to jest najwazniejsze.
Zycze spokojnej nocy
Rosteda

Moje dziecko jest niejadkiem - wspierajmy się

Puszczają mi nerwy - lekarze
Dziś ponownie byłam w Katowicach u endokrynologa. O ile poprzednia wizyta była
pozytywna, dziś po prostu wyszłam skołowana, zaskoczona, bezradna,
poirytowana... długo tak wymieniać.
Przechodzę jednak do rzeczy, jak wiadomo u Leny wykryto niedoczynność którą
leczymy. Dziś jednak pani profesor (po 2 tygodniach od poprzedniej wizyty)
orzekła, że dziecko jest zdrowe!!!

Stwierdziła to na podstawie wyników badań jakie wykonano na miejscu w
tamtejszym laboratorium, nic nowego nie badano TSH (1,54), ft3 (4,64), ft4
(1,68). Wyniki są prawidłowe. Przypomniałam, że dziecko jest od 2 miesięcy na
lekach. Fakt, dostaje jedynie 1/4 tabletki i tu pojawia się problem. Pani prof.
twierdzi: dawka jaką dostaje dziecko jest homeopatyczna wręcz, śmieszna,
podawanie tak niewielkiej ilości jest głupotą, no ale jeśli ja w to wierzę i
poprawia mi to humor to ok. Argument, że przed leczeniem wyniki były ewidentnie
podwyższone - badania zostały błędnie wykonane (trzykrotnie??? w Szpitalu
Miejskim). Nie ma możliwości, by po dawce jaką dziecko dostaje nastąpiła
jakakolwiek poprawa. Argument, że od jesieni przestała rosnąć, a od czasu gdy
zaczęła brać leki ruszyła - dzieci rosna skokowo, a ja sobie odpowiednio
naciągam fakty by wierzyć na siłę w niedoczynność tarczycy dziecka.
Argument, że wiek kostny opóźniony - owszem, ale w granicach normy.
Ludzie! Bardzo chcę żeby mała była zdrowa, ale chcę też by rosła.
Zostałam potraktowana jakbym to ja wymyśliła chorobę dziecku. Leki mogę podawać
w tej śmiesznej dawce, która działa na moją psychikę jedynie - uspokojająco.

Jakbym 2 tygodnie temu była u innego lekarza... Jestem w szoku.
Mam nadzieję, że wasze doświadczenia są lepsze.
Nina

Lizbetko, może znasz dokładne normy dla dzieci i wiesz jak to jest z różnicami
pomiędzy poszczególnymi badaniami, kilka dni a aż tak ogromne skoki wartości,
jest to możliwe? Jestem tak skołowana,że ręce opadają...

Co robic....

Grażynko! Na wstepie napisze, nie przejmuj sie, półpasiec nie jest taki straszny! To tak dla uspokojenia Ciebie. Często dochodzi do aktywacji wirusa (jest to ten sam ktory wywolujace ospe wietrzna) w sytuacjach zmniejszonej odpornosci.

Wykwity w półpaścu to pęcherzyki (w środku znajduje sie płyn surowiczy, zanikaja bez pozostawienia blizn, oczywoscie jak sie ich nie drapie). Pojaiwnie sie wykwitow jest najczesciej poprzedzone klika dni trwajacym bólem, przeczulicą w obrebie dermatomu- to obszar unerwiany przd dany nerw, w ktorego zwoju dochodzi do aktywacji wirusa. Ropne wykwity nie sa charakterystyczne dla półpaśca, ale przy nadkażeniu moga miec charakter ropny. Nie radzilabym smarowania ich mascia, nie wiem jaka stosujesz... najabrdziej popularna jest taka biala "papa", nie poleca sie ich gdyz zwiekszaja tylko ryzyko nadkazenia bakteryjnego i przedluzaja proces gojenia. No i pewnie wiesz o tym, ale napisze tak dla porzadku, wykwity nalezy myc. Wiem ze panuje takie przekonanie, ze dziecka chorujacego na ospe, pólpasiec sie nie myje. Nic bardziej błednego. Oczywiście wcierajac dziecko nie nalezy nadmiernie trzec wykwitow recznikiem.

Ważne: przy półpaścu osoby które nie przechodziły ospy wietrznej moga na nia zachorowć. Pisze o tym, gdyz jeśli w Twoim srodowisku przebywaja osoby ze zmiejszona odpornościa, to nalezy w tym okresie ograniczyc kontakty do niezbednego minimum. No i kolejna sprawa, dorosli ktorzy nie chorowali w dzieciństwie na ospe wietrzna równiez powinni uważac- przebieg choroby jest duzo cięższy i istnieje duzo ryzyko powiklan.

W momencie kiedy wykwity juz sie pojawily, tak jak u Twojej corci, to tak jak napisala Iza w przypadku goraczki mozna stosowac leki przeciwgoraczkowe. Przy znacznym bólu i przeczulicy leki przeciwbolowe. Paracetamol jest lekiem ktory mozna stosowac u dzieci i ma zarowno przeciwbolowe jak i przeciwgoraczkowe dzialanie. Wykwity powinny zagoic sie do miesiaca. Doelgliwosci sa najwieksze do momentu pojawienia sie wykwitow- uczucie rozbicia, goraczka,... Po pojawieniu sie pecherzykow na ogol ustepuja i nie jest wymagane rzadne leczenie.

Zeby cie dodatkowo uspokoic powiem ci ze ja w szkole podstawowj tez przechodzilam polpasiec, obylo sie bez zadnych lekow, tylko ze wzgledu na zagrozenie epidemiologiczne przez 3 tyg nie chodzilam do szkoly.

Pozdrawiam i mysle ze nie masz sie czego obawiac! uwazaj tylko zeby corcia nie "dlubala" w wykwitach, a to niestety trudne bo swedza.

Moj synek Stas

Ja w przeciwienstwie do anatewki nic ale to nic nie przeczuwalam ze moje
trzecie dziecko moze urodzic sie chore.Mialam juz dwoch zdrowych wspanialych
synow.Claudia urodzila sie w 35 tygodniu z waga 2.315.Najpierw byl strach ale
wszystko bylo ok.W siodmej dobie zycia dostalismy telefon z john kennedy
Instytutet w Glostrup ze nasza corka jest niuleczalnie chora na
fenyloketonurie.Nie potrafie opisac co czulam.Tak naprawde nie pamietam jak sie
pakowalismy cala rodzinka bo wieczorem wyplywalismy juz do Kopenhagi.Na miejscu
bylismy rano.Najpierw rozmowa z lekarzem,psychologiem.Nie mialam pojecia co to
za choroba, nie potrafilam nawet wymowic nazwy tej choroby.Lekarz dal nam
nadzieje(teraz wiem ze byl to blad) ze byc moze corka nie ma PKU, tylko wynik
wyszedl blednie bo to wczesniak i nie ma do konca rozwinietej watroby.
W Instytucie mieszkalismy tydzien czasu.Tam uczyli nas pobierac malej krew
(musielismy to robic co tydzien),planowania diety i oswajali nas z ta
choroba.Codziennie rozmawialismy z psychologiem.zrobili malej mnostwo badan
krew,pobrali skrawek skory do badan genetycznych,nam tez pobrali krew.
Caly czas ludzilam sie ze to pomylka, to to przez watrobe.Wrocilismy do
domu,przyjechali moi rodzice,a ja czekalam i czekalam na wyniki badan
genetycznych.
Przestalam sie ludzic dopiero po trzech miesiacach,kiedy pojechalismy na
kontrol z mala.Tam lekarz powiedzial ze Claudia ma PKU klasyczne ze strony
obydwojga rodzicow.
Lekarz powiedzial cos co do dzis sobie powtarzam"Claudia nie jest chora,jest
tylko na specjalnej diecie a moze zachorowac jak tej diety nie bedziecie
prowadzic"
Dzis Claudia rozwija sie wspaniale lecz...jestem strzepkiem nerwow.Kazde jej
przeziebienie to podwyzszony wynik krwi.Jezeli bedzie sie utrzymywal dluzszy
czas bardzo szybko moze dojsc do uszkodzenia mozgu.Claudusia miala badania
psychologiczne na roczek, tam psycholog powiedziala ze wszystko jest ok.Teraz
nastepna kontrol lekarza i psychologa mamy 18 stycznia.I znowu strach-czy
wszystko jest ok???
Tej choroby nie widac ale jak ciezko jest odmawiac Claudii batona, cukierka
tego co jedza inni...Serce mnie boli jak ona wyciaga raczki, placze prosi..o
glupiego Danonka.
Mysle ze juz zaakceptowalam jej chorobe ale nigdy sie z nia nie
pogodze.Dlaczego ona?Czuje sie winna...bo przekazalam jej te chorobe .

Wykluczeni z życia

Twoje myślenie-prócz uzasadnienia beznadziejnym cierpieniem-ma i inne
podłoże..Toksyny bb i koinfekcji atakują
nerwy(neurotoksyny..)Wszystkie;przez lata,po kolei..W wypadku nie
podjęcia leczenia-coraz gorzej..Widziałam operacyjnie wszczepiany
stymulator elektryczny zaatakowanego nerwu błędnego..W celu
wyleczenia..uporczywej depresji!!!A nerw zawiaduje
..oddychaniem;pracą serca;przełykaniem;głosem..Ataki przyśpieszonego
pulsu w czasie herxa-to toksyny atakujące ten nerw..Ja już w tej
chwili nie mówię;czasem chrypię..Mam napadową duszność krtaniową-
świsty i uporczywy ,suchy kaszel-płuca bez zmian..To podrażniony nerw
błędny..Twoje myśli samobójcze..też wynikają z zaatakowanego tego
newrwu..Niedobrze,że nic nie bierzesz..Nie mam dostatecznego
rozeznania;czy zioła będą dla Ciebie ratunkiem..Ja jestem na abx
dopiero drugi miesiąc;po prawdopodobnie kilkunastu latach
zakażenia;czuję poprawę,choć herxuję niemal bez przerwy..Do obłędu
niemal doprowadzona bólem;lękami;stanami depresyjnymi;utratą głosu i
duszeniem..Zbawienne okazały się leki antydepresyjne-nowej generacji-
zupełnie inaczej teraz żyję..Uspokoiłam się;zaczęłąm spać..To
wszystko jest ta choroba..Myśli samobójcze -także!Miałam to
szczęście,że lekarz psychiatra miała Mamę chorującą na boreliozę i
wie,co to oznacza..Tak,że..psychiatra przydaje się chorym ..Nie
dlatego,że im się zdaje,że na coś chorują;tylko dlatego,ze..chorują
na bb...Pozdrawiam!Mogłabym Cię chcieć podnieść na duchu;ale..pisać
truizmy?Wystarczy ,ze Cię rozumiem i..przekazuję,gdzie się
ratować!!Trzymaj się!!Ja też już nie wychodzę...Jestem słaba,jak
kocię..Ale..walczę..

Bartonella - tłumaczenie

Symptomy infekcji bartonellami z forum cpnhelp - tylko nie ma źródła
( zwazajac ze post jest z Niemiec wiec chyba z tamtejszego Lyme
forum)

___Zmęczenie (często z pobudzeniem , w przeciwieństwie do choroby z
Lyme, która charakteryzuje się "bardziej" zmęczeniem

___ Niskia temperatura , szczegolnie rano i / lub późnym
popołudniem, często związana z uczuciem chorowania na grypę lub
wirusa

___ Poty, często ranek lub późne popołudnie (czasami w nocy) -często
opisanwane jako "gęste" lub "klejące"

___ Bóle głowy, szczególnie czołowe (często mylone z zatokami ) lub
bóle na czubku głowy

___ symptomy ze strony oczu: epizody zamazanej wizji, czerwonych,
suchych oczu

___ Dzwonienie w uszach (szum w uszach) i czasami problemy z
słyszeniem (obnizona lub lub zwiększany wrażliwość na dziwięki
(przeczulica) suchowa

___ Bóle gardła (wracające)

___ Spuchnięte węzły szczególnie szyja i pod pachami

___ Lęki i ataki niepokoju inni spostrzegają Cię jako "bardzo
niespokojnego"

___ Epizody zakłopotania i dezorientacja to są zwykle przejściowe (i
bardzo przerażający); często mogą być w formie ataku.

___ Słaby sen (szczegolnie trudność z zasypianiem); zła jakość snu

___ ból stawów i sztywność (często zarówno z lewej i prawej strony
w przeciwieństwie do boreliozy , gdzie ból i sztywnosc występują
często po jednej stronie i charateryzuja sie zmiana lokalizacji.

___ Ból mięsni szególne łydek; moga to byc dragania mięśni i skurcze

___ ból stóp, wystepujacy częsciej rano obejmujących pięty lub
podeszwy stóp (czasami błednie diangozowany jako zaplenie powięzi
podeszwy)

___ symptomy podrażnienia nerwu, które mogą zostać opisane jako
palenie, drgania, drętwienia, strzelanina, itd..

___ Drżenie i / lub drżenie mięsieni

___ palpitacje serca i osobliwe bóle klatki piersiowej

___ Epizody braku tchu ( mozna tez tłumaczyc jako zadyszka,
duszność)

___ Dziwne nawaracjace wysypki , czerwone linie??? (stretch marks) i
specyficzne czułe guzki i grudki wzdłuż nóg lub rąk, gwieździste
żyły

___ Symptomy z strony układu pokarmowego, ból brzucha i refluks

___ Ból i tkliwość kości goleni

to tyle pozdr
zaz

Problem - podoba mi sie moj dorosly pasierb!!

nnikodem napisał:

> W dzisiejszych czasach, w Europie, psy powinny być dozwolone wyłącznie dla
> niewidomych, policji, górskich pasterzy, wybranych leśniczych-"selekcjonerów".

dobre, dobre. uśmiałam się po pachy.

> Kupując psa, chcesz za pieniądze nabyć przyjaciela.
Hahahahaha! Za hobby się płaci.

> Inny powód, to pies do obrony, kompletne nieporozumienie w XXIw.
Czyżby? Likwidacja służb dozorowych również powinna nasąpić - zupełne
nieporozumienie.

> Duże psy, ważące po kilkadziesiąt kg zagryzają lub ranią setki ludzi.
No pewnie. Taka natura zwierząt, podobnie jak ludzi. Ci też mordują. Ludzi
również należy uśpić.

W Polsce
> niepotrzebnie szczepi się p/wściekliźnie ok. 4000 osób rocznie.
Wytrzebić lasy z lisów, tchórzy, etc.

> Nic na te nieszczęścia nie pomoże szkolenie psów ani inne mądrości w stylu "jak
> pies pogryzł, to wina człowieka".
W 2-4% wina błędnych krzyżówek, ale jakby nie patrzeć same się nie parzyły, ktoś
je dobrał, kot sąsiadów zapewne.

> Jak się Twoje dziecko przewróci i/lub dostanie drgawek, to dobraman je zagryzie
> .
> Bo taka jego natura.
A tu łzy radości zalały mi plecy. Czerpiesz skądś te mądrości życiowe, czy
wykazujesz postawy "wyłączności na wiedzę" z zakresu hodowli dobermanów i
znajomości cech oraz walorów użytkowych. Raczę zaczerpnąć kilka pewnych
informacji nt konkretnych ras.

Poza tym psy jak ludzie zapadają na choroby psychiczne.
Nic nowego, z tego powodu również potrafią zaatakować człowieka.

>
> Największy paradoks i barbarzyństwo obserwuję w Niemczech. Tam 70% psów ma
> przecięte nerwy krtaniowe, żeby nie szczekały i nie przeszkadzały sąsiadom.
Nie sądzę jednak, że posługujesz się statystyką, choćby ze względu na
ustawodawstwo i konsekwencje płynące z okaleczania zwierząt przez praktyki
weterynaryjne (podobnie jak przy kopiowaniu).

>
> Epoka udomowionych psów zakończyła się. Pora to zrozumieć.
> Nie dać się nabierać hodowcom rasowych psów ani apelom schronisk o "adopcję" ps
> a.
Niestety póki co, zostaje apelacja co do bardziej rozsądnych ludzi.

Dlaczego?

Witam i dziękuję,za wsparcie,dalej ubolewam,że nikt tu oprócz mnie nie piszę,tak sobie myślę,że moje wypociny może pomogą kiedyś komuś kto będzie miał podobnie jak ja,jestem już doświadczona w braku zrozumienia,czytałam na jednym amerykańskim forum, o facecie,co przez 25 lat słyszał błędne diagnozy,a miał tylko dystonię szyjną,jego żona widząc jego zmagania i co strasznie podziwiam czując,to co on przeżywa napisała wiersz,zamieszczam go,bo jest ładny,tylko w angielskim oryginale: Medical Inquiry

I took a deep breath and waited
I saw but could not anticipate
I was refused and yet accepted
I was treated and still denied

My hands up in anger
My heart struggling with stress
My questions, no answers
My accessed denied

His patients grows old
His years all wasted
His treatment unavailable
His hopes and dreams denied

to straszne tak długo czekać,ale widzę,że to nie tylko w Polsce tak źle jest,widziałam te filmy, zresztą nie muszę ich oglądać,bo sama wiem jak to męczy. O remisjach też słyszałam,choć mój neurolog twierdzi,że to rzadkie przypadki,tylko nie wiem czy u mnie jest szansa na to,trzeba wtedy prowadzić mało stresujacy tryb życia,a przy moich nerwach to szybciutko powróci.A ten brak zrozumienia,chyba nie pozwolił i nie pozwala mi się załamać,bo wszystkie siły na to tracę i moje myśli są zaprzątnięte tym co jeszcze zrobić,żeby mnie wszyscy rozumieli,choć czasem czuję już złość i bezsilność i wylałam "morze" łez,zwłaszcza jak moja mama mówiła przykre rzeczy,ale nie chcę o nich pisać,bo to nic przyjemnego i jest jeszcze zbyt bolesne dla mnie,ale za kazdym razem musiałam sama się z tego podnieść,bo nie miał mnie kto przytulić i powiedzieć będzie ok,nic się nie martw,jedynie mogłam to przeczytać w meilu,albo na gg,ale i tak dziękuję,że miałam choć tyle i musiałam brać się za każdym razem w garść.
Właśnie się stresuję,bo niedługo mam komisję ds orzekania o niepełnosprawność i się zastanawiam co mi przyznadzą,nie zależy mi na żadnych przywilejach,chcę to dostać,żeby poczuć się silniej i pewniej w walce o zrozumienie,no bo zdrowym ludziom tego nie dają,więc to zawsze jakiś argument,mogę wtedy tym pomachać psychiatrze orzeczeniem,jaką to ja mam lekką chorobę,tylko pytanie czy uznają,że jestem chora,czy nie znajdzie się za przeproszeniem kolejny głupek,co mu się będzie wydawać,że to tak wspaniale mam w życiu i wogóle,że dystonia to najłagodniejsza choroba pod słońcem...

Polecam książkę

Polecam książkę
Bernd Neumann, Detlef Dietrich : Depresja nie jest przeznaczeniem.
2007 r.- SIERPIEŃ. Wydawnictwo WAM z Krakowa. Koszt: 28 zł.

Właśnie mam w rękach to pachnące cudeńko. Papier kredowy, piękna
szta graficzna, ale to małe piwo w porównaniu z zawartością
merytoryczną tej pozycji. Kurczę, tak sobie przeglądam i jest
mnóstwo informacjo o chorobie afektywnej dwubiegunowej! Masa.
Przejrzyście opracowane zagadnienia. Grubym, czerwonym drukiem
wyoślone ważne tematy. Naprawdę- warta polecenia.
Ale to nie wszystko...
W rozdziale: Drogi, które wyprowadzają z ciemności- leczenie
omówione jest leczenie tradycyjne- lekami. Na końcu książki podana
jest tabela :najczęściej stosowane leki i ich dawki dzienne. Od
starych trójpierścieniowych leków antydepresyjnych, przez
czteropierścieniowe, selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego
serotoniny, do inne nowsze leki antydepresyjne. Dalej uspokajające i
przeciwlękowe: benzodiazepiny i niebenzodiazepiny np: baldrian.
Nowsze atypowe neuroleptyki.
Po tradycyjnym leczeniu lekami czas na inne:
-Psychoterapia: omówione sąróżne formy psychoterapii, np: terapia
poznawcza Becka, wzmocnienie pozytywne, etc.
-Metody relaksacyjne, np.Metoda progresywnej relaksacji mięśni
autorstwa jacobsona, zwana w skrócie PMR
-Sport i masaże
-Terapia sztuką
-Pozbawienie snu (dla mnie zbyt drastyczna i kontrowersyjna!)
-Leczenie elektrowstrząsami
-Stymulacja nerwu błędnego
-Leczenie światłem
-Pole magnetyczne...

Na każdej stronie na marginesach zawarte są cytaty sławnych ludzi
dotkniętych depresją, chorobami psychicznymi...Piękne zdjęcia.

Jeśli znacie tę książkę, podzielcie się, proszę swoimi
spostrzeżeniami.

Kurczę, na mnie zrobiła spore wrażenie.
Ale mi dobrze, że pracuję w bibliotece. No nie ?

Jak walczyc z candida

>>po co na siłe szukać choroby?
też mam niedowage i to większą,to wszytko z nerwów.<<

a nerwy z czego? z drożdżaka! i błędne koło się zamyka...

ogromny dolek z powodu niemoznosci znalezienia pr

ogromny dolek z powodu niemoznosci znalezienia pr
witam jestem na tym forum po raz pierwszy i chyba nie ostatni. Nie wiem
czypowinnam tu sie znalezc no ale moze jak napisze wszystko to zrobi mi sie
lzej na duszy. W 2005 roku w czerwcu sie obronilam, skonczylam studia. Od tej
pory nie mam zadnej pracy sama nie wiem dlaczego. Siedze w domu i zajmuje sie
dzieckiem i to mnie zalamuje ze nie moge liczyc na cos innego. Mam porazenie
nerwu twarzowego i wade wymowy. Moja choroba polega na tym ze mam jedna strone
twarzy zdeformowana i sparalizowana oraz niedowlad prawego oka oraz wada
wymowy plus fatalna mimika. Mysle ze to chyba jest klopot dla pracodawcow gdyz
nawet zauwazam na rozmowach kawlifikacyjnych ze sa zaskoczeni moja choroba,
nic nie mowia ale to widac. Od tych dwoch lat prawie nie moge sie pozbierac
ani dojsc do siebie, ostatnio mi sie pogorszylo ze tak to nazwe. Zle sypiam,
mam koszmary z praca zwiazane tzn ze jej nie mam i nie bede miec bo jestem
kaleka. Budze sie kilka razy w nocy rano przewaznie jestem niewyspana. Pozniej
w ciagu dnia ciagle mysle o tym ze nie mam szans na prace ze sie do niczego
nie nadaje, poplakuje, mam kiepski nastroj i nic mi sie nie chce ostatnio
chyba z tych nerwow i stresow mam silne bole glowy. Ciagle skladam podania
chodze do firm i rozmawiam i nic. Juz nawet nie mam specjalnych wymagan co do
pracy chce po prostu wyjsc z domu bo siedzenie w nim mnie zabija. Chcialabym
isc do pracy miec kontakt z ludzmi itp kasa niewazna ale z drugiej strony nie
chce byc ponizona np nie chce soprzatac czy byc wartownikiem bo nie po to sie
uczylam. Chce miec normalna prace polegajaca na pracy zespolowej itp i nikt
mnie nie chce i tak bledne kolo sie zamyka. Chyba zwariuje zaniedlugo....

Wazne info na temat uszkodzen mozgu w migrenie...

Mit na temat osobowsci migrenicznej juz dawno zostal obalony w krajach
rozwinietych np w Kanadzie i USA.

Kiedys biednego nie bylo stac na to aby z bolem glowy leciec do lekarza, mogli
sobie na to pozwolic ludzie bogaci i wyedukowani, stad sie pewnie wzielo
powiedzenie ze dziedziczka ma migrene..itp. i w ogole caly ten mit o osobowosci.
Przeczytaj sobie Chama to zobaczysz ze Franka ktora byla z tzw niskiej sfery ma
typowe objawy migreny. Ale nikt jej nie leczyl jak sie leczylo dziedziczke.

teraz musimy ustalic co uwazasz za "sprzyjanie" zachorowaniu na migrene.
Migrena jest choroba neurologiczna o podlozu biochemicznym, organicznym,
psychika i psychlogia NIE MA nic wspolnego w powstawaniu ta choroba.
"Powstawaniu" migreny sprzyjaja geny, ktore dziedziczymy.

Mechanizm powstwania migreny jest calkiem inny niz w bolach glowy napieciowych.
Poniewaz jednak w migrenie miedzy innymi wystepuje zaburzenie wydzielania
serotoniny, a serotonina ma wplyw na nasz nastroj, mozna wyciagnac bledny
wniosek ze np depresja albo nadmiernie wrazliwa osoba "dostaje" migreny na
podlozu psychicznym.
Nie jest to tak.
Migrenik moze tak samo od stresu lub nadmiernych emocji dostac NAPADU migreny
(ktora musi najpierw miec w ogole) jak i od zjedzenia np. sera lub czekolady.
Ktos kto NIE MA migreny od stresu czy depresji czy "nerwow" jej nie dostanie,
co najwyzej dostanie silnego bolu napieciowego.

A zatem, stres, nerwy, depresja - mozna to traktowac tylko jako BODZCE
wywolujace napady u osob cierpiacych na migrene ale nie POWODUJACE chorobe-
migrene.

Jaka jest dokladnie przyczyna migreny, co ja wywoluje do tej pory nie wiadomo
ale uwaza sie ze jest to choroba centralnego ukladu nerwowego.
ewentualnie mozna dostac migreny na skutek np guza albo urazu, w tym wypadku
migrena nie jest juz jednak choroba samoistna.

Poniewaz stres jest dla wielu silnym bodzcem, moze sie blednie wydawac ze np
osoby ambitne czesciej choruja na migreny.
jest to zludzenie powniewaz faktycznie jest tak ze jesli osoba "ambitna" nie
cierpi na migreny to nie bedzie miala od stresu jej napadow, a osoba ktora
cierpi na migreny i jest wrazliwa na stres po prostu jest narazona na ciagla
obecnosc bodzca na ktora jest wrazliwa.

Niestety nie moge podac dobrych linkow bo mam tylko po angielsku, chyba ze
znasz ten jezyk..

Venus

Dobrze ze cie interesuje podloze neurologiczne bo innego migrena NIE MA.

z innego forum - operacyjne leczenie depresji?!

No a znalazłaś jakieś dane na temat skutecznośći? Ja mam wątpliwości, czy taki
zabieg można zastosować w chorobie dwubiegunowej. Czy stymulacja nerwu błędnego
nie będzie wywoływać manii?

Tinidazol lub metronidazol w pulsach

Wszystko stalo sie dlatego, ze wielu chorych ma bledne rozpoznanie i zamiast
boreliozy, ktora maja naprawde (a wiadomo, ze jest to choroba czesta) dostaja
inne etykietyki chorob degeneracyjnych ukladu nerwowego.

Jak taki nieswiadomy chory boreliozowicz z mylnym rozpoznaniem dostanie
metronidazol to wystepuje silny herx, ktory jest tlumaczony przez rownie
nieswiadomego lekarza jako nikorzystny objaw leku.

Producent Metro z pewnoscia dostal wiele skarg z tym zwiazanych wiec po prostu
dodal do opisu leku aby nie dawac w chorbach ukladu nerwowego zeby uniknac
problemu oraz odpowiedzialnosci.

Druga sprawa, ze chronicznie, stale podawanie metronidazolu naprawde uszkadza
uklad nerwowy bo powoduje neuropatie. Wlasnie dlatego Metronidazol daje sie w
pulsach bo wtedy szanse na neuropatie sa znikome. Metronidazol w pulsach wydaje
sie w miare bezpieczny.

Wg ostatnich rekomendacji ILADS puls metro powinien trwac minium 10-14 dni
(wtedy sa najlepsze efekty leczenia) a pozniej powinna nastapic przerwa na
regeneracje trwajaca przynajmniej drugie tyle.
Jak przypuszczam w czasie tej przerwy mozna (jak ktos ma malo) podawac tinidazol
zwykle w dawce dwa razy wiekszej niz metro.

Metronidazol podawany bez przerwy, nawet jezeli w malej dawce 250-500 mg
dziennie prawie na pewno uszkodzi uklad nerwowy po kilku miesiacach lub latach.
W zaleznosci od czlowieka oczywiscie.
Nie sa to jednak jakies straszne uszkodzenia tylko np zmniejszenie czucia w
obrebie jakiegos nerwu. W odroznieniu od uszkodzen boreliozowych te uszkodzenia
sa bardzo stabilne i niezmienne. Uszkodzenia od Bb sa bardziej zmienne i
niestabilne.

Oczywiscie jak takie pulsy metro sa dla kogos za dlugie (bo herx za silny) to
moze brac krotsze.

Nerwica czy borelioza?

bogarset1 napisał:

> Nerwica hipochondryczna – zgeneralizowane poczucie choroby, skupienie uwa
> gi na doznaniach, błedne koło oparte na nieustannej interpretacji i
transformac
> ji objawów
>
> Nerwica histeryczna – przeniesienie lęku na sferę somatyczną – inte
> nsywność, ekspansja objawów, teatralność (zob. osobowość histrioniczna)
>
> Nie wiem w którą bardziej wpisują się moje stany, ale chyba bardziej w
histeryc
> zną, dlatego tak napisałem. NIGDZIE NIE NAPISAŁEM, że jestem PRZEKONANY, że
to
> nerwica. Uważam jednak, że mogę mieć zarówno nerwicę jak i inne schorzenia
dają
> ce takie objawy np. boreliozę. Gdybym był przekonany, że to tylko nerwica to
by
> m nie zawracał nikomu tu głowy i bym nie szukał innych chorób tylko leczył
nerw
> icę.

> Chciałbym jeszcze uzyskać odpwiedź na pytanie: co jeśli po ujemnych dwóch
ELISA
> CH, ujemnym PCR zwykłym okaże się, że PCR real time i WB wynik tez będzie
ujemn
> y??? Co wtedy, powtarzać te badania w kółko, szukać innej choroby (tylko
jakiej
> , a raczej której?????, bo jest ich tysiące), czy uwierzyć w nerwicę.
> Dzięki z góry za odpowiedź.

no wlasnie i co teraz
ja zaczynalam od leczenia nerwisy o podlozu psychosomatycznym wlasciwie to
psychiatra do dzis lecz wlasnie to
ja po wizytach u wielu specjalistow dotarlam do reumatologa o i juz jest
FIBROMIALGIA nie do wyleczenia leczymy wiec objawowo o i problem z glowy
poczytalam o boreliozie o znowu cos co pasuje do objawow
zrobilam elisa pcr real time wyniki ujemne
wiec co jednak nerwica?
juz nie mam sily szukac
jeszcze zrobie wb a potem co jak tez wyjdzie ujemny
a bol jaki byl taki jest
zre psychotropy zeby jako tako glowka pracowala chodzilam na terapie z
psychologiem
dwa lata co tydzien juz mi przeszlo nie ma co opowiadac wiecznie to samo bol
bol bol
stwierdzilu ze to syndrom DOROSLE DZIECKO ALKOHOLIKA
no i tak sobie chodze i szukam czas leci czlowiek sie starzeje a choroba nie
mija
siedem lat poszlo z diagnoza i dalej jestem w tym samym miejscu
jak wchodze do gabinetu to lekarz zaslania oczy jak wampir przed czosnkiek
(hihihi)zartuje mam wspanialego lekarza
pomaga jak moze naprawde ale jak wyniki ksiazkowe to co mi poradzi?od
poniedzialku zaczynam dalsza walke o diagnoze
hm a moze to jednak fibromialgia
pozdrawiam

HOLANDIA - ciaza

czarodziejski_dywanie (swoja droga - dlaczego taki dlugi nick??)

Mnie nie wydaje sie, ze na forum udzielaja sie zamozniejsze polskie mamy,
takiego wrazenia przynajmniej nie odnioslam, ale z pewnoscia sa to mamy, ktore
bardziej przejmuja sie swoim stanem niz przecietna. Ja oprocz internetu
korzystam z opinii znajomych i przyjaciol w Polsce i przyznam szczerze, ze
generalnie tendencja jest taka, ze ciaza w Polsce jest duzo bardziej "pod lupa"
niz w Holandii. Od poczatku kobiety nakrecane sa przez siebie nawzajem i przez
lekarzy, robia mnostwo badan, odplatnie, ktore czesto okazuja sie w ogole
niepotrzebne, jak juz zajda w ciaze to powtarza im sie aby bron Boze nikomu nie
mowily, bo wiekszosc ciaz w pierwszym trymestrze konczy sie poronieniem, potem
odradza im sie kupowania potrzebnych rzeczy dla dziecka, zeby nie zapeszyc, a
potem namawia na cesarki lub rozne usmierzacze bolu..
Przy calej aferze ciazowej odnioslam wrazenie, ze mniej uwagi zwraca sie w
Polsce na uspokajanie kobiety w ciazy, stwarzanie jej atmosfery spokoju, w
ktorej moglaby sie cieszyc ze swojego stanu a nie traktowac go jako
potencjalnej choroby. Spotkalam sie z woeloma przypadkami na forum, gdy
dziewczyny opisywaly jak byly traktowane przez lekarzy, personel medyczny,
bledne diagnozy, kupa nerwow, po co to wszystko? W Holandii faktycznie traktuje
sie ciaze "luzniej", ale mnie to zaczelo odpowiadac i wcale nie tesknie za
comiesieczna cytologia, badaniami prenatalnymi czy regularnym badaniem moczu.
Spokojna mamusia to najlepsza sprawa dla dzidziusia w brzuszku

A ciebie, dywaniku, rozumiem doskonale, bo jestem w takiej samej sytuacji,
analizuje, porownuje, konsultuje, czytam, pytam itd.. W koncu mam mieszanke w
glowie, z ktorej staram sie wyciagnac wszystkie pozytywne aspekty.

Pozdrawiam
Nesla

wysoki puls

Jeżeli ciśnienie miałaś zawsze ok 90/60 czy nawet 120/80 a teraz poszło w górę,
może to znaczyc, że dzieje się coś niedobrego, ale równie dobrze może świadczyc
o nadmiarze stresów i takiej reakcji organizmu.
Tachykardia, czyli przyspieszony puls, wydaje mi się, że nie jest groźna,
jeżeli żadnych innych dolegliwości nie masz. Jeżeli wraz z podwyższonym pulsem
jesteś poddenerwowana, nie potrafisz usiedziec na miejscu i nie jest to zwykłe
zdenerwowanie, takie jak zawsze, jeżeli masz przy tym kłopoty z oddychaniem,
zawroty głowy, to lepiej iśc do kardiologa i zrobic kilka badań. Przy
tachykardii masuje się tętnicę szyjną po jednej stronie szyi (chodzi o nerw
błędny, dokładnego działania nie znam).Nigdy nie masuje się tętnic z obu stron,
bo może skończyc się niedotlenieniem, spadkiem ciśnienia, utratą świadomości.

Parę lat temu podwyższone ciśnienie i puls właśnie około 115(zawsze przed
mierzeniem ciśnienia, normalnie ok.100 - podskakiwał na samą myśl o
mierzeniu), były u mnie pierwszymi objawami chorób serca: jakimś blokiem,
arytmią, wiotkim płatkiem zastawki.
Kardiolog, do którego udałam się z podwyższonym ciśnieniem(zawsze ok.90/60,
podskakiwało do 160/95 - nie czułam w ogóle tych skoków) powiedział,by
podwyższonym ciśnieniem się nie przejmowac. Zrobił ukg serca, potem powtórnie
obejrzał je w ŚCCHS w Zabrzu i orzekł, że to zastawka.No i powtórzył, żeby nie
przejmowac się ciśnieniem.
Na zastawke i jeszcze parę innych rzeczy dostałam Con cor, i ciśnienie spadło,
puls wrócił do normy.

Idź do dobrego kardiologa, nich zrobi EKG, Holtera, może wysiłkowe, zresztą sam
będzie wiedział najlepiej. Możliwe,ze to po prostu od nadmiaru stresów,
prawdopodobne, że samo przejdzie, ale dmuchac na zimne nie zaszkodzi.

Pozdrawiam i życzę duuużo dystansu do przeciwności losu

Porozumienie rządu z górniczymi związkami

Szanowan Penelopo.

Nie napisalem ze jestem nauczycielem. Nie wiem skad ta wiadomosc.
O garach moze przesadzilem - przepraszam.
Pani list bardzo mi sie podobal. Co prawda oparty jest na
zupelnie blednych podstawach, ale i tak jest niezly.Strasznie sie
Pani wnerwila, dlatego spiesze wyjasnic Pani watpliwosci zdanie
po zdaniu.

Najpierw uwaga ogolna. Kto ma wygrac spor gornicy - rzad? Moga
tylko przegrac i to na dluzsza mete wszyscy. Tak wlasnie sie
stalo. kopalnie beda utrzymywane za pieniadze podatnikow, a
gornikow bedzie sie mamilo obietnicami.Nie rozumiem tutaj postawy
tych wyksztalconych gornikow (ktorych wg. Pani jest wiekszosc).
Czy tego nie widac, ze wszystkosie wali? ja to widze choc
wyksztalconym gornikiem nie jestem.

Musze tez Pania wyprowadzic z bledu. Nie ucierpiala moja ambicja
- niby dlaczego mialaby. W zyciu spotykam sie z wieloma osobami z
ktorymi sie nie zgadzam - Pani nie jest pierwsza. Moja ambicja
nie cierpi za kazdym razem. Nie napisalem tez ze traktuje
wyksztalcenie jako cos najwazniejszego. Ale chyba Pani przyzna,
ze powinna byc jakas zaleznosc pomiedzy zarobkami a wyksztalceniem.
Odnosnie ambicji mam jednak wrazenie, ze to Pani ambicja
ucierpiala. Przyznaje jednak ze po hasle z garami miala podstawy.
O urlopie - to juz kompletny niewypal. Kto tu narzeka na
nauczycielskie urlopy? Przeciez nic takiego nie pisalem. A swoja
droga jak maz chce to moze wczesniej sztygarowi zglosic ze chce
miec urlop chociazby w srodku marca, nauczyciel tego nie moze zrobic.
Nie rozumiem tez stwierdzenia ze zatrzymalem sie na czasach
komunizmu. Jestem na tyle mlodym czlowiekiem, ze nie pamietam go
zbyt dobrze.
Ciesze sie natomiast, ze wielu gornikow ma - przynajmniej wg.
Pani - wyksztalcenie wyzsze. Troche dziwi mnie zatem kto rzuca
srubami w kancelarie Premiera - przeciez nie czlowiek wyksztalcony!!!
Nie sadze, zeby spelnily sie Pani grozby ze za pare lat bedzie
sie prosilo starych gornikow zeby kopali wegiel. Polski wegiel
jest drogi i zasiarczony. To absurd, zeby sie oplacalo bardziej
sprowadzac statkiem z RPA niz kopac na Slasku. Jezeli wegiel w
przyszlosci bedzie potrzebny - a jest coraz mniej - to bedzie
sprowadzany z zagranicy. Nasze kopalnie sa juz zbyt glebokie,
zeby go wydobywac.
Pyta Pani, zebym pokazal jakiegos mlodego gornika. No jasne,ze
jest ich niewielu. Niby po co mieliby byc nowi, skoro tych
starszych jest juz i tak za duzo. Nie jest to przypadkiem dowod
na to, ze ten sektor w Polsce nie ma przyszlosci? Wg. mnie jest.
Co innego za to mlodzi, ktorzy studiuja kierunki zwiazane z
gornictwem, ale o tym za chwile.
Zupelnie humorystyczne bylo stwierdzenie Pani :
"wyobraź sobie, że to co trzeba umieć w tej
branży nie umywa sie do studiów nauczycielskich"
Po pierwsze NIE JESTEM NAUCZYCIELEM !!!. A po drugie ... szkoda
gadac. Sa dwa wyjscia. Albo to Pani studiowala cos bardzo
latwego, albo sama Pani nie wie o czym pisze. Jestem ze Slaska i
mam wielu kolegow, ktorzy studiowali gornictwo. Toz to byly
smiechy, luz i zabawa przez cale studia. Dziwili sie dlaczego ja
jestem taki glupi, ze fizyke wybralem. Oni teraz pracuja w
firmach geodezyjnych i zarabiaja 10 razy wiecej niz ja. Wiec
niech Pani nie pisze glupot.

No i kolejna sprawa. Skoro Pani dzieci maja tak kijowych
nauczycieli (zgodzi sie chyba Pani ze jest to raczj ich pech a
nie regula), to niech Pani idzie z tym do kuratorium a nie wiesza
psy nie kiwajac nawet palcem, albo zmieni im szkole !

A odnosnie tytulow.To skoro dla Pani nie sa one najwazniejsze, to
niech sie Pani nie licytuje kto ma wyzszy (cyt:"(...)tylko, że ja
z tytułem wyzszym od Twojego potrafię pracować i zawodowo i przy
garach." W takich dyskusjach latwo mozna sie przejechac.

No i ostatnia sprawa. Dziekuje za troske, nie grozi mi choroba
nerwow.Sa w stanie dobrym. (cyt.:"pozdrawiam i uważaj na swoje
nerwy, bo odbije sie to na uczniach.").
Mysle, ze takie dyskusje jak ta z Pania prowadzona najlepiej je
konserwuja.

Pozdrawiam

Instytut Pediatrii

No cóż ja osobiście nie mam najlepszego zdania i ale są tacy co mają. Ja
powiedziałam, że choćby mi dziecko umierało to nie pojadę z nim do Prokocimia -
taki był efekt miesięcznego pobytu na Neurologii w IP. Ale znajoma będąć na
nefrologi i chirurgi wyszła zadowolona jednak tak samo jak nasza jej historia
się zakończyła w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie więc...? Wszyscy chyba
się ze mną zgodzą, że to już nie to IP owiane sławą kilka lat temu. Mój
obecnie 15 letni brat tam jeździł się leczyć i wtedy to było coś dziś 15 lat
później to już nie to samo ja jestem bardzo zawiedziona. Najpierw izba przyjęć
pediatra czarny z wąsem sqr..... W ogóle to chciał na s odesłać do innego
szpitala choć skierowanie było do IP. Poza tym sopsób przyjęcia i wywiad godne
pożałowania dopiero jak wezwali neurologa z oddziału to jakoś sprawy poszły
ale on mnie wlurzył bo powiedział że przesadzamy i że dziecko jest pewnie
zdrowe a my sobie wymyślamy i panikujemy. Szkoda, ze nie spotkąłma go
wychodzać z klinki miesiąc później. CO jeszcze jak dla mnie to jest w tej
chwili Instytut Naukowo - Badawczy wieć to trochę zmienia. Dla mnie tam dzieci
są traktowane jak króliki doświadczalne co odczułam na własen psychice i
cierpieniu mojego dziecka.... bo jak to jest możliwe, że piepęgniarka która
tam pracuje na co dzień i to od lat nie potrafi nawet pobrać krwi dziecku???
Cały tem prosty zabieg trwał pół godziny w ogromnym stresie dla mnie i dziecka
i bólu. A ja zostalam wyrzucona z pokoju zabiegowego na korytarz i pprzez 30
min. chodziłam w nerwach płacząc po korytarzu i tak było z każdym maluszkiem
na odziale tyle że ja jako jedna z 3 matek nocujących na oddziale to widziałam
inne nie miały nawet pojęcia o tym. Jeśłi chodzi o przebywanie rodziców z
dzieckiem na oddziele to można o tym zapomnieć my wtedy syn 6 miesięcy
karmiony piersią i ja nie pozwolilimi zostac na oddziale są w prawdzie 2
pokoje dla rodziców z dzieckiem ale akurat były zajęte a ja miałam iść do
hotelu. Jak im powiedziałam, zę dziecko jest karmione na rządanie i nie wiemo
której się w nocy budzi to stwierdzili że nie ma takiej możliwości żebym tu
nocowała. Mam sobie w nocy z hotelu przychodzić nakarmić dziecko i póśc albo
odciągnąć pokarm. Tyle,że dziecko nie potrafiło jeść z butelki bo nigdy jej
nie miało tak jak smoczka. W końcu siłą zostałam i tak przez 4 dni mieszkałam
na krześle i co zmiana to musiałam się tłumaczyć co tu robię w nocy koszmar!!!
to na pewno szpital nie przyjazny dziecku ((( Ja uważam, że lepiej od razu
jechać do CZD jak jest coś niepokojącego i nie tracić czasu. Dodam tylko, ze
wszystkie dzieci które leżały na tym samy oddziale co my nie ważne z jakimi
objawami wychodziły z tą samą diagnozą która często (mam dowody) była
błędna!!! MY dostaliśy diagnoze i leki bez tłumaczenia czego kolwiek musiałąm
się sama dokształacać nt choroby mojego dziecka i było coraz gorzej po każdej
konsultacji w IP zwiększali nam dawkę leku a poprawy nie było... w końcu
pojechałam do Warszawy. Tam bardzo miło i sympatycznie Wywiad jaki
przeprowadzono ze mną był jak śledztwo poprostu super pytali dosłownie o
wszystko od początku mojego(!)życia o sprawy które nawet nie sądziłąm, że mogą
mieć znaczenie. Potem wizyta u lekarza super konkretny człowiekdiagnoza
natychmiastowa zmiana leku bo tamten nie dość że nie działał to jeszcze
pogarszał sytuację i co dziś jest super. Tak jakbyśy byli zupełnie
zdrowi ))))) szkoda tylko, że synek wciąż nie mówi ale może jeszcze
zacznie
Ja bym tam nie pojechała, ale może ktoś ma inne zdanie. Jakby co to pisz na
giks@interia.pl lub gg 3057735.
Powodzenia!!! Aga

krótkie kompendium wiedzy o migrenie

2.6 Migrena transformowana

Jednym z ważniejszych odkryć klinicznych dotyczących migreny w ostatnich latach
było opisanie tej transformacji w codzienne bóle głowy. Zwrócił na to uwagę już
Saper, ale pojęcie migreny transformowanej ugruntował Mathew20. Migrena jest z
zasady napadowym bólem głowy, a napady nie występują codziennie. Codzienne bóle
głowy zdarzają się w migrenie przy współistnieniu bólu głowy typu napięciowego,
co ujmuje się jako mieszany lub złożony ból głowy (zob. wyżej). Mathew
spostrzegł, iż u części chorych na migrenę w pewnym okresie życia następuje
inwersja (transformacja) samej migreny w codzienne bóle głowy. Zasługą Mathewa
jest wyjaśnienie, od jakich czynników zależy ta transformacja. Otóż jest ona
zawsze spowodowana dołączeniem się innych chorób (np. nadciśnienie tętnicze,
uraz głowy, depresja, klimakterium lub guz mózgu - to ostatnie zdarza się
raczej wyjątkowo). Jednakże najważniejszy czynnik sprawczy transformacji
migreny to uzależnienie od zwykłych leków przeciwbólowych lub ergotaminy. Do
migreny dołącza się wtedy polekowy ból głowy, zwany bólem "z odbicia" (zob.
28). Mianem tym określa się przewlekłe codzienne bóle głowy, które pojawiają
się u osób dotkniętych pierwotnie migreną (lub napięciowym bólem głowy), które
przez wiele lat zwalczają swoje dolegliwości zwykłymi (nienarkotycznymi)
środkami przeciwbólowymi (np. paracetamol, aspiryna, metamizol i in.) lub
ergotaminą zażywając je coraz częściej, aż wreszcie codziennie lub prawie
codziennie. Środki te paradoksalnie (mechanizm nie jest poznany) powodują same
przez się - niejako "z odbicia" - bóle głowy. Powstaje błędne koło, które
prowadzi do codziennych bólów głowy u osoby dotkniętej poprzednio samą migreną,
z natury swej nie codzienną. Ta forma transformacji migreny jest bardzo częsta
(do 20% chorych migrenowych) i częstokroć nie rozpoznawana ale na
pewno "napędzana", gdyż w wyniku jej nieznajomości przepisuje się tym
chorym "coraz lepsze środki przeciwbólowe". Każdy pacjent cierpiący na
codzienne bóle głowy powinien być dokładnie wypytany w kierunku nadużycia leków
przeciwbólowych.

Granella i wsp. (1998, cyt. wg) słusznie zauważają, że transformacja migreny
stanowi niekorzystny zwrot w jej przebiegu i proponują termin "migrena
złośliwa" ("malignant migraine").

3. Patofizjologia migreny

Rodzinne występowanie migreny jest znane od dawna i zawsze stanowiło przesłankę
jej genetycznego pochodzenia. W 1993 r. Joutel i wsp. wykryli, że tzw. gen
rodzinny migreny połowiczo-poraźnej mapuje się na chromosomie 19 (19p13). Nie
udało się dotąd przenieść tego odkrycia na zasadnicze formy migreny, ale
zapoczątkowało ono intensywne badania genetyczne nad tą chorobą. Obecnie sądzi
się, że u podłoża migreny leży kilka nieznanych dotąd mutacji genowych, które
warunkują skłonność do napadów w odpowiedzi na różne bodźce. Ponieważ wyżej
wzmiankowany gen migreny rodzinnej sąsiaduje z miejscami związanymi z kanałami
jonowymi, sądzi się, że być może migrena należy do chorób ujmowanych jako
kanałopatie (ang.: canalopathy). Nadal podtrzymywany jest pogląd ugruntowany na
początku lat 40-tych badaniami nowojorskiej szkoły Harolda Wolffa, że w czasie
napadu migreny zachodzą zaburzenia naczynioruchowe w obrębie głowy a mianowicie
skurcz naczyń (oponowych?) na początku i w okresie aury, a następnie ich
rozszerzenie, zwiotczenie i obrzęk okołonaczyniowy w okresie bólowym (zob. 31).
W ostatnich latach sądzi się, że ten naczyniowy składnik napadu wynika z
niekontrolowanego uwalniania w napadzie rozmaitych substancji wazoaktywnych i
bólotwórczych, co prowadzi do neurogennego jałowego zapalenia (tlenek azotu,
substancja P, peptyd pochodny genu kalcytoniny, VIP i inne). Szczególną rolę w
patogenezie napadu przypisuje się tlenkowi azotu. Również autorzy polscy
prowadzą badania w tym kierunku44. Są liczne dowody (zob. 15), iż w napadzie
zaangażowane są receptory serotoninowe (5HT). Wciąż jednak nie wiadomo, gdzie
znajduje się "generator napadu". Być może jest to miejsce sinawe (locus
coeruleus) w pniu mózgu, skąd wyzwalane są nieprawidłowe bodźce do naczyń i
nerwów naczynioruchowych powodujące kaskadę napadu. Welch sądzi, że generatorem
napadu jest kora potyliczna47. Napad toczy się według Moskowitza w tzw.
układzie trójdzielno-naczyniowym tzw. obejmuje elementy nerwu trójdzielnego i
unerwionych przezeń naczyń - być może głównie oponowych. Mimo wszystko istota
migreny pozostaje nadal niejasna (zob. 31).

Ciekawostki o migrenach AstraZeneca...

Przebieg choroby i rokowanie

Migrena, która rozpoczyna się w dzieciństwie lub u osoby młodocianej może w
około połowie przypadków zniknąć całkowicie w wieku dorosłym. W innych
przypadkach trwa całe życie, ale przebieg jej bywa kapryśny, są okresy
zaostrzeń i łagodzenia napadów. Przeważnie, chociaż nie zawsze, ustępuje w
czasie ciąży i powraca po porodzie. W okresie przekwitania napady mogą się
nasilić lub przeciwnie zniknąć lub ulec złagodzeniu. To samo dotyczy wieku
podeszłego.

W każdym razie migrena w zasadzie nie zagraża życiu ani nie powoduje - z bardzo
rzadkimi wyjątkami- trwałych następstw. Wpływa jednak negatywnie na jakość
życia i przysparza znacznych cierpień wobec czego wymaga właściwego i
umiejętnego leczenia.

Szczególnym zjawiskiem jest inwersja (transformacja) migreny w codzienne bóle
głowy. Jest to zwykle wynikiem zadziałania dodatkowych czynników, do których
należą:

nadużycia leków przeciwbólowych lub ergotaminy,
dołączenie się nadciśnienia tętniczego lub depresji,
okres przekwitania,
uraz głowy.
W podobnych przypadkach należy też pamiętać o możliwości guza mózgu u osoby z
migreną, jakkolwiek jest to rzadkie (częstość pierwotnych guzów mózgu w
populacji w ciągu roku wynosi ok. 1:10.000).

Etiopatogeneza i patofizjologia migreny

Od dawna zwrócono uwagę (S.Tissot, 1790) na rodzinne występowanie choroby, co
wskazywałoby na jej genetyczne podłoże.

Nowoczesne badania nad patogenezą migreny datują się od prac Harolda G.Wolffa i
jego nowojorskiej szkoły (1940-1950). Wówczas sformułowana została naczyniowa
teoria migreny, która w zmodyfikowanej formie przetrwała do dziś. W myśl tej
teorii istota napadu migrenowego polega na zaburzeniach naczynioworuchowych w
obrębie głowy. Przebiegają one w 3-ch fazach. W fazie pierwszej następuje
skurcz naczyń, powodując objawy aury. W drugiej fazie dochodzi do nadmiernego
rozkurczu naczyń, ich wiotkie ściany rozciągają się pod wpływem fali tętna, co
powoduje ból. W trzeciej fazie dochodzi do uwalniania substancji bólotwórczych
i obrzęku około naczyniowego - ból utrwala się.

Poszukiwania przyczyn tych zmian naczyniowych szły w 2 kierunkach: zaburzeń
neurogennych i biochemicznych. Teoria neurogenna (zob.16) zakładała, że
przyczyną migreny stanowią nieprawidłowości funkcjonowania ośrodków
autonomicznych regulujących grę naczyniową ( podwzgórze, układ limbiczny,
miejsce sinawe). Odgałęzienie teorii neurogennej stanowił aktualny do dziś
pogląd, że podłoża migreny należy poszukiwać w wadliwościach układu
antynocyceptywnego tj. kontrolującego doznanie bólowe (w pniu mózgu), wskutek
czego bodźce płynące z tkanek głowy są błędnie odbierane jako ból a zaburzenia
naczynioworuchowe są wtórne. Teoria biochemiczna wywodziła się m.in. ze
spostrzeżenia (F.Sicuteri), że po napadzie migreny zwiększa się w moczu
wydzielanie serotoniny. Powstała serotoninowa hipoteza migreny, w myśl której
na początku napadu dochodzi do nadmiernego uwalniania serotoniny z płytek krwi
(które są jej rezerwuarem), co prowadzi do kurczu naczyń. Później następuje
ucieczka serotoniny ze krwi z nadmierną wiotkością naczyń jako skutkiem.
Sądzono, że migrena jest być może "chorobą (płytek) krwi". Hipoteza ta
zawierała wiele sprzeczności, jednak serotonina znajdowała się nadal w centrum
uwagi.

W nawiązaniu do tych odkryć M.A.Moskowitz (zob. 33) sformułował hipotezę układu
trójdzielno-naczyniowego (trigemino-vascular system), obejmującego nerw
trójdzielny, jego jądro i unerwiane przezeń naczynia głowy, zwłaszcza oponowe.
W układzie tym może zachodzić antydromowe uwalnianie peptydów wazoaktywnych i
bólotwórczych (m.in. peptyd pochodny genu kalcitoniny - calcitonine gen -
related peptide - CGRP, substancja p VIP i in.) i rozwijać się okołonaczyniowe
neurogenne zapalenie. Na te procesy działają właśnie leki agonistyczne
receptorów
5-HT1D. Sam początek napadu być może wiąże się z pobudzeniem receptorów 5-HT2,
gdyż leki stosowane w profilaktyce migreny są przeważnie antagonistami tych
receptorów.

marihuana/alkohol

ależ to marihuana wpędza w chorobę psychiczną!!!!
ja po dłuuuugim i co gorsza, regularnym paleniu doigrałam się następującyc
problemów:
1) mega zaburzeń pamięci - a) historyjka (przykład, bo takich było wiele)
jestem na haju i łapię to co zawsze, czyli mówię przyjacielowi
(niepalącemu) 'ja więcej nie zapalę' on: 'każdy tak mówi' ja: w śmiech on:
(zniesmaczony) a ty potrafisz chociaż powtórzyć moje ostatnie zdanie?! ja:
(śmiejąc się) pewnie! on: powtórz ja: 'wszyscy palą' :/
b) i nie tylko na haju - koleżanka się pyta (na trzeźwo, zaraz po szkole -
miałyśmy trochę zioła na popołudnie): 'no i co będziemy robić?'
ja: obejrzymy u mnie film... efekt motyla. jak go zobaczysz zbakana to umrzesz.
tak słyszam od koleżanki.
ona: a ty go też nie widziałaś?!
ja: nie...
ona: boże! przecież byłam na tym z tobą w kinie!!!!!
historyjka autentyczna... po godzinie coś mi zaczęło świtać.

2) OTĘPIENIE
historyjka: leżę w pokoju z koleżanką (impreza) i ubakane oglądamy tv...
wchodzi kolega.
on: (do koleżanki) co oglądacie??
koleżanka: (w śmiech) nie wiem...
kolega (przerażony - do mnie): wiesz wogóle o czym mniej więcej jest ten
program?
ja: (w śmiech) nieeee
on: no widzę, że źle z wami... no tak mniej wiecej coś musisz kojarzyć...
oglądacie to od 10 minut bez ściągania wzroku z ekranu!
ja: gumisie??
dodam tylko, że to była 'panorama' :/

3) ROZPAD MOJEGO ZWIĄZKU :(((
w 100% przez marihuanę... on jest przeciwnikiem, a mnie już to potem tak
wciągnęło, że nawet na spotkania z nim przychodziłam na haju... a naprawdę go
kochałam.

4) dramatyczny spadek wyników w szkole

5) zniszczenie resztek więzi z rodzicami :/

6)MEGA DOŁY
kończące się tym, że kiedy miałam okropną depresję, (spowodowaną pośrednio
zmianami w mózgu, które zachodzą u palaczy a bezpośrednio faktem, że palę i nie
mogę przestać oraz myśleniem o tym, co straciłam i zawaliłam przez palenie -
różnież o tym związku:((( ) to sięgałam po zioło(żeby sobie ulżyć i zapomnieć o
tym wszystkim), paliłam jak smok, co powodowało jeszcze większe problemy i w
domyśle jeszcze większe doły... pieprzone błędne koło.

7) KOSZMAR
kiedyś paliłam sama w parku. Byłam ja, koleżanka z którą paliłam i niepalący
kumpel. Koleżanka zbiła do domu. Zostałam sama z kolegą (była gdzieś 1-2 w
nocy). On stwierdził, że mnie nie puści aż nie wytrzeźwieję. A mnie nagle
zaczęło się wydawać, że on chce mnie zgwałcić i zabić. I każde jego słowo
odbierałam po tym kątem. To się może wam, czytającym wydawać śmieszne... ale ja
byłam przerażona. Okropnie go zbluzgałam i pobiegłam do domu. Na ukojenie
nerwów zapaliłam jeszcze. I zaczęłam być pewna, że... naprawdę mnie zgwałcił!!!
ludzie, to było straszne... postanowiłam, że wobez tego podetnę sobie żyły.
Wzięłam nóż do papieru... trochę zrobiłam szukając go. Weszła do pokoju moja
siostra, wytłumaczyła mi, że wcale nie mam obitej twarzy (a tak mi się zdawało,
nawet czułam ból...) że moje spodnie nie są podarte... (a autentycznie
widziałam rozdarcia...) że nie krwawię... wzięła mi nóż, nie zważając na moje
okrzyki (ty jesteś jego wspólniczką! zgadaliście się, zeby on mógł mnie
zgwałcić!) i głośny płacz... położyła mnie spać.

Od tamtej pory nie palę. Bo gdyby nie moja siostra, to teraz nie siedziałabym z
laptopem na kolanach... Ale to co przeżyłam i co straciłam... gdyby można było
cofnąć czas, nigdy nie sięgnęłabym po pierwszego jointa.

I dalej sądzici, że marihuana powinna być legalna?

Moja 10 letnia córka

"""Minniemouse nie choruje na trichotillomanię i nie ma nikogo
chorego w rodzinie, więc nie do końca nas rozumie, ciekawe czy gdyby
jej córka miała łysą głowę, ze spokojem by na to patrzyła i mówiła,
że to tylko choroba. Nie zmuszać do niczego to tak jak powiedzieć
dziecku: wyrywaj tyle ile masz ochotę , bo to jest taka
choroba,"""

i tu sie wlasnie mylisz.
nie mozesz zrozumiec ze akceptacja choroby to niekoniecznie
zaprzestanie wszelkiej proby radzenia sobie z choroba.
niestety zauwazam ze wiele z was, zbyt wiele, rownoznaczy
slowo "zaakceptowac" z "poddaniem sie".
nic bardziej blednego.

i poniewaz mam dziecko, wiem co to znaczy dla dziecka zyc w ciaglej
presji i krytycyzmie.
nic dobrego to nie przynosi. dziecko ktoremu sie ciagle
mowi "przestan wyrywac, jak ty wygladasz, rob cos tym" rosnie z
niskim poczuciem wlasnej wartosci i poczuciu winy.
wystarczy poczytac wasze wypowiedzi zeby zobaczyc jak bardzo
dominujaca nuta jest u was poczucie wstydu i winy.
skads sie ono bierze. na pewno nie z niczego.

dlatego ja, na podstawie waszych doswiadczen NIE napieralabym na
dziecko tylko robilabym wszystko aby czulo ze ma we mnie PELNA
ACEPTACJE, wsparcie i zrozumienie NAWET jesli w duchu wolalbym
zakneblowac jej rece.

prosze bardzo oto twoje wlasne slowa:

"""Ja jako dziecko sama się z tym borykałam,nie miałam wsparcia mamy,
> która tylko na mnie krzyczała jak zobaczyła, że wyrywam włosy.
Czułam się nieakceptowana i samotna. To było okropne. Uważam, że
jeśli bym miała wsparcie na pewno bym sobie z tym lepiej radziła w
początkach choroby"""

dokladnie wlasnie o tym pisze, ze to skutki takiego podejscia.
zuplenie inaczej by bylo gdybys rosla w poczuciu ze to co robisz to
jest choroba nad ktora nie masz duzo kontroli ale pomimo tej choroby
jestes w pelni akceptowana i kochana taka jaka jestes.
co wcale nie znaczy ze byloby prob leczenia tej choroby.
bylyby ale REALISTYCZNE. a stare powiedzenie "jaka akcja taka
reakcja" ma bardzo wiele prawdy w sobie - nie wystarczy komus
mowic "tak tak kocham cie lysa, ALE...."

MJA 10:
"""Minnie pisze, że wywieram presje, że mi zależy. TAK, zależy mi i
to bardzo, bo to nie jest kwestia chodzenia w podartych jeansach i
używania wulgaryzmów , czy inne formy buntu związanego z
dorastaniem..."""

wlasnie o to chodzi, ze to nie jest kwestia ubioru czy zachowania
to jest kwestia choroby i musisz to zrozumiec - twoja corka NIE MA
KONTROLI nad przymusem wyrywania. tak jak epileptyk ktory ma napady
drgawek i moze zaponiegac napadom tylko do pewnego stopnia unikajac
wywolywaczy i poprzez stosowanie lekow tak twoja corka tez moze
opanowywac swoje napady do pewnego stopnia - raz lepiej raz gorzej.

Im bardziej bedziesz ja zmuszac zeby przestala wyrywac, im wieksza
presje wywierac, im wiecej ciagac po lekarzach i psychologach tym
gorzej bedzie. Zreszta JUZ masz na to dowod:
""córka uzyskała nad nami przewagę psychologiczna i terroryzuje nas
groźbą wyrywania... ""

nie wiem czy moze byc jasniejszy dowod na to ze twoje dotychczasowe
metody wywieraja wrecz przeciwny skutek. sama dalas jej bron do
reki. zastanow sie nad tym.

""Czy tak ciężko więc zrozumieć mnie? Przejdźcie milę w moich
butach, "zwizualizujcie" sobie siebie za x lat w roli matki, która
bezsilnie obserwuje, jak na przestrzeni 60 dni wasze dziecko wyrwało
sobie 40 % włosów...""

oczywscie ze stawialam sie w tej roli.
zaraz na poczatku tego forum i wiele razy kiedy czytalam o obawie
jaka maja przyszle i obecne matki. wiele razy. zastanawialam sie co
bym zrobila i powiem ci co bym NIE zrobila. po zastanowiniu sie.

nie myslalabym o tym co JA chce i co JA potrzebuje tylko co moje
dziecko potrzebuje i chce.
ty jestes bezsilna, ty jestes strzepkiem nerwow? no ale to nie ty
to twoja corka ma lyse placki na glowie, to corka jest chora, to
ona musi odpierac rozne ataki, wymagania, polecenia, uwagi,
wysmiewanie.
a tak naprawde zastanawialas sie co CORKA potrzebuje?
DLACZEGO dla ciebie jest taka tragedia ze wyrwala 40% wlosow? to
tylko wlosy. czy poza tym nie jest dobrym dzieckiem, normalnym
dzieckiem, po prostu czlowiekiem? musi byc 100% perfekt zebys byla
zadowolona z niej?

Minnie

Cukrzyca typu 1

ewaggg napisała:

> Bardzo chciałabym poznać zasady żywienia i postępowania w cukrzycy typu I przy
> odstawieniu insuliny. Podaj jakieś konkrety zamiast dawać dziewczynie nadzieję
> że insulina nie będzie konieczna.

Leczenie cukrzycy typu 1 przez internet? Na forum ? Chyba sobie żartujesz.

> Dlaczego uważasz że podawanie insuliny jest czymś złym,

Ja nie uważam, ja opisuję fakty, o których powinien wiedzieć KAŻDY lekarz. Z
tym, że to jeszcze jest mało. Chorzy na cukrzycę powinni być informowani i to
wyczerpująco o skutkach ubocznych, a nie są !

> skoro zdrowy organizm ją (tj. insulinę, przyp. mój) wytwarza, to może jest do
> czegoś potrzebna?

Błędna logika. Organizm również wytwarza alkohol. U dziecka też. Dążąc Twoimm
rozumowaniem moża byłoby podawać alkohol dziecku :-)

> Insulina ma w organiźmie wiele zadań,

Oczywiście, ale nie chodzi o to. Chodzi o to, że w przypadku cukrzycy
insulinożależnej, jest niemożliwe precyzyjne podawanie insuliny zgodnie z
potrzebami organizmu. Wielokrotnie pompy insulinowe, tez tego nie spełniają,
pomijam juz sam fakt noszenia pompy ze sobą !!

Dlatego u chorych na cukrzycę, biorących insuline, dochodzi do sporej huśtawki,
szczególnie dzieci. Nieprecyzyjnie dozowana insulina tzn. kiedy nie jest w
całości metabolizowana tak jak potrzeba stanowi poważne zagrożenie dla chorego.
Nie tylko w przedawkowaniu kiedy dochodzi do hipoglikemii i zagrożenia życia.
Insulina ma inne, poważne skutki uboczne np. wypłukuje magnez, jest
wasokonstryktorem, czyli prowadzi do obkurczania mięśniówki naczyń, a to oznacza
wzrost ciśnienia tętniczego z czym chorzy na cukrzycę mają zawsze problem !
Następnie zaczyna sie błędne koło , bo :

Insulina jest bardzo arterogenna ! Powstaje miażdżyca. (Chorzy na cukrzycę,
kiedy trafią na oddział kardiologiczny są traktowani, jak po przebytym zawale
!). To powoduje dalsze zwiekszenie ciśnienia. To z kolei doprowadza do
upośledzenia odżywienia tlenowego mięśniówki naczyń tętniczych i do ... jeszcze
szybszego rozwoju zatorów. Obkurczenie naczyń jest jedna z przyczyn powstania
tzw. stopy cukrzycowej, kiedy dla niedouczonych lekarzy jednym środkiem
leczniczym jest ... AMPUTACJA !

Mało tego, procesy miażdżycowe, zwiększone ciśnienie, obkurczanie naczyń
prowadzi do upośledzeń w odżywianiu nerwu ocznego, który ma najdrobniejsze w
organizmie naczynia włosowate i .. zaczynają się problemy ze wzrokiem. To samo
zjawisko powoduje, że chorzy na cukrzycę maja problemy z nerkami ze względu na
niedokrwienie kłebuszków nerkowych, to samo z bardzo mocno ukrwioną wątrobą,
sercem itd.. itd ...

To wszystko są efekty INSULINY ! Chory na cukrzycę musi zrozumieć, że jego
wrogiem jest nie tylko cukier, ale i ta "życiodajna" insulina, która potrafi to
życie jednak odbierać, ale.. powoli i ZAWSZE niepotrzebnie.

Dlatego tak strasznie ważne, jest żeby chorzy to wiedzieli, a nie wiedza, bo
rzadko, baaaaardzo rzadko który diabetolog im to tłumaczy.

> I po co choremu ze stwierdzoną cukrzycą robić krzywą cukrową?

Mądry diabetolog każe to robic regularnie jako jeden z elemenów MONITOROWANIA
przebiegu choroby.

Monaluiza

Chyba będę musiała oddać psa...POMOCY!

może dr Jacek Cymbryłowicz coś na to poradzi(lecznicę ma gdzieś w Gliwicach)-ma
doświadczenie z husky,uprawnienia tresera-i nie jest do końca prwdą,że
wszystkie husky uciekają-gwoździem do problemu może byc coś w rodzaju
zdziczenia psa-jego złe zachowanie na osiedlu spowodowało,że Pani przeszła na
długie spacery luzem i wyjazdy na wieś,pies miał duże mieszkanie-więc ten
problem poza oczywiście odpuszczeniem sobie tresury,aby pies umiał też się
zachować w miejscach publicznych,może miec właśnie takie tło-pies po prostu
odzwyczaił się od małych zamkniętych przestrzeni,przyzwyczaił sie też do
bardziej luźnego trybu życia(krótko na smyczy a potem na wolności długie
spacery,bez trenowana posłuszeństwa i różnych komend wyrabiających w psie
cierpliwość i opanowanie)do tego mogły się dołożyć inne drobne sprawy-ponieważ
karcenie za złe zachowanie nie było konsekwentne pies czuje dyskomfort jadąc
samochodem,bo co jakiś czas jak już Pani nie wytrzyma to na niego
pokrzyczy,Pani nerwy na niego itd.(sam cel mu się dobrze kojarzy skoro sam
wchodzi do samochodu,problem jest w wytrzymaniu jazdy,na światłach uspokaja się
bo postój kojarzy prawdopodobnie z wyjściem z samochodu-nie wpatruje się wtedy
na drzwi albo na Panią intensywnie??)
tak czy inaczej bez pracy nad psem się nie obejdzie,leki mogą być tylko
dodatkiem,jeśli pies piszczy także w trakcie tej krótkiej jazdy po
mieście=wolnej to oznacza,że pies rzeczywiście nie ma cierpliwości z powodu
zbyt luźnego trybu życia i nichęci do jazdy(a nie strachu lub choroby
lokomocyjnej)-trzeba popracować nad jego cierpliwością i przyzwyczaić na nowo
do samochodu-tzn.trzeba z nim siedzieć długie minuty w samochodzie na
postoju,potem wychodzić i iść do domu-stopniowo wydłużać ten czas,jak będzie
już spokojnie leżał w samochodzie to wtedy na krótkie przejażdżki z postojem,
które będą się kończyły wyjściem z samochodu do domu na smyczy(a nie na luźny
spacer),oczywiście do tego tresura-nauka chodzenia na smyczy spokojnie,siadania
i zostawania na miejscu itd.
jeśli nie ma Pani czasu-to na prawdę warto spróbować z założeniem kagańca na
czas jazdy o ile pies nie reaguje histerycznie w ogóle na zakładanie kagańca
jako próbę ograniczenia swobody,bo to odwraca jak napisałam uwagę psa od
zajmownia się jazdą samochodem i wyuczonego rytuału skomlenia i wiercenia-nie
jest to rodzaj kary,działa podobnie jak stukanie konia w okolicy czołowej,
obrażony pies to tylko sposób opisania jego zachowania a nie samopoczucia,jeśli
uda się tak na spokojnie przejechać to może uda się przerwać to błędne koło-złe
zachowanie psa>nerwy własciciela>coraz większe zdenerwowanie psa i złe
kojarzenie samej jazdy,która jednak kończy się w przekonaniu psa na tyle
korzystnie,że wsiada sam do samochodu

jak znajdę adres lecznicy dr Cymbryłowicza to dopiszę